Lech mógł sięgnąć po gwiazdę Ekstraklasy
Fran Tudor zawdzięcza Rakowowi Częstochowa bardzo wiele w swojej karierze. Kiedy zakończyła się jego przygoda z Hajdukiem Split, piłkarz przez pół roku przebywał na bezrobociu i dopiero w styczniu 2020 roku po Chorwata sięgnęły władze "Medalików". Piłkarz z miejsca stał się kluczową postacią w zespole trenera Marka Papszuna i rozegrał 16 z 17 meczów w drugiej rundzie, opuszczając zaledwie jeden. Ponadto tylko raz nie wyszedł na spotkanie w podstawowym składzie i dołożył od siebie cztery asysty.W kolejnych sezonach było już tylko lepiej. Rok później Tudor stał się jednym z głównych architektów sukcesu w Pucharze Polski, gdzie Raków tryumfował w sezonach 2020/21 i 2021/2022. Lechowi Poznań dał się we znaki w finale tych rozgrywek, zdobywając asystę w wygranym starciu 3:1. Sezon później w kampanii 2022/2023 mógł cieszyć się z upragnionego mistrzostwa. Rok po roku w tym także mistrzowskim sięgał także po Superpuchary Polski. Na przestrzeni trzech lat Fran Tudor w Polsce wygrał wszystko, co było do wygrania na krajowym podwórku, a do tego dołożył także występy w rozgrywkach europejskich.
W swoich najlepszych latach w Rakowie Częstochowa potrafił osiągać blisko 10 asyst w sezonie i spędzać na boiskach ponad 3 tysiące minut. Zdobył także nagrodę dla najlepszego obrońcy w mistrzowskim sezonie. Indywidualne osiągnięcia statystyczne uzupełniał też zaszczytem noszenia opaski kapitańskiej. W tym sezonie wystąpił z nią na ramieniu w pięciu meczach Ekstraklasy i we wszystkich starciach Ligi Konferencji Europy. Opaskę nosił szczególnie często od sezonu 2023/24.
Legenda Rakowa odrzuciła Kolejorza. Tak wyglądała jego sytuacja
Fran Tudor zbudował sobie w trakcie ostatnich pięciu lat pomnik w Częstochowie i dziś jest ikoniczną postacią Rakowa. Nie tylko z racji osiągnięć, ale też stażu i roli w ekipie "Medalików". Na swoim koncie ma tam już 237 rozegranych meczów, 12 goli i 40 asyst!Władze Lecha Poznań już w 2019 roku najwyraźniej przeczuwały, że zawodnik Hajduka Split może być cennym wzmocnieniem i starały się zatrudnić Chorwata do swojego projektu. Piłkarz jednak odmówił aktualnym mistrzom Polski, a po latach tak uzasadnił tamtą decyzję.
- W lato 2019 roku nie chciałem przedłużyć kontraktu z Hajdukiem. Pierwsza oferta, która się wtedy pojawiła to był Lech Poznań. Odrzuciłem, bo nie obserwowałem wtedy jeszcze polskiej piłki. Byłem blisko Schalke i Stuttgartu. Czekałem na te propozycje. Odrzuciłem też Vitorię Guimaraes z Portugalii oraz Angers z Francji. Czekałem, czekałem, będąc cały czas blisko, ale nie pojawiła się oferta na papierze. Nie chciałem na szybko podpisać kontraktu, okno transferowe się zamknęło i wtedy czekałem na zimę. Powiedziałem sobie, że pierwsza oferta, która się pojawi to ją podpisuje - wyjaśnił zawodnik Rakowa na kanale "Meczyki.pl" w rozmowie z Dawidem Dobraszem i Jakubem Polkowskim.
W momencie, gdy Lech Poznań interesował się Franem Tudorem był po bardzo trudnym sezonie 2018/19, w którym zajął rozczarowujące ósme miejsce w Ekstraklasie. Ponadto Kolejorz nie zagrzał na dłużej miejsca w europejskich pucharach, z których odpadł na etapie kwalifikacji. Do tego wszystkiego doszły również zawirowania na ławce trenerskiej, bowiem w jednym sezonie zespół Kolejorza trenowało aż trzech trenerów: Ivan Djurdjević, Adam Nawałka i Dariusz Żuraw.
To wszystko zdecydowanie nie stawiało Lecha w korzystnym świetle. Jednak kolejny sezon, w którym Fran Tudor został piłkarzem Rakowa Częstochowa pokazał, że piłkarz popełnił błąd, odrzucając Lecha. Kolejorz został wicemistrzem kraju, tracąc na koniec zaledwie trzy punkty do przodującej w tabeli Legii Warszawa.
Raków Częstochowa uplasował się natomiast na dziesiątym miejscu na koniec rozgrywek, co mogło wskazywać na to, że w tamtym momencie Chorwat popełnił błąd wymieniając Kolejorza na "Medaliki". Później jednak role kompletnie się odwróciły, a Lech już na równi, zażarcie rywalizował z Rakowem.
Komentarze (0)