Crystal Palace cierpi po letnim oknie transferowym. "Nie widzę na razie bronienia"
Po odejściu poprzedniego trenera, z którym Crystal Palace zdobyło Ligę Konferencji Europy, czyli Olivera Glasnera, słyszałem dużo opinii, że taki rozwój wydarzeń zatrzęsie drużyną. Ekipa z Londynu ponoć się "poskłada" i nie nawiąże w tym sezonie do wcześniejszych sukcesów. Czy obserwując obecną sytuację tego zespołu możesz się zgodzić z tym stanowiskiem?
Tak, też to widzę. Faktycznie, Oliver Glasner był trenerem, który wycisnął chyba maksimum z Crystal Palace. Jego pobyt w tej drużynie dał klubowi przede wszystkim trofea czyli coś czego nie miał przez praktycznie całą swoją historię.Zdobył Puchar i Superpuchar Anglii oraz wspomnianą Ligę Konferencji. Jego odejście było jednak czymś, co było już zapowiadane przez wiele miesięcy, więc nie doszło do sytuacji, w której Crystal Palace nagle zderzyło się z taką informacją. Dzięki temu klub mógł się na wszystko przygotować, ale być może powinni zarządzić całą sytuacją trochę lepiej. Tymczasem zatrudnili trenera z mniejszym doświadczeniem i niesprawdzonego w Anglii. Faktycznie widać to w tych pierwszych meczach, bo drużyna ma duży problem z tym, żeby przestawić się na to, czego oczekuje od nich Pierre Sage.
A jak wygląda obecny styl gry Crystal Palace? Czy zmiana trenera wpływa na zmianę taktyki i boiskowej aparycji drużyny, czy może raczej jest to jego kontynuacja wcześniej obranej ścieżki przez Glasnera? Na papierze wygląda to dość podobnie chociażby obserwując grę trójką obrońców co nie jest zbyt popularne w Premier League.
Tak, wygląda to bardzo podobnie. Mam wrażenie, że Pierre Sage także z tego powodu został zatrudniony w Crystal Palace. Stara się kontynuować to, co Oliver Glasner zaszczepił drużynie Palace, gdy chodzi o taktykę, o to, jak wyglądają na boisku i jak ofensywnie grają wahadłowi. Pomimo tego, że kilku piłkarzy odeszło, głównie w defensywie, to Crystal Palace starało się zastąpić ich piłkarzami mniej więcej podobnymi. Czy to się powiedzie, to dopiero zobaczymy. Na razie większe problemy uwydatniają się jeżeli chodzi o stricte środkowych obrońców. Trudno jest zastąpić Marca Guehie i Maxence Lacroix.
Zanim przejdziemy do analizy tych ruchów pozaboiskowych może skupmy się jeszcze na stylu gry, jaki w zasadzie preferuje Crystal Palace. Na podstawie swoich obserwacji możesz stwierdzić, że to będzie drużyna, która będzie starać się grać bardziej ofensywnie w wysokim pressingu, czy bardziej będzie schodzić nisko? Oglądając ich mecze trudno jest mi jednoznacznie wywnioskować, jak mogą się zaprezentować. Bardzo płynnie przechodzą z fazy do fazy i szybko dostosowują się do warunków gry.
Myślę, że to jest drużyna, która raczej będzie prowadzić grę z kontrataków. Właśnie tak co do zasady tworzyła sobie najgroźniejsze okazje przez ostatnie lata. Jeżeli sobie spojrzymy na to, jak Crystal Palace zdobywało gole, to bardzo często korzystało z wysokiego tempa gry i tym samym prędkości swoich piłkarzy. Sam Ismaila Sarr, który jest akurat kontuzjowany, to jest jeden z najszybkich piłkarzy w Premier League. Daniel Muños, którego już w Crystal Palace nie ma, to również taki obrońca biegający po prostu od pola karnego do pola karnego. To drużyna, która zawsze grała na wysokiej intensywności i korzystała z faz przejściowych. Trochę tę intensywność delikatnie zatraciła w tym sezonie. W Crystal Palace nie widzę także na razie bronienia.
Na czym tak w zasadzie twoim zdaniem polegają problemy w Crystal Palace w obronie?
To jest aktualnie najgorsza defensywa w Premier League. Stracili na razie najwięcej goli, o ile się nie mylę. Brak jej szczelności to aktualnie największy problem. Palace oczywiście może próbować zaskoczyć Lecha Poznań i przejść do ofensywy, starać się mieć piłkę i tak dalej, ale myślę jednak, że to nie jest drużyna, która jest w stanie zagrać mecz na zero z tyłu. Nawet z takim rywalem, jakim jest Lech Poznań.
I to wszystko w związku z odejściem wspomnianych przez ciebie Maxence Lacroix i Marca Guehie?
Tak jak wspomniałem, to są kluczowe postacie w defensywie, które odeszły. Byli absolutnymi liderami w ubiegłych sezonach. Marc Guehi odszedł z Crystal Palace zimą do Manchesteru City, a Maxence Lacroix teraz do Chelsea. Guehi to pierwszy obrońca reprezentacji Anglii. Na nim chce ona opierać siłę defensywną w najbliższych latach. Zarówno jego jak i Lacroix Crystal Palace nie zdołało odpowiednio zastąpić. Przyszli albo młodzi gracze, albo tacy, którzy nie są pewni. Axel Disasi zagrał ostatnio fatalne spotkanie i tak naprawdę przez jego wybryk Palace przegrało spotkanie z Ipswich Town. Takehiro Tomiyasu w ostatnich dwóch sezonach zagrał naprawdę bardzo niewiele minut będąc wypożyczonym do Ajaxu Amsterdam. Nie wygląda to dobrze, bo nie jest też takim typowym środkowym obrońcą. Podobnie jak Chris Richards, który zaczynał jednak swoją karierę jako defensywny pomocnik. Potem trochę siłą rzeczy przeszedł do obrony, ale to też nie jest taki gracz, który ci daje pewność w defensywie. To jest piłkarz, który jest pewnie inteligentnym graczem, umiejącym się ustawić, ale jeżeli chodzi stricte o odbiory czy wślizgi i tak dalej, no to Chris Richards też tych pojedynków zbyt wiele nie wygrywa. W Crystal Palace brakuje liderów - poprzedni nie zostali odpowiednio zastąpieni i tutaj widzę ewidentnie szansę na to, żeby Lech tych piłkarzy zaskoczył.
Lech Poznań musi uważać. Atakujący Palace potrafią zaskoczyć
Wiemy jak skrzywdzić Crystal Palace. Skupmy się może zatem na atutach tej drużyny, bo trzeba przyznać, że też ich trochę ma. Do grona najgroźniejszych zawodników gotowych "ukąsić" Lecha Poznań zaliczyłbym w pierwszej kolejności Daichiego Kamadę. Trzy asysty w czterech meczach Premier League to bardzo dobry wynik. Do tego dorzucił też gola w EFL Cup. On może twoim zdaniem najbardziej napsuć krwi Kolejorzowi?
Kamada to bardziej taki wyrobnik. Zresztą, sprowadzający go do Palace Oliver Glasner doskonale znał go z Bundesligi. To zawodnik, który raczej był odpowiedzialny za tę trochę brudniejszą robotę. Nie jest to piłkarz stworzony stricte do odbioru piłki, ale da ci wszystko czego potrzebujesz w środku pola. Ofensywnie bardziej patrzyłbym na Adama Whartona, bo to jest piłkarz, który dysponuje jedną z najwyższych jakości w kwestii podań w całej Premier League. To zawodnik, który też już stawiał pierwsze kroki w reprezentacji Anglii i można powiedzieć, że jest przyszłością Palace. Natomiast najgroźniejsi będą piłkarze grający na skrzydłach. W zeszłym sezonie naprawdę dobrze sobie tam radził Yeremy Pino, czyli piłkarz sprowadzony z La Ligi. Zawodnik o bardzo wysokiej jakości i bardzo wysokim potencjale. Jeżeli chodzi o tę siłę ofensywną, to bardziej bym patrzył w kierunku tych stricte skrzydłowych, czy też napastników, bo takich typowych skrzydłowych Crystal Palace nie ma w swojej drużynie. Stawiają na wahadłowych i właśnie ci zawodnicy podwieszeni pod napastnikiem, będą stanowić kluczowe role.
Powiedzmy może nieco więcej na temat wahadłowych, gdyż boki obrony to w przypadku Lecha Poznań gorący temat. Przekonaliśmy się o tym jak ważną rolę one pełnią w systemie Nielsa Frederiksena i jak ważna jest tam najwyższa jakość w defensywie. W jaki sposób wahadłowi Palace będą tworzyć największe zagrożenia na boku?
W zeszłym sezonie i na początku tego obecnego wiedzieliśmy sytuacje, w których trzech piłkarzy ofensywnych ściąga na siebie uwagę obrońców rywali i w takim wariancie wydaje się nam, że tworzy sytuację trzech na czterech. Wtedy jednak nagle z dwóch stron wbiegają wahadłowi, którzy sprawiają, że Crystal Palace ma przewagę. W taki sposób Daniel Muñoz zdobył naprawdę sporą liczbę goli. Także Anan Khalaili i Tyrick Mitchell ostatnio odnotowali w taki sposób bardzo podobne bramki. Wahadłowi raczej nie będą dośrodkowywać, bo Crystal Palace stara się atakować bardziej przez środek. Grający na tych pozycjach zawodnicy to są raczej piłkarze, którzy mają cię nagle zaskoczyć. Po prostu obiegną bardziej typowego skrzydłowego i sprawią, że ich drużyna nagle będzie miała przewagę liczebną w polu karnym.
Szerokie grono nieobecnych na mecz z Lechem. "Jego brak jest dla mnie niezrozumiały"
Zmierzając do końca warto też powiedzieć o braku tych w teorii najważniejszych zawodników Crystal Palace: kontuzjowanego Jean-Philippe Matety oraz Ismaila Sarra. Czy w praktyce też możemy powiedzieć o tym, że ich brak sprawi, że Lech Poznań podejdzie do tego meczu z pewną przewagą?
Jest jedna, ważna rzecz, o której nie wspomniałeś, a mianowicie kontuzja Deana Hendersona czyli bramkarza Crystal Palace. Już wiadomo, że wypada on do przerwy reprezentacyjnej, a jest to jeden z liderów Crystal Palace. Bardzo mocno zżył się z tym klubem i z kibicami. Rezerwowym bramkarzem jest natomiast Walter Benitez, który został sprowadzonyparę lat temu, ale patrząc na te wszystkie występy Palace na wszystkich frontach, dużo szans nie dostawał. To raczej Dean Henderson był taką pewną "jedynką", więc to jest jeszcze ciekawy aspekt, jak ten rezerwowy bramkarz sobie poradzi. To kolejny minus Londyńczyków i też kolejna szansa dla Lecha.
A w przypadku wspomnianego Sarra jak to wygląda? Kibice Lecha mogą odetchnąć z ulgą, że nie zagra przeciwko mistrzowi Polski?
To jest zawodnik, który dysponuje najwyższą jakością w Crystal Palace. Myślę, że jak nie teraz, to za pół roku albo za rok odejdzie do lepszego klubu.
Na liście piłkarzy Crystal Palace uprawnionych do gry w Lidze Europy nie ma też Cheicka Doucouré, nie ma Jeffersona Lermy, a także nowego nabytku, czyli Gozo. Skupmy się jednak na tych dwóch pierwszych graczach, a szczególnie na Lermie, który był zdaje się podstawowym zawodnikiem swojej drużyny na niedawnym mundialu.W jakim stopniu twoim zdaniem ich nieobecność ułatwi zadanie Kolejorzowi w nadchodzącym meczu w Londynie?
Mówiąc o Doucouré, to jest piłkarz wokół, którego było wiele dyskusji o tym, czy ten sezon może być w jego przypadku równoznaczny z przełamaniem. Mógłby mu pomóc trochę wrócić do formy, bo był wiele razy kontuzjowany. Jego pierwsze sezony w Crystal Palace były naprawdę bardzo udane, ale potem to wszystko oczywiście się rozmyło przez urazy. Nieobecność Doucouré mnie nie dziwi, a sam Pierre Sage będzie też generalnie chciał dać szansę młodym piłkarzom. Natomiast brak Jeffersona Lermy dla mnie jest niezrozumiały z racji na jakość, doświadczenie i uniwersalność tego gracza. Przychodził do Palace jako środkowy pomocnik, ale gdy było trzeba, to zagrał w obronie, a także na jej boku. To zawodnik, który jest w stanie "obskoczyć" wiele różnych pozycji na boisku. Jego brak na pewno w jakimś stopniu może osłabić Crystal Palace.
Lech Poznań ma zatem dużo argumentów po swojej stronie. Crystal Palace nie wygląda na tak mocną drużynę jak się wydaje, gdy słyszymy hasło: "Premier League". Jak sądzisz, na co mistrz Polski musi być gotowy jadąc do Londynu?
Myślę, że Lech Poznań musi się przygotować do meczu na bardzo wysokiej intensywności. Oczywiście możemy mówić o problemach Crystal Palace, możemy mówić o tym, że to jest najgorsza albo jedna z najgorszych defensyw Premier League, możemy mówić też o ich nieobecnościach czy problemach zdrowotnych, ale to dalej jest jednak drużyna z Premier League. Starcie z nią będzie wyzwaniem pod względem wydolności fizycznej i pod względem intensywności. Lech Poznań dawno być może takiego meczu nie rozegrał. To jest drużyna, która może Cię też po prostu zabiegać i zaskoczyć na wiele sposobów. Crystal Palace znane jest także z tego, że oni po prostu starają się zawsze z tą intensywnością iść na rywala. Natomiast upatruję szansy Lecha na korzystny wynik niekoniecznie w stricte boiskowych aspektach, ale też w tym, że Crystal Palace mierzy się z potężnym kryzysem kibicowskim. Jest bardzo dużo wolnych biletów na to spotkanie, a fani przed tym sezonem ogłosili, że nie będą prowadzić zorganizowanego dopingu. W związku z tym ta atmosfera na stadionie może działać na korzyść Lecha Poznań. Jeżeli kibice Kolejorza odnotują w Londynie wysoką frekwencję, no to może być to ewentualnie też jakiś dodatkowy bodziec dla piłkarzy Lecha Poznań.
Ten mecz będzie dla Lecha Poznań takim papierkiem lakmusowym dla szczelności defensywy przy fazach przejściowych przeciwko tak dobrze kontrującej drużynie? Bezbłędność w tym zakresie to klucz do zwycięstwa?
Tak, to jest też połączone z tą intensywnością, o której mówiłem. Sądzę, że to też właśnie jest coś, co Niels Frederiksen bardzo chciałby sprawdzić, przetestować. Wiemy, że to jest taki trener, który nad tą intensywnością bardzo mocno pracuje. Mówią o tym w zasadzie wszyscy, którzy obserwują Lecha zarówno od środka jak i od zewnątrz, że bardzo mocno stawia się tam na piłkarzy o wydolnościowych atutach. To jedno z głównych kryteriów ich doboru do drużyny. Jak najbardziej starcie z Palace pod tym względem będzie bardzo ważnym testem dla Lecha oraz dla całej defensywy, bo cały czas mam wrażenie, że wciąż jeszcze uczy się troszeczkę, jak bronić.
Komentarze (0)