Po co właściwie człowiekowi ruch? Czy w świecie, w którym wiele rzeczy możemy zrobić bez wychodzenia z domu, aktywność fizyczna nadal jest aż tak ważna?
Robert Sadurski, Taekwondo AZS OŚ Poznań, trener i nauczyciel: - Oczywiście przede wszystkim dla zdrowia. Kiedy człowiek za mało się rusza, zwiększa się ryzyko wielu problemów zdrowotnych. Ale ruch jest potrzebny nie tylko po to, żeby mieć sprawne ciało. Jest niezwykle ważny dla prawidłowego rozwoju, również psychicznego. Widzę to bardzo wyraźnie, bo w oświacie pracuję już ponad 30 lat. Widziałem wiele pokoleń dzieci i naprawdę można zauważyć, jak bardzo potrzebują aktywności. Szczególnie dobrze widać to teraz. Od tego roku dzieci nie mogą korzystać w szkole z telefonów i nagle okazuje się, że kiedy odkładamy urządzenia, zaczynają ze sobą rozmawiać, bawić się, organizować sobie czas. Potrzebują ruchu, ale potrzebują też bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem. To nie jest tylko moje spostrzeżenie. Aktywność fizyczna u dzieci i młodzieży wspiera rozwój poznawczy, sprawność ruchową, samopoczucie, samoocenę i funkcjonowanie społeczne. Dziecko potrzebuje więc ruchu nie tylko po to, żeby było sprawne fizycznie. Ruch jest elementem jego rozwoju jako człowieka.
Wspomniał Pan o rozwoju psychicznym i mentalnym. Dla wielu rodziców związek między sportem a tymi obszarami nie jest jednak oczywisty. Co konkretnie daje tutaj aktywność fizyczna?
- Przede wszystkim uczy skupienia. A to jest dzisiaj ogromnie ważne. Dziecko, które potrafi skoncentrować się na zadaniu podczas treningu, może tę umiejętność wykorzystywać również podczas lekcji. Sport pozwala też budować, oczywiście w dłuższej perspektywie, pewien spokój ducha i pewność siebie. Dziecko widzi, że czegoś nie potrafi, ćwiczy, popełnia błędy, próbuje ponownie i w końcu zaczyna to wykonywać. To jest bardzo cenna lekcja, nie tylko sportowa. W taekwondo jest to szczególnie widoczne, bo nie wszystko przychodzi od razu. Trzeba pracować nad techniką, koordynacją, szybkością, rozciągnięciem. Dziecko stopniowo widzi własny postęp i zaczyna rozumieć, że nie zawsze trzeba być najlepszym od razu. Czasami trzeba po prostu konsekwentnie pracować.
Czyli sport uczy także radzenia sobie z porażką?
- Oczywiście. I to jest jedna z jego wielkich wartości wychowawczych. W sporcie nie da się wygrać wszystkiego. Czasami przegrywamy, czasami coś nam nie wychodzi. Trzeba się z tym zmierzyć i spróbować jeszcze raz. Dziecko dostaje dzięki temu bardzo ważną informację: porażka nie oznacza końca. Można wyciągnąć wnioski, poprawić coś i wrócić silniejszym. To później bardzo przydaje się również poza sportem.
Jakiego sportu powinno więc spróbować dziecko? Wybór jest ogromny, szczególnie w dużych miastach. Piłka, pływanie, gimnastyka, sporty walki, lekkoatletyka...
- Powiedziałbym najprościej: każdy sport jest lepszy niż żaden. Jeżeli dziecko znajduje coś, co naprawdę je interesuje, ma w tym pasję i regularnie się rusza, to jest to świetna wiadomość. Nie zdziwię więc nikogo, jeśli szczególnie wskażę tutaj na taekwondo. (śmiech) Ale naprawdę nie chodzi o to, że każdy powinien trenować właśnie tę dyscyplinę. Najważniejsze jest znalezienie aktywności, która dziecku odpowiada i którą będzie chciało kontynuować.
A co takiego szczególnego daje właśnie taekwondo?
- Bardzo wiele rzeczy jednocześnie. Oczywiście rozwijamy sprawność fizyczną, ale pracujemy również nad osobowością. Uczymy szacunku do starszych, do trenerów, ale również do kolegów i przeciwnika. Jest też bardzo dużo pracy nad gibkością i rozciąganiem. I to jest rzecz, którą szczególnie cenię. Człowiek powinien od początku uczyć się prawidłowego przygotowania ciała do wysiłku. W Polsce cały czas mamy z tym problem. Ktoś zaczyna chodzić na siłownię, chce szybko poprawić swoją sylwetkę albo siłę, ale często nie ma odpowiednich nawyków dotyczących przygotowania do ćwiczeń. Potem pojawiają się przeciążenia czy kontuzje i trening zostaje przerwany. Oczywiście taekwondo nie chroni automatycznie przed kontuzjami, bo każdy sport wiąże się z ryzykiem, ale prawidłowa rozgrzewka, technika, przygotowanie motoryczne i praca nad mobilnością są tutaj bardzo mocno obecne.
Czyli taekwondo może być inwestycją nie tylko w sprawność dziecka dzisiaj, ale również w jego sprawność za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat?
- Zdecydowanie. Jeżeli ktoś od młodości ma kontakt z aktywnością fizyczną i nauczy się prawidłowo przygotowywać ciało do wysiłku, ma bardzo dobrą podstawę na przyszłość. Ale równie ważne jest wyrobienie samego nawyku ruchu. Dziecko, które nauczy się, że trzeba się ruszać, ma większą szansę, że będzie aktywne również jako dorosły człowiek. A to jest chyba jeden z najważniejszych celów wychowania fizycznego.
W jakim wieku najlepiej rozpocząć treningi taekwondo? Kogo przede wszystkim szukają sekcje i kluby?
- Młodzicy zaczynają starty w zawodach w wieku 10 lat, ale oczywiście trenować można znacznie wcześniej. To, kiedy najlepiej zacząć, zależy trochę od predyspozycji dziecka, ale również od jego potrzeb. Są dzieci, które właściwie nie potrafią przestać biegać, skakać, robić fikołków. Mogłyby trenować cały dzień i wciąż byłoby im mało. (śmiech) W takim przypadku można zaczynać naprawdę wcześnie. Ja najczęściej proponuję wiek 5-6 lat. Nawet jeśli dziecko na początku nie myśli jeszcze o zawodach, warto je oswoić z treningiem, ruchem, salą i zasadami, szczególnie jeśli w przyszłości pojawią się ambicje sportowe. Młodsze dzieci mają oczywiście odpowiednio dostosowany trening. W wieku 10 lat zaczynają już starty w swojej kategorii, ale wcześniej najważniejsze jest przygotowanie ogólnorozwojowe, koordynacja, sprawność, gibkość i oswojenie z dyscypliną.
A jest moment, w którym na rozpoczęcie treningów jest już za późno?
- Nie ma takiej górnej granicy! I mówię to również z perspektywy naszej sekcji. Taekwondo można trenować wyczynowo, można startować w zawodach regionalnych, ogólnopolskich czy międzynarodowych, są również rywalizacje dla mastersów. Ale przecież wcale nie trzeba myśleć o zawodach. Można przyjść wyłącznie dla zdrowia, sprawności, dobrej formy czy po prostu dla własnej przyjemności. Dlatego naprawdę powtórzę: zacząć można mając 5-6 lat, ale górnej granicy nie ma, przynajmniej u nas, w AZS OŚ Taekwondo Poznań. Zapraszam wszystkich.
Tylko że to jednak sport walki, a nie pływanie czy pilates. Nie przesadza Pan z tym „dla każdego”?
- Właśnie ta różnorodność jest jedną z największych zalet taekwondo. Każdy może znaleźć w nim coś dla siebie. Jedni uwielbiają rywalizację, marzą o zawodach i sparingach. Inni chcą przede wszystkim poprawić swoją sprawność, rozciągnięcie i gibkość. Są też osoby, które fascynuje tradycja i kultura związana z taekwondo, którego ojczyzną jest Korea Południowa. Ale niezależnie od tego, po co ktoś przychodzi na trening, są pewne rzeczy wspólne. Uczymy szacunku do trenerów, do osób ćwiczących obok nas, do przeciwnika. Uczymy też systematyczności i odpowiedzialności za własny rozwój. I to są wartości, które zostają z człowiekiem na długo po zakończeniu treningu.
Rozmawiamy w sali przy Reymonta 35, popularnie nazywanej „salą za Areną”, ale trenować można również w innych miejscach. Jeżeli ktoś chciałby zacząć, czy musi dojeżdżać właśnie tutaj?
- Nie. Treningi odbywają się w kilku miejscach, między innymi w Szkole Podstawowej nr 5 w Swarzędzu czy na poznańskim Strzeszynie. Jeżeli ktoś chce trenować on albo jego dziecko, my znajdziemy odpowiednią grupę i miejsce. Chodzi o to, żeby pierwszy krok był możliwie prosty.
No właśnie. Samo podjęcie decyzji często jest trudniejsze niż późniejsze przyjście na trening. Szczególnie we wrześniu, kiedy wszyscy mamy wrażenie, że kalendarz pęka w szwach. Co dokładnie trzeba zrobić, żeby zacząć?
- Najprościej zadzwonić do nas. Trener Marek Zawadka (517110623) zawsze oddzwania, można również skontaktować się ze mną (606744078). Jeżeli ktoś nie lubi telefonów, może wypełnić formularz elektroniczny, a my się odezwiemy i zaproponujemy konkretną grupę oraz lokalizację. Można też po prostu przyjść na pierwszy trening i sprawdzić, czy ta forma aktywności nam odpowiada. Pierwszy trening jest oczywiście bezpłatny. Dzieci, które zaczynają u nas we wrześniu i chcą się przekonać, czy taekwondo jest dla nich, mogą przez cały wrzesień trenować bezpłatnie.
Jest jeszcze chyba najbardziej nietypowa grupa - „dla każdego”. Na jej treningach można spotkać zarówno nastolatków, którzy chcą ćwiczyć bez żadnej presji, byłych zawodników dbających o zdrowie, jak i osoby dorosłe, które nigdy nie miały nic wspólnego ze sportami walki. To naprawdę działa?
- I to jak. Zapraszam na Reymonta wszystkich, którzy chcą się przekonać. Grupę prowadzi trener Hubert, który sam się z niej wywodzi, podobnie jak trenujący z nim od wielu lat Wojciech. Do tej grupy zapraszamy absolutnie każdego. Są nastolatkowie, którzy chcą po prostu poćwiczyć bez presji wyniku, są byli zawodnicy, którzy chcą zadbać o zdrowie i regularnie się ruszać, ale przychodzą również osoby dorosłe, które nigdy wcześniej nie trenowały żadnego sportu walki. Jeżeli ktoś zaczyna w wieku 40 czy nawet 50 lat, oczywiście nie zostanie już olimpijczykiem, tak jak nasz wychowanek Karol Robak. Ale lista plusów i tak będzie bardzo długa: zdrowie, forma, dobra atmosfera, powrót do sportu po latach. Czasami człowiek po prostu potrzebuje miejsca, w którym może regularnie się poruszać i na godzinę oderwać od pracy, obowiązków i codziennego życia. Grupa trenuje w sali przy Reymonta 35 w poniedziałki i środy o 20.30. Dołączyć można zawsze, a wrzesień jest idealnym terminem, żeby zacząć. Potrzebny jest tylko strój sportowy i butelka wody.
Czyli z perspektywy nauczyciela WF-u i trenera taekwondo patrzy Pan na sport trochę szerzej niż tylko przez pryzmat wyników?
- Zdecydowanie. Wynik sportowy jest ważny, szczególnie jeśli ktoś chce rywalizować i osiągać sukcesy. Ale nie każde dziecko będzie mistrzem Polski czy olimpijczykiem. I nie musi nim być. Jeżeli dzięki sportowi będzie zdrowsze, sprawniejsze, bardziej pewne siebie, nauczy się współpracy, szacunku, systematyczności i radzenia sobie z trudnościami, to już osiągnęliśmy bardzo dużo. Sport może być świetnym narzędziem wychowawczym. I właśnie dlatego tak ważne jest, żeby dzieci miały możliwość regularnego ruchu. A jeśli znajdą dyscyplinę, którą naprawdę polubią, tym lepiej. Wtedy sport przestaje być obowiązkiem, a staje się naturalną częścią życia.
Robert Sadurski jest kierownikiem sekcji Taekwondo AZS OŚ Poznań oraz nauczycielem wychowania fizycznego. Obie aktywności łączy od ponad 30 lat, od kiedy ukończył kierunek trenerski na poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego. 6 września 1993 roku założył sekcję taekwondo olimpijskiego przy Akademii Wychowania Fizycznego. Dzisiejsza sekcja Taekwondo AZS OŚ Poznań jest jej kontynuatorem.
Komentarze (0)