Koniec bezkompromisowej Warty! Pierwszy taki mecz Zielonych

Opublikowano:
Autor:

Koniec bezkompromisowej Warty! Pierwszy taki mecz Zielonych - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Podbeskidzie wykorzystało osłabienie Warty, ale nie przechyliło szali zwycięstwa na swoją korzyść.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaW tym sezonie Warta Poznań przyzwyczaiła kibiców do tego, że nie dzieli się punktami z rywalami. Podopieczni trenera Macieja Tokarczyka do tej pory kończyli swoje spotkania albo zwycięstwem, albo porażką. Wyjazdowe starcie z Podbeskidziem Bielsko-Biała przyniosło jednak pierwsze odstępstwo od tej reguły. Był to mecz pełen zwrotów akcji, w którym czerwona kartka, błyskawiczna odpowiedź gospodarzy i gra w osłabieniu wystawiły Zielonych na wyjątkowo trudną próbę.
reklama
reklama

Warta przetrwała początkowy napór. Apolinarski zadał pierwszy cios

Od pierwszych minut zapowiadało się na interesujące widowisko. Gospodarze rozpoczęli z dużym animuszem i szybko ruszyli do ataku, kilkukrotnie zagrażając bramce strzeżonej przez Leo Przybylaka. Zieloni potrzebowali nieco czasu, aby złapać właściwy rytm, ale z upływem minut prezentowali się coraz lepiej i zaczęli odpowiadać na ofensywne zapędy Bielszczan. Obie drużyny nie zamierzały ograniczać się do defensywy, dzięki czemu kibice oglądali otwarte spotkanie z sytuacjami po obu stronach boiska.

Z czasem coraz więcej argumentów zaczęło przemawiać na korzyść Poznaniaków. Efekt przyszedł przed końcem drugiego kwadransa. Jakub Apolinarski przeprowadził świetną akcję prawą stroną boiska, wpadł w pole karne, efektownie ograł obrońcę i lewą nogą uderzył przy bliższym słupku.

reklama

Warta była zdecydowanie bardziej aktywna pod bramką przeciwnika, co potwierdzały również statystyki - "Duma Wildy" oddała sześć celnych strzałów na bramkę Szymona Brańczyka, ale przed przerwą nie udało się podwyższyć prowadzenia. Zawodnicy trenera Macieja Tokarczyka musieli zadowolić się wynikiem 1:0.

Zieloni w tarapatach po zmianie stron. Gospodarze wykorzystali grę w przewadze

Po przerwie sytuacja na boisku nabrała zupełnie innego wymiaru. Warta niespodziewanie musiała radzić sobie w osłabieniu. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Arkadiusz Najemski. Do końca meczu pozostawało jeszcze ponad 40 minut, a to zachęciło Podbeskidzie do odrabiania strat.

reklama

Gospodarzom błyskawicznie udało się wykorzystać tę sytuację. Trener Marcin Włodarski zdecydował się na odważny ruch i niemal natychmiast posłał do gry dwóch napastników - Marcina Urynowicza oraz Jewgienija Szykawkę. Białorusin potrzebował zaledwie minuty, aby odpłacić się za zaufanie.

Od razu po wejściu na murawę wpisał się na listę strzelców, wykorzystując zamieszanie w polu karnym Warty. Lucjan Klisiewicz wrzucał piłkę z autu, przedłużył ją Kacper Gach, a akcję zamknął właśnie Szykawka, stawiając Poznaniaków w bardzo trudnym położeniu.

Zdobyta bramka wyraźnie napędziła Podbeskidzie Bielsko-Biała. "Górale" ruszyli do zdecydowanych ataków i mocno przycisnęli Wartę na ich połowie. Zieloni musieli przede wszystkim skoncentrować się na zabezpieczeniu własnej bramki, a w tym celu mogli liczyć na bardzo dobrze dysponowanych tego dnia Bartosza Lelito i Dmytro Avdeeva, który po dwóch spotkaniach na ławce powrócił do wyjściowego składu.

reklama

W 70. minucie gospodarze powinni wyjść na prowadzenie. Znakomitą akcję przeprowadził Michał Rakoczy, który w polu karnym wyłożył piłkę do Dalibora Takaca. Słowak miał przed sobą całą bramkę, ale jego uderzenie nie leciało nawet w jej światło. 

Końcówka na pełnych obrotach. Zabrakło tylko zwycięskiego gola

Warta nie zamierzała się jednak wyłącznie bronić i wyczekała swojego momentu, tak jak w pierwszej połowie. Goście chętnie wykorzystywali lewą stronę boiska, widząc słabości w defensywie Podbeskidzia oraz ukaranego wcześniej żółtą kartką Kamila Sochania. Na kwadrans przed końcem Zieloni oddali wreszcie celny strzał - Marcel Stefaniak z rzutu wolnego sprawdził czujność bramkarza.

Końcówka zagwarantowała kibicom dużo emocji, gdyż do końca nie było pewne, kto znajduje się bliżej zwycięstwa. Obie drużyny wymieniały się akcjami ofensywnymi - najpierw uderzeniem z dystansu popisał się Marcin Urynowicz, a z drugiej strony odpowiedział mu Filip Rejczyk. Goli to jednak nie przynosiło. Piłkę meczową miał w zasadzie Jakub Kendzia, ale w doliczonym czasie gry skutecznie zatrzymał go Szymon Brańczyk.

Warta przez kolejne tygodnie grała według prostego scenariusza: zwycięstwo albo porażka. Nie było miejsca na remisy, ale tym razem w Bielsku-Białej ta seria dobiegła końca. Po raz pierwszy w obecnym sezonie drużyna trenera Tokarczyka musiała zadowolić się podziałem punktów.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Warta Poznań 1:1 (0:1)

 

Bramki: 0:1 Jakub Apolinarski 28', 1:1 Jewgienij Szykawka 57'

Składy:

Podbeskidzie: Szymon Brańczyk - Kamil Sochań, Marcin Biernat, Kacper Gach - Toki Hirosawa (62. Bartosz Martosz), Aleksander Iwańczyk (56. Jewgienij Szykawka), Oskar Sewerzyński (56. Marcin Urynowicz), Daniel Pietraszkiewicz - Michał Rakoczy, Lucjan Klisiewicz, Wojciech Słomka (46. Dalibor Takac)

Warta: Leo Przybylak - Bartosz Lelito, Arkadiusz Najemski, Dmytro Avdeev - Jakub Apolinarski, Karol Łysiak (52. Karol Kalata), Jan Niedzielski (72. Filip Rejczyk), Jakub Kendzia - Aleksander Wołczek (72. Marcel Stefaniak), Mateusz Stanek (45. Patryk Kusztal), Antoni Młynarczyk (52. Kacper Szymanek)

Żółte kartki: Rakoczy, Sochań, Biernat (Podbeskidzie) - Kendzia, Najemski, Wołczek, Szymanek (Warta)

Czerwona kartka: Arkadiusz Najemski w 50. minucie za drugą żółtą

Sędziował: Dominik Sulikowski (Gdańsk)

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo