Oba zespoły przed tą kolejką mogły cieszyć się statusem niepokonanych. Stawka tego meczu była bardzo wysoka, gdyż w przypadku zwycięstwa Enea PR Poznań mogła objąć prowadzenie w tabeli Ligi Centralnej Kobiet. Do meczu w Kielcach podopieczne trenerki Amelii Chmielewskiej przystępowały w dobrych nastrojach. Ostatnio imponowały skutecznością - w poprzednich dwóch meczach zdobyły łącznie aż 76 bramek.
Korona od początku narzuciła swoje warunki
Początek spotkania pokazał, że przed Poznaniankami niezwykle wymagające zadanie. Korona Handball Kielce od pierwszych minut opierała swoje akcje na dużej intensywności, a jej zawodniczki bez większych problemów znajdowały drogę do bramki Darii Koniecznej. Szczególnie aktywna była Nikola Leśniak, która aż czterokrotnie pokonała bramkarkę gości.
Jeszcze przed upływem dziesięciu minut gospodynie prowadziły 6:1. Pięciobramkowa strata na tak wczesnym etapie meczu nie oznaczała, że Poznanianki zamierzają szybko się poddać. Po chwili stopniowo zaczęły odnajdywać właściwy rytm, a odpowiedzialność za zdobywanie bramek wzięły na siebie m.in. Iryna Morozenko i Nikola Owczarek.
W pewnym momencie różnica zmalała do zaledwie dwóch trafień, co ponownie otworzyło rywalizację. Korona nie pozwoliła jednak, aby przeciwniczki całkowicie przejęły inicjatywę. Końcówka pierwszej połowy ponownie należała do zespołu gospodarzy. Kielczanki wykorzystały swoje okazje, odbudowały bezpieczną przewagę i postawiły twarde warunki - nie brakowało fizycznych pojedynków. Do przerwy na tablicy wyników widniało 18:14.
Rywalki nie zwolniła tempa. Enea PR Poznań bez odpowiedzi po przerwie
Jeżeli Poznanianki liczyły, że po zmianie stron uda im się ponownie zbliżyć do rywalek, początek drugiej połowy szybko zweryfikował te plany. Korona Handball wróciła na parkiet z dużą determinacją i zdobyła trzy bramki z rzędu. Przewaga mogła jeszcze wzrosnąć, gdyby nie skuteczna interwencja Kingi Berent. Enea PR Poznań znalazła się w sytuacji, która wymagała szybkiej reakcji.
Kielczanki nie zamierzały poprzestawać na wypracowanej przewadze. Ich atak funkcjonował bardzo dobrze, a dodatkowym atutem okazała się postawa bramkarek - Zofii Mazur i Aleksandry Januchty, które również dołożyły swoją cegiełkę do korzystnego rezultatu. Po zmianie stron w ofensywie błyszczała Julia Łucak, która w tej części meczu zdobyła pięć bramek, a łącznie zakończyła spotkanie z dorobkiem sześciu trafień.
Poznanianki próbowały jeszcze szukać sposobu na zatrzymanie rozpędzonych przeciwniczek, ale z każdą kolejną minutą ich zadanie stawało się coraz trudniejsze. Przewaga, która na początku drugiej połowy wynosiła siedem trafień, ostatecznie urosła do dziesięciu. Sędziowski gwizdek zakończył rywalizację przy wyniku 36:26.
- Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się takiego wyniku i myślę, że żadna z nas go nie oczekiwała. Bardziej nastawiałyśmy się po prostu na ciężką walkę. Poznań naprawdę pokazał serce i walczył do końca. Wynik jest bardzo satysfakcjonujący. Był co prawda moment, w którym rywalki nas doganiały, ale później znowu się zmobilizowałyśmy. Przez cały mecz bardzo się wspierałyśmy i stworzyłyśmy zgrany zespół - powiedziała po spotkaniu Julia Łucak, skrzydłowa Korony Handball Kielce cytowana przez klubowe media.
Dla Enei PR Poznań to pierwsza porażka w obecnym sezonie Ligi Centralnej Kobiet. Drużyna ze stolicy Wielkopolski straciła także pozycję wicelidera, zaś Korona tymczasowo znalazła się na samym szczycie tabeli. Teraz musi poczekać na rozstrzygnięcie w meczu MTS-u Żory z Jutrzenką Płock.
Podopieczne trenerki Amelii Chmielewskiej powrotu na zwycięską ściężkę poszukają w następnej kolejce, gdy do Poznania przyjedzie SMS ZPRP I Płock. Spotkanie zaplanowano na sobotę, 7 listopada.
Korona Handball Kielce - Enea PR Poznań 36:26 (18:14)
Bramki dla Korony: Magdalena Berlińska 7, Julia Łucak 6, Nikola Leśniak 5, Julia Grzesista 4, Paulina Podsiadło 4, Dominika Janczarek 3, Gabriela Miśkiewicz 3, Julia Kiniorska 1, Iga Kuchczyńska 1, Aleksandra Olejarczyk 1, Maria Piwowar 1
Bramki dla Enei PR: Iryna Morozenko 7, Nicola Żmijewska 5, Anna Grzona 3, Natalia Koss 3, Olha Lohunova 3, Nikola Owczarek 3, Maja Schlabs 2
Sędziowali: Kamil Marszałek i Jakub Węgrzyn
Komentarze (0)