Choć rewanże IV rundy el. Ligi Europy dopiero przed nami, trudno wyobrazić sobie, aby Lech Poznań wypuścił z rąk tak ogromną przewagę. Podopieczni trenera Nielsa Frederiksena urządzili sobie prawdziwy festiwal strzelecki na Enea Stadionie, rozbijając szwajcarski FC Thun aż 7:0. Skala tego zwycięstwa sprawia, że można już myśleć o tym, co dalej. Kolejorz w czwartkowy wieczór powinien postawić stempel na awansie do grona 36 uczestników fazy zasadniczej.
Każda drużyna rozegra osiem spotkań – po cztery u siebie i cztery na wyjeździe. To dla Lecha zmiana względem poprzedniego sezonu, gdyż w Lidze Konferencji rozgrywano sześć meczów w fazie ligowej. Każdy klub otrzyma po dwóch przeciwników z każdego z czterech koszyków – jednego na własnym stadionie i jednego na wyjeździe. Tutaj zaczyna się najciekawsza część całej historii.
Dwa wielkie kluby na drodze Lecha? Możliwy Milan i Juventus
Podział na koszyki zostanie dokonany na podstawie współczynnika klubowego UEFA. Lech Poznań oraz Jagiellonia Białystok, która też jest już o krok od Ligi Europy, znajdą się w trzecim koszyku. Mistrzowie Polski w prognozowanych losowaniach przez moment znajdowali się nawet o jeden koszyk wyżej, ale rozstrzygnięcia w eliminacjach sprawiły, że do gry na tym etapie wejdą już naprawdę solidne zespoły. Wiadomo, że Poznaniacy na pewno trafią na dwa zespoły z pierwszego koszyka. A tam znajdują się prawdziwe europejskie potęgi.
Jednym z najbardziej efektownych możliwych losowań byłby AC Milan. Rossoneri to siedmiokrotni zdobywcy Pucharu Europy i Ligi Mistrzów, a San Siro przez dekady było jednym z najbardziej charakterystycznych stadionów europejskiego futbolu. Choć dziś o drużynie prowadzonej przez Rubena Amorima trudno mówić w charakterze czołowego na Starym Kontynencie (pod względem sportowym), spotkanie z tym zespołem byłoby niesamowitym wydarzeniem i fantastycznym doświadczeniem na arenie międzynarodowej.
Historyczny smaczek miałoby spotkanie z Juventusem FC. Turyńczycy przez lata regularnie występowali w najważniejszych fazach Ligi Mistrzów, ale w ostatnim sezonie zabrakło dwóch punktów do czwartego miejsca premiowanego bezpośrednim awansem do Champions League. Kibice Lecha doskonale pamiętają potyczki z Włochami w 2010 roku - niebiesko-biali zremisowali w Turynie 3:3, a przy Bułgarskiej padł remis 1:1. Obecnie trudno o tak srogą zimę w Polsce na początku grudnia, ale tamten mecz w Poznaniu miał iście zimową aurę - nawet do -30 stopni odczuwalnej temperatury i obfite opady śniegu.
Tu nie ma łatwych rywali. Lech może trafić na europejską markę
W tym samym koszyku znajduje się także Bayer Leverkusen, czyli mistrz Niemiec z sezonu 2023/24, który w ostatnich latach na stałe zadomowił się w europejskiej czołówce. Do tego dochodzą Real Sociedad, Olympique Marsylia, Olympiakos oraz AZ Alkmaar. Jedną nogą w fazie ligowej jest także Benfica. Skala potencjalnych przeciwników w tej grupie jest wysoka, ale Lech z wymienionymi zespołami może teoretycznie powalczyć o korzystny wynik.
Drugi koszyk to też silna grupa, która od lat rywalizuje na arenie międzynarodowej, mając też doświadczenie w Lidze Mistrzów. Tutaj na pewno czekają Union Saint-Gilloise, Sparta Praga, Stade Rennais, czy... Celtic FC. Szkoci w nieprawdopodobny sposób stracili przewagę trzech bramek z pierwszego meczu z LASK Linz i ostatecznie po dogrywce pożegnali się z elitą - na pocieszenie pozostanie im gra w Lidze Europy. Do tego grona mogą dołączyć jeszcze Crvena zvezda oraz FC Salzburg.
Trzeci koszyk robi wrażenie. Lech może trafić na Anglików
Ciekawie wygląda również koszyk, w którym znajdą się Lech i Jagiellonia. Co prawda nie mogą trafić na siebie, ale już sama obecność polskich zespołów w towarzystwie klubów z Premier League pokazuje, jak mocna będzie tegoroczna Liga Europy. W trzecim koszyku znalazły się bowiem Crystal Palace, Bournemouth oraz Sunderland.
Szczególnie interesująco wygląda perspektywa spotkania z Crystal Palace. Londyńczycy mają za sobą bardzo udany okres, a do fazy ligowej Ligi Europy zakwalifikowali się poprzez zwycięstwo w poprzedniej edycji Ligi Konferencji. Bournemouth również w ostatnich latach ugruntowało swoją pozycję w Premier League i może być drużyną, która namiesza w rozgrywkach.
Sunderland to klub z ogromną tradycją, choć jego historia w ostatnich latach była znacznie bardziej burzliwa. Czarne Koty przez długi czas znajdowały się poza najwyższym poziomem rozgrywkowym w Anglii, a gdy już powrócili do elity, to od razu z hukiem. Jako beniaminek zajęli w poprzednim sezonie siódme miejsce gwarantujące im udział w europejskich pucharach.
Największą niewiadomą pozostaje czwarty koszyk, w którym znajdują się zespoły o znacznie mniejszym europejskim doświadczeniu. Jednym z najbardziej nietypowych potencjalnych przeciwników jest Torreense. To drużyna, która wygrała krajowy puchar, a obecnie gra w... drugiej lidze portugalskiej. Poza tym Lecha mogą czekać też wyjazdy na Kretę, do Armenii lub Albanii.
Losowanie fazy ligowej Ligi Europy odbędzie się w piątek 28 sierpnia o godzinie 13:00. Pierwsze mecze zaplanowano na 16 i 17 września. Zanim jednak Lech zacznie odliczać do wielkich europejskich wieczorów, musi jeszcze wykonać ostatni krok. W czwartek czeka go rewanż z FC Thun, a po końcowym gwizdku najpewniej ogromna radość.
Komentarze (0)