Lech Poznań rozpoczął przygotowania do kluczowych starć. Przed nimi ważny sprawdzian w sobotę
Lech Poznań powrócił do treningów w ten poniedziałek po blisko tygodniowej przerwie od pracy. Niels Frederiksen wskazywał na to, że był to ważny czas refleksji, ale też przede wszystkim okres, w którym zespół mógł w końcu odpocząć po wymagających marcowych starciach. Z tego względu w przeciwieństwie do niektórych ekip, sztab szkoleniowy mistrzów Polski nie zdecydował się na rozegranie dodatkowych meczów sparingowych.
- Zagraliśmy dość dużo spotkań i nie sądzę, by był to właściwy czas na to, by dokładać moim zawodnikom dodatkowe mecze. Potrzebowaliśmy przerwy oraz więcej możliwości treningów w tym tygodniu. To była właściwa decyzja - stwierdził dziś rano opiekun drużyny Lecha Poznań.
Wszyscy piłkarze Lecha Poznań, którzy przebywali na zgrupowaniach swoich reprezentacji już zameldowali się przy Bułgarskiej i są gotowi do tego, by maksymalnie wesprzeć zespół w bardzo wymagającym starciu przeciwko Jagiellonii Białystok. Treningi w tym tygodniu zdecydowanie powinny pomóc w tym, by poprawić automatyzmy i zgranie między zawodnikami. Te czynniki będą jednymi z kluczowych aspektów, mogącymi zagwarantować sukces w najbliższym starciu. Wszystko to sprowadza się do zachowania możliwie maksymalnej kontroli na boisku, będącej dla Nielsa Frederiksena absolutnym priorytetem.
- Zawsze chcemy dysponować tak wysokim posiadaniem jak to tylko będzie możliwe. Naszą strategią będzie przejęcie piłki i jej kontrola, bo naturalnie wiemy, że zagramy przeciwko drużynie, która także dobrze sobie radzi w tym elemencie. Widzieliśmy to już przykładowo w trakcie meczu z Szachtarem. Oczywiście nie oczekujemy, że będziemy posiadać piłkę przez cały czas, ale chcemy utrzymywać się przy niej najdłużej jak się tylko da. Czasem będziemy wychodzić wysoko i wywierać na presję na Jagiellonii, a czasem zdecydujemy się schodzić niżej - informował Niels Frederiksen.
Trener Kolejorza zwracał uwagę na fakt, iż o zwycięstwie z Jagiellonią może przeważyć w dużej mierze: właściwa organizacja gry, koncentracja w grze obronnej oraz ofensywnej, a także przywiązywanie dużej wagi do detali w trakcie spotkania. Kolejorz chce także wykorzystać rosnącą formę Alego Gholizadeha i Leo Bengtssona, by móc skrzywdzić przeciwników po fazach przejściowych. W czwartkowy poranek Niels Frederiksen niemal wyłącznie podkreślał atuty swojej drużyny, do których zaliczył nawet... grę na wyjeździe!
- Gra na wyjeździe nie wpływa na naszą dyspozycję. Jeśli spojrzymy na nasze występy w tym sezonie Ekstraklasy, jesteśmy tak samo dobrzy na wyjazdach jak na własnym terenie, a może i lepsi. To zupełnie inna sytuacja niż w poprzednim sezonie. Oczywiście uwielbiamy grać przy naszych trybunach, ale możemy też liczyć na wsparcie kibiców na innych stadionach. Gra na wyjeździe niczego nie zmienia - będziemy tam grali w tym samym stylu i z tą samą ambicją, by wygrać mecze - zadeklarował trener Kolejorza.
Nie taka straszna Jagiellonia jak się wydaje? Trener Lecha nie zamierza jej deprecjonować
Duński trener ma powody, aby być pewnym siebie, ale i tak zachowuje pokorę względem Jagiellonii Białystok nawet pomimo jej ewidentnych problemów. Podopieczni Adriana Siemieńca w marcu w Ekstraklasie wygrali zaledwie jeden mecz z pięciu, odnosząc trzy porażki i dwa remisy, ale to wciąż zespół ze ścisłego topu tabeli. Zajmuje on obecnie trzecie miejsce i wciąż ma realne szanse na mistrzostwo. Zdaniem duńskiego szkoleniowca sobotniego przeciwnika nie można deprecjonować nie tylko przez pryzmat ostatnich wyników, ale też ze względu na to, że przerwa reprezentacyjna mogła przynieść "Jadze"czas na regenerację.
- To prawda, że Jagiellonia zaczęła nieco cierpieć jeszcze przed odpadnięciem z Ligi Konferencji, ale sądzę, że po przerwie reprezentacyjnej jej zawodnicy będą pokazywać świeżość w swoich poczynaniach. Mogą zyskać nową energię po tym, gdy przerwa reprezentacyjna posłużyła im do przygotowań, ale też odpoczynku - podkreślił Niels Frederiksen.
Stawka spotkania w teorii wydaje się wysoka, biorąc pod uwagę zaciętą rywalizację punktową Jagiellonii i Lecha, ale trener Niels Frederiksen nie czuje szczególnie dużej presji przed bezpośrednim starciem z Białostoczanami. Naturalnie zwracał on dziś uwagę na to, że jest to bardzo istotny mecz w kontekście układu tabeli na koniec sezonu, ale ostatnie wyjazdowe starcie z liderującym wtedy Zagłębiem Lubin wyraźnie pokazało, że Lech Poznań umie się odnaleźć w każdych warunkach.
- W tym sezonie Ekstraklasy nie ma zespołu, który nie zaliczyłby spadku formy po dobrym okresie. To nie jest możliwe, by w tej lidze wygrać wszystkie mecze. Nam jednak udało się wygrać sześć z ostatnich siedmiu spotkań w tych rozgrywkach, teraz mieliśmy przerwę, ale oczekuję, że będziemy kontynuować naszą pracę. Wyglądamy teraz na znacznie silniejszych niż dwa miesiące temu tak więc mam naprawdę wysokie oczekiwania względem tych dwóch ostatnich miesięcy. Mam teraz przed sobą osiem trudnych spotkań - poinformował opiekun pierwszej drużyny Lecha Poznań.
Niels Frederiksen podkreślał też, że sytuacja w Ekstraklasie jest na tyle skomplikowana, że trudno na tym etapie mówić o decydujących spotkaniach. Mimo wszystko wprost stwierdził, że w obecnych realiach ligowych, a także na podstawie zeszłorocznych doświadczeń woli być gonionym przez rywali jako lider rozgrywek niż samemu ścigać przodującą ekipę.
- W tym momencie zajmujemy pierwsze miejsce w tabeli, a zatem jeśli utrzymamy ten kierunek, w którym zmierzamy, zostaniemy liderem także na koniec sezonu. Nie sądzę, żebyśmy musieli wiele zmieniać w naszej pracy i stylu gry. Sądzę, że nasz zespół pokazał dużą stabilność w ostatnich ośmiu meczach. W poprzednim sezonie byliśmy słabsi o cztery punkty względem tego, co jest dzisiaj po ośmiu spotkaniach. Nic jeszcze nie jest przesądzone. Kolejne osiem spotkań będzie wyjątkowo trudne nie tylko dla nas, ale i reszty zespółów w Ekstraklasie. Sądzę, że stabilność będzie kluczowa - dzielił się receptą na sukces trener Lecha Poznań.
Komentarze (0)