GKS Katowice to nie jest dla Lecha Poznań łatwy przeciwnik, o czym kibice mogli przekonać się w poprzednim sezonie mistrzowskim. Drużyna trenera Rafała Góraka urwała Kolejorzowi punkty na finiszu, a gdyby nie gol Mario Gonzaleza, mogłaby pozbawić Poznaniaków wymarzonego trofeum. Jesienią także nie grało się na Śląsku łatwo, a bramka autorstwa Bryana Fiabemy okazała się decydująca. Tym bardziej teraz, gdy GKS ma bardzo dobre tygodnie w PKO Ekstraklasie, lechici mogą spodziewać się wymagającego meczu.
Katowiczanie po bolesnej porażce w Pucharze Polski. W Poznaniu będą chcieli pokazać 100 proc. swoich możliwości
GieKSa w czwartkowy wieczór po bardzo długiej batalii z Rakowem Częstochowa, odpadła z rozgrywek STS Pucharu Polski na etapie półfinału. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne, a przed ich rozpoczęciem na tablicy wyników było 4:4. Ten mecz kosztował ich bardzo wiele. Przed pierwszym gwizdkiem w Poznaniu nie miną nawet równe trzy doby od zakończenia pucharowego pojedynku, a większość graczy ma w nogach ponad 120 minut. Niels Frederiksen nie uważa jednak, by to dawało przewagę jego drużynie.
- Nie będzie to miało według mnie absolutnie żadnego znaczenia. Wszystkie drużyny w Ekstraklasie są bardzo dobrze przygotowane pod kątem fizycznym, a na pewno gotowe na to, żeby móc rozegrać dwa mecze w ciągu jednego tygodnia. Spodziewam się przeciwnika, który będzie gotowy. Ważnym aspektem w kontekście GKS-u jest to, że koncentruje się już tylko na rozgrywkach Ekstraklasy, ale w lidze wciąż mogą awansować do europejskich pucharów. Te różnice są niewielkie i GKS ma wszystko w swoich nogach, żeby piąć się w tabeli coraz wyżej i zapewnić sobie miejsce właśnie w Europie - zaznaczył trener Lecha.
Zdaniem Duńczyka, przy takiej atmosferze jaka panuje na trybunach przy Bułgarskiej, zawodnicy przeciwnych drużyn mają w sobie jeszcze większą motywacje, by pokazać pełnię swoich umiejętności. Szkoleniowiec Kolejorza jest przekonany, że GKS przyjedzie do Poznania, by uwolnić swój potencjał i sprawić niespodziankę.
- Kiedy przyjeżdżają tutaj drużyny i widzą atmosferę, która panuje na naszym stadionie, chcą pokazać nawet 110 proc. swoich możliwości. Rzadko stwierdzam, że przyjeżdżają do nas piłkarze drużyny gości i pokazują tylko 80-90 proc. Wręcz przeciwnie, ten potencjał jest wtedy uwalniany. GKS zagra dobrze, bo przez cały sezon grał dobrze, pokazywał się z dobrej strony. Będziemy zmuszeni wejść na swój najwyższy możliwy poziom, żeby pokonać drużynę, która będzie na nas w pełni gotowa - powiedział Frederiksen.
Żadnych większych zmartwień w kadrze mistrza Polski
Sytuacja kadrowa od spotkania z Jagiellonią Białystok nie uległa poważnym zmianom, choć jeszcze w piątkowy poranek pojawiły się doniesienia o urazie Taofeeka Ismaheela. Wszyscy zawodnicy, którzy wcześniej zmagali się z mniej poważniejszymi problemami zdrowotnymi, są już do dyspozycji trenera. Znakiem zapytania wciąż pozostaje dyspozycja Radosława Murawskiego.
- Ismaheel faktycznie trenował indywidualnie w tym tygodniu z racji na delikatny uraz ramienia, którego doznał w naszym ostatnim meczu w Białymstoku. Jutro będziemy podejmować decyzje odnośnie jego udziału w niedzielnym meczu. Natomiast jest z nami i będziemy mogli skorzystać z usług Filipa Jagiełło, który przetrenował cały tydzień na pełnych obrotach. Będzie już częścią kadry meczowej na niedzielne spotkanie. Jeżeli chodzi o innych zawodników, nie mamy większych zmartwień. Oczywiście Radek Murawski w dalszym ciągu, także w nieco ograniczonym wymiarze, bardziej indywidualnie. Spodziewamy się, że to kwestia najbliższych tygodni, kiedy już będzie z nami z powrotem - potwierdził trener.
Nie należy spodziewać się zbyt wielu zmian w składzie. Szkoleniowiec Lecha ma do dyspozycji większość kluczowych piłkarzy, więc można zakładać, że przy decydującej końcówce sezonu nie będzie już decydował się na zbyt wiele korekt. Kolejorz zagra tym, co ma najlepsze.
- Jeżeli mówimy o wyjściowym składzie na najbliższe spotkanie, też oczywiście nie mogę wszystkiego zdradzić. Myślę, że uczciwie jest przyznać, że tych zmian nie spodziewamy się zbyt wiele. Jedna, może dwie pozycje i to tyle, jeżeli chodzi o zmiany w składzie - przyznał Frederiksen.
Pierwszy gwizdek przy Bułgarskiej wybrzmi 12 kwietnia o godz. 17:30. Mecz Lecha Poznań z GKS-em Katowice poprowadzi Damian Sylwestrzak z Wrocławia.
Komentarze (0)