Kluczowy piłkarz GKS-u Katowice przedwcześnie opuścił boisko
Niedzielny rywal Lecha Poznań, GKS Katowice, w czwartkowy wieczór stoczył z Rakowem Częstochowa niezwykle zacięty bój o awans do finału Pucharu Polski. Rozgrywający fantastyczną rundę wiosenną zespół Rafała Góraka do przerwy prowadził po trafieniach Erika Jirki i Arkadiusza Jędrycha, ale gospodarzom udało się odwrócić losy spotkania dzięki bramkom zdobytym kolejno w 47., 49. i 67. minucie. Choć GieKSa kiepsko spisywała się po zmianie stron, w końcówce meczu wstąpiły w nią nowe siły, a gola na wagę dogrywki w czwartej minucie doliczonego czasu gry strzelił były piłkarz Warty Poznań, Adam Zrelak.
W dogrywce obu stronom udało się wyprowadzić jeszcze po jednym ciosie. Raków w 112. minucie ponownie objął prowadzenie za sprawą samobójczego trafienia Alana Czerwińskiego, ale podopieczni Rafała Góraka po raz kolejny zdołali się podnieść - cztery minuty później bramkę na 4:4 (!!!) pięknym strzałem zza pola karnego zdobył Eman Markovic, który - podobnie jak Zrelak - pojawił się na placu gry z ławki rezerwowych. Do wyłonienia drugiego finalisty tegorocznej edycji Pucharu Polski potrzebna była więc seria rzutów karnych, w której lepsi okazali się gospodarze.
Brak awansu do finału Pucharu Polski nie jest jednak jedynym zmartwieniem dla klubu z Katowic - na początku drugiej części czwartkowego spotkania kontuzji nabawił się bowiem jeden z kluczowych zawodników GieKSy, Lukas Klemenz. Choć początkowo podjął on próbę kontynuowania gry, ból okazał się silniejszy - w 56. minucie 30-letni środkowy obrońca musiał opuścić boisko, przedwcześnie kończąc swój udział w półfinale. Jego występ w niedzielnym starciu z Lechem Poznań stoi więc pod sporym znakiem zapytania.
- Lukas doznał skurczowego spięcia łydki. Zobaczymy, czy stało się coś poważniejszego z mięśniem, czy była to po prostu kwestia czysto zmęczeniowa. Mamy mało czasu - za dwa jedziemy już do Poznania. Więcej dowiemy się po jutrzejszej diagnozie. Potrzebne są głębsze badania - opisał stan zdrowia swojego podopiecznego na pomeczowej konferencji prasowej trener GKS-u Katowice.
Ewentualna absencja doświadczonego stopera osłabiłaby drużynę Rafała Góraka zarówno w defensywie, jak i w ofensywie - warto bowiem zaznaczyć, że mający niesamowity ciąg na bramkę Klemenz w tym sezonie aż siedem razy wpisał się na listę strzelców, będąc drugim najlepszym strzelcem swojego zespołu w obecnych rozgrywkach. Więcej trafień na swoim koncie zapisała jedynie największa gwiazda GieKSy, Bartosz Nowak.
Rewelacja rundy wiosennej osłabiona przed meczem w Poznaniu
Wiele wskazuje również na to, że w niedzielnym spotkaniu z Lechem Poznań nie wystąpi również inny niezwykle istotny element w układance Rafała Góraka, Mateusz Kowalczyk. Nieustępliwy defensywny pomocnik, przebiegający w tym sezonie średnio 9 km/mecz, nabawił się kontuzji podczas marcowego zgrupowania młodzieżowej reprezentacji Polski. Jak poinformował wówczas za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych klub z Katowic, przerwa w grze 21-latka potrwa kilka najbliższych tygodni. Wydaje się więc, że utalentowany pomocnik nie pomoże swojemu zespołowi w starciu z aktualnym mistrzem Polski.
Niedzielny mecz Lecha Poznań z GKS-em Katowice odbędzie się w niedzielę, 12 kwietnia. Pierwszy gwizdek sędziego Damiana Sylwestrzaka wybrzmi punktualnie o godzinie 17:30. Starcie Kolejorza z rewelacją rundy wiosennej z trybun Enea Stadionu obejrzy ponad 30 000 kibiców.
Komentarze (0)