Tak wyglądały przygotowania Lecha Poznań w trakcie przerwy reprezentacyjnej
Przerwa reprezentacyjna rozpoczęła się dla drużyny Lecha Poznań od tygodniowego urlopu. Trener Niels Frederiksen od razu na wstępie po zakończeniu ostatniego meczu wspominał, że kierował się takim planem rok temu i był zadowolony z późniejszych efektów. Siłą rzeczy nie było sensu tego zmieniać, a niektórzy zawodnicy rozpoczęli prace nawet wcześniej niż zakładano.
Na krótkie wakacje nie zdecydował się chociażby Yannick Agnero, który zdobył kilka cennych punktów u niektórych kibiców Lecha Poznań. Iworyjczyk spędzał czas w trakcie kolejnych dni na dochodzeniu do formy, szlifowaniu umiejętności i utrzymywaniu właściwego rytmu w grze, czym zdecydowanie chciał zwiększyć swoje szanse na regularną grę i pokazać, że nie ustaje w walce o bycie lepszą wersją samego. Do pracy wcześniej wrócił także Terry Yegbe choć mimo wszystko trzeba przypomnieć, że przez pierwsze dni po rozpoczęciu przerwy reprezentacyjnej relaksował się w Mediolanie.
Panowie pokazali właściwą mentalność i to zapewne między innymi ich postawa sprawiła, że Niels Frederiksen tak pozytywnie ocenił wczoraj przebieg treningów oraz prac poza meczami. Trener zyskał cenny czas na przetestowanie nowych wariantów w grze i pogłębianie wiedzy swoich podopiecznych odnośnie kolejnych zachowań w trakcie spotkań. Sztab szkoleniowy zdecydował się zatem na coś więcej niż umacnianie automatyzmów.
- Tak naprawdę skupialiśmy się na taktyce. Było całkiem sporo ćwiczeń taktycznych, w których pracowaliśmy nad kreowaniem sytuacji. Także nad tworzeniem okazji, gdy rywal jest ustawiony nieco niżej. Myślę, że to był dla nas jeden ważny punkt, a prawdopodobnie także najważniejszy - mówił dla klubowych mediów Niels Frederiksen.
Nowości w grze Lecha Poznań. To zwróciło naszą uwagę
Lech Poznań dał już próbkę swojej kreatywności w sparingu z Energy Cottbus, który choć nie zakończył się pozytywnym wynikiem, to pokazał, w jakich aspektach, być może nowych aspektach gry Kolejorz potrafi być groźny. W szczególności, mówiąc o kreacji gry w trakcie tego spotkania, w oczy rzuciły się dwa sposoby konstruowania akcji. Pierwszym z nich było wybitne uwolnienie piłki przez Pablo Rodrigueza. Hiszpan zrobił z wychodzenia spod pressingu prawdziwą sztukę podczas sobotniego meczu i to on nakręcał większość ataków.
Zawodnik brał na siebie bardzo duży ciężar pod własną bramką, a następnie dzięki odwadze oraz kapitalnej technice użytkowej wyprowadzał piłkę indywidualnymi rajdami na połowę rywala. Najczęściej przerzucał ciężar akcji na skrzydła, gdzie mimo wszystko zawodnikom wciąż brakowało dokładności, by wykorzystywać jego energię, przebojowość i boiskową inteligencję.
Drugim sposobem konstruowania ataków była praca Mikaela Ishaka jako "dziesiątki". Szwed nadal mógł korzystać ze swoich zaawansowanych umiejętności technicznych, koncentrując się bardziej na rozegraniu i zostawiając tym samym Yannickowi Agnero więcej okazji do bezpośrednich ataków na bramkę. Iworyjczyk w grze nawiązywał w tym spotkaniu do swojego wysokiego poziomu z meczu Superpucharu Polski przeciwko Górnikowi Zabrze.
W sobotę na bocznym boisku przy Bułgarskiej widać było wyraźnie, ile znaczy dla niego gra przodem do bramki, wystawianie mu piłek na dobieg i odjęcie mu zadań w rozegraniu. Piłkarz kilkukrotnie udowadniał wczoraj, że dobrym podającym nie jest i raczej nie będzie, ale ustawiając się przodem do bramki i koncentrując się stricte na zadaniach dryblersko-strzeleckich mogą być z niego ludzie.
Piłkarzom Kolejorza trzeba też przyznać to, że zaczęli szybciej myśleć na boisku i dostrzegać więcej możliwości czy rozwiązań przy konstruowaniu akcji. W związku z bezpośrednią grą przeciwko Energy Cottbus trudno było przetestować możliwość funkcjonowania przeciwko nisko ustawionej drużynie. Gospodarze natomiast wycisnęli maksimum z warunków meczowych i udowodnili wszystkim, że oprócz wspomnianych wyżej aspektów potrafią także świetnie przerzucać ciężar gry na skrzydła. To także stanowiło jeden z najważniejszych elementów sobotniego meczu przeciwko Niemcom.
- W większości powiedziałbym, że było sporo dobrych rzeczy w tym meczu, który rozegraliśmy. Stworzyliśmy dużo okazji, ale rywale także to zrobili. Jestem jednak zadowolony - mieliśmy możliwość popracować nad aspektami taktycznymi i to było dobre. Do tego są też aspekty fizyczne, bowiem mieliśmy możliwość zagrać na pełnym boisku, wybiegać kilometry oraz dystanse w sprintach, których potrzebujemy. (...) Myślę, że to było całkiem niezłe spotkanie - podsumował Niels Frederiksen po spotkaniu z Energy Cottbus.
W drużynie Nielsa Frederiksena wciąż nie brakuje mankamentów
Czy są zatem powody do zmartwień po okresie przerwy reprezentacyjnej w Lechu Poznań? Na pewno frustrująca jest niepowetowana strata jednej z największych gwiazd zespołu czyli Allahyara Sayyadmanesha, o czym więcej pisaliśmy TUTAJ. Kolejnym problemem jest też pogłębiający się problem związany z konkurencyjnością na jednej z pozycji, o czym informowaliśmy także TUTAJ. Poza tym biorąc pod uwagę aspekty stricte piłkarskie w oczy rzuca się tylko jedna rzecz po starciu z Energy Cottbus.
Lech Poznań wciąż nie może się wyzbyć trywialnych, kosztownych, indywidualnych pomyłek na boisku. Wiadomym jest, że futbol to gra błędów, ale w przypadku Kolejorza w ostatnim czasie zdarza się tego naprawdę całkiem sporo. We wczorajszym meczu na wynik wpłynęły właśnie irracjonalne zachowania w obronie Yegbe czy Skrzypczaka, ale też głupkowato zmarnowany rzut karny Agnero, który pokazał mankamenty w grze mistrza Polski jak na tacy. Potwierdziły one tylko opinie, że w tym sezonie Kolejorza najbardziej może skrzywdzić... Lech Poznań.
Mówiąc o systemie taktycznym, ustawieniach czy funkcjonowaniu jako grupa, zespół Nielsa Frederiksena potrafi prezentować się znakomicie i niczego mu pod tym względem nie brakuje. Biorąc pod uwagę poprzednie sezony na pewno możemy powiedzieć, że u mistrzów kraju zmieniła się przede wszystkim mentalność. Objawia się to przede wszystkim w wysokim stopniu umiejętności dokonywania comebacków w meczach. Teraz najpewniej sztab szkoleniowy będzie mieć przed sobą misję, aby zadbać o koncentrację swoich zawodników i kwestie indywidualne.
- Powoli będą do nas wracać zawodnicy z reprezentacji. Część z nich będzie tutaj we wtorek, a część w środę. Potem oczywiście musimy przygotować się do meczu ze Śląskiem, także pod względem taktycznym. Tym jednak zajmiemy się dopiero od środy i będziemy nad tym pracować do piątku. Miło będzie mieć wszystkich z powrotem, oby zdrowych - opowiadał dla klubowych mediów Niels Frederiksen w kontekście planów na nadchodzący tydzień.
Mecz ze Śląskiem Wrocław zostanie rozegrany na wyjeździe 10 października o godzinie 17:30.
Komentarze (0)