Kontuzja wykluczyła go z gry na pół roku
Problemy Kamila Jakóbczyka rozpoczęły się podczas zimowego obozu przygotowawczego, na który młody zawodnik udał się wraz z pierwszym zespołem Lecha Poznań. Początkowo uraz stawu skokowego nie wyglądał na szczególnie poważny. Wydawało się, że przerwa potrwa co najwyżej kilka tygodni, a napastnik stosunkowo szybko będzie mógł wrócić do treningów i rywalizacji.
Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Powrót do zdrowia systematycznie się przedłużał, a w marcu stało się jasne, że konieczne będzie przeprowadzenie operacji. W stawie skokowym doszło bowiem do ułamania jednej z kości. 18-latek musiał poddać się zabiegowi, który ostatecznie wykluczył go z gry aż do końca sezonu. W efekcie stracił całą rundę wiosenną, nie pojawiając się na boisku w ani jednym spotkaniu.
Proces rehabilitacji trwał długo, dlatego zawodnika zabrakło również na letnim obozie przygotowawczym pierwszej drużyny. W ostatnich tygodniach pojawiły się jednak zdecydowanie lepsze informacje. Niels Frederiksen informował, że Jakóbczyk udał się na konsultacje do Londynu, gdzie miał zostać oceniony stan jego zdrowia. Wszystko wskazuje na to, że wyniki były pomyślne, ponieważ Duńczyk przekazał przed spotkaniem z FC Thun, że młody napastnik jest już w pełnym treningu z zespołem.
Jakóbczyk nie poleciał jednak wraz z resztą zespołu do Szwajcarii. Sztab szkoleniowy Lecha uznał, że na tym etapie lepszym rozwiązaniem będzie przepracowanie przez niego pełnego mikrocyklu treningowego wraz z drugim zespołem. Niewykluczone, że już wkrótce 18-latek pojawi się na boisku w barwach rezerw Kolejorza. Byłby to kolejny, bardzo ważny krok na drodze do odzyskania pełnej dyspozycji.
- Kamil jest bardzo blisko powrotu do gry, pracuje na pełnych obrotach z resztą zespołu. Nie poleciał z nami do Szwajcarii, ponieważ podjąłem decyzję, że lepsze dla niego będzie wzięcie udziału w pełnym mikrocyklu treningowym z drugą drużyną - powiedział duński szkoleniowiec na przedmeczowej konferencji prasowej.
Powrót na boisko kwestią czasu
Powrót Jakóbczyka jest dla Lecha szczególnie istotny ze względu na ogromny potencjał zawodnika. Młody napastnik dysponuje bardzo dobrymi warunkami fizycznymi, potrafi znaleźć się w odpowiednim miejscu w polu karnym, ma dobry strzał i dobrze odnajduje się również w grze kombinacyjnej. Co równie ważne, ma naturalny zmysł do umieszczania piłki w siatce.
Potwierdzają to jego liczby z poprzedniego sezonu. Jakóbczyk wystąpił w 14 meczach na poziomie drugiej grupy Betclic 3. Ligi i zdobył aż 13 bramek. Taki dorobek dał mu czwarte miejsce w klasyfikacji strzelców rozgrywek, co jest znakomitym wynikiem, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że spędził on na placu gry niecałe 1200 minut.
Dobre występy w drugiej drużynie sprawiły, że Niels Frederiksen zdecydował się również dać mu szansę w pierwszym zespole. 18-latek zadebiutował w listopadowym spotkaniu z Arką Gdynia. Kolejorz przegrał tamto spotkanie 1:3, a młody napastnik pojawił się na murawie z ławki rezerwowych w końcówce meczu. Choć czasu na pokazanie swoich możliwości miał niewiele, sam debiut w pierwszej drużynie był sygnałem, który sugerował, że utalentowany zawodnik figuruje w planach duńskiego szkoleniowca.
Kontuzja bez wątpienia wyhamowała jego dynamicznie rozwijającą się karierę. Jeszcze kilka miesięcy temu Jakóbczyk znajdował się na bardzo dobrej drodze do tego, aby coraz częściej pukać do drzwi pierwszej drużyny. Teraz musi przede wszystkim spokojnie odbudować rytm meczowy i wrócić do dyspozycji sprzed urazu.
W Poznaniu mogą jednak mieć powody do optymizmu. Sam fakt, że 18-latek jest już w pełnym treningu, jest bardzo dobrą wiadomością. Jeżeli kolejne tygodnie przebiegną bez komplikacji, Jakóbczyk powinien wkrótce ponownie pojawić się na boisku. A wtedy będzie miał okazję przypomnieć, dlaczego jeszcze przed kontuzją uchodził za jednego z ciekawszych młodych zawodników w strukturach Kolejorza.
Komentarze (0)