Warta Poznań na końcu swojej drogi. Co przyniesie ostatnie okrążenie?
Wyścig w kierunku zaplecza Ekstraklasy wciąż trwa. Jeden z rywali dość długo trzymał się na dystans od grupy pościgowej i choć w końcówce ostro wyhamował, ostatecznie jako pierwszy dotarł do mety. Unia Skierniewice może już myśleć o przygotowaniach do nowego sezonu w Betclic 1. Lidze.
Warta Poznań zajmuje pole position przed rozpoczęciem ostatniego etapu. Zieloni mają dwa punkty przewagi nad Olimpią Grudziądz. Nie jest to zupełnie komfortowa sytuacja, bo każdy błąd może okazać się teraz niezwykle kosztowny dla podopiecznych trenera Macieja Tokarczyka. Z drugiej strony potknięcie Olimpii może sprawić, że Warta uzyska awans, zanim jeszcze wyjedzie z łuku na ostatnią prostą.
- Cel jest coraz bliżej i koniec tej drogi jest coraz bliżej, natomiast dla nas ta droga jest najważniejsza i czerpiemy z niej dużą radość. Myślę, że ostatni mecz w Kaliszu pokazał, że zespół, mimo że był postawiony pod ścianą przez zwycięstwo Olimpii Grudziądz, przez cały mecz zachowywał bardzo duży spokój i koncentrację. Mentalnie czujemy się bardzo mocno i myślę, że tak już będzie do końca - zapowiadał przed nadchodzącym meczem trener Maciej Tokarczyk.
Przed Wartą już ostatni wyjazd w tym sezonie, ale na pewno jeden z najtrudniejszych. Podhale Nowy Targ walczy o utrzymanie pozycji w barażach, a na swoim stadionie jest niesamowicie mocnym zespołem. Tylko Olimpia Grudziądz zdobyła w obecnych rozgrywkach więcej punktów przed własną publicznością, za to nikt nie stracił u siebie tak mało bramek (14), co właśnie "Szarotki".
Z drugiej strony Warta w tym sezonie także jest niesamowicie szczelna w defensywie. Obok Podhala i Sandecji Nowy Sącz to jedyny zespół, który stracił mniej niż 40 bramek we wszystkich spotkaniach. Ostatnie trzy mecze Zielonych to wyłącznie czyste konta.
- Jesteśmy zespołem, przeciwko któremu trudno coś wykreować i myślę, że to jest nasza rozpoznawalna cecha. Na tej defensywie rozpoczyna się nasza faza ofensywna, ponieważ liczba odbiorów jest bardzo wysoka. Dzięki temu możemy kreować, odważnie grać piłką, zdobywać przestrzenie pola karnego i tworzyć sytuacje - stwierdził szkoleniowiec Warty.
Rywale mają wiele atutów. Jednym z nich będzie... wyjątkowa nawierzchnia
Warta jesienią poradziła sobie z Podhalem, wygrywając 2:0 po golach Filipa Jakubowskiego i Filipa Tondera. Na bramki trzeba było jednak czekać do ostatniego kwadransa, a spotkanie wcale nie wyglądało na proste. W pierwszej połowie Zieloni nie mieli nic do powiedzenia. "Duma Wildy" doskonale wie, czego się spodziewać i jak bardzo wymagający będzie to sprawdzian.
- To zespół grający w bardzo bezpośredni sposób. Bramkarz uczestniczy w rozegraniu, ale polega ono głównie na tworzeniu przewagi i grze długimi piłkami. Ma bardzo daleki zasięg, więc chcą to wykorzystywać. Mają zawodników, którzy są bardzo nieprzyjemni w kontakcie, szczególnie przy zbieraniu drugiej piłki oraz w pojedynkach siłowych i to jest ich główna cecha. Grają na pełnej szerokości boiska, próbując rozciągać przeciwnika, aby znaleźć wolnego zawodnika i doprowadzić do sytuacji gry drugą piłką za linią obrony. Musimy być na to czujni i gotowi na dużą liczbę takich sytuacji. Im szybciej sprowadzimy piłkę na ziemię i będziemy grać naszą piłkę, tym lepiej - zaznaczył Maciej Tokarczyk, przedstawiając bogatą analizę gry przeciwnika.
Warta mimo wspomnianych statystyk w defensywie, zdecydowanie chce budować swoje ofensywne DNA. W sobotnim spotkaniu ta cecha ma być szczególnie uwypuklona, bo Zieloni nie zamierzają przywozić innego rezultatu, poza przekonującym zwycięstwem.
- Mówiliśmy wcześniej o naszych mocnych stronach w defensywie, ale broń Boże nie chciałbym, żeby po tej konferencji powstało wrażenie, że jesteśmy zespołem defensywnym, bo uważam wręcz przeciwnie. Defensywa jest naszą podstawą, natomiast jesteśmy zespołem mającym wiele argumentów w ofensywie i chcemy je pokazać. Chcemy, żeby były widoczne w tym spotkaniu. Wracając do poprzedniej myśli - nie możemy po prostu zagrać takiej piłki, jakiej chce Podhale, czyli gry bardziej kontaktowej, nastawionej na walkę, zbieranie drugiej piłki i momentami taki kontrolowany chaos. My chcemy z tego wyjść, chcemy mieć dużą kulturę gry i na bazie tej kultury kreować sytuacje - dodał trener.
Nietypowe będzie rozegranie spotkania na sztucznej nawierzchni, bo właśnie taka znajduje się na stadionie w Nowym Targu. Dla Warty nie stanowi to żadnego problemu, choć na pewno drużyna będzie potrzebowała chwili na oswojenie się. Znajomość boiska powinna być drobnym atutem dla gospodarzy.
- Nie przygotowywaliśmy się inaczej i nie trenowaliśmy na sztucznej nawierzchni z wyboru. Mój zespół bardzo dobrze adaptuje się do konkretnych warunków boiskowych. Nie chcieliśmy zmieniać naturalnej nawierzchni na sztuczną, bo sztuczna murawa sztucznej murawie nie jest równa. Są różne rodzaje takich boisk. My trenujemy na naturalnej nawierzchni, więc chcieliśmy zostać przy niej do końca tygodnia, żeby nogi cały czas pracowały na tej samej płycie. Jutro po prostu szybko się zaadaptujemy i myślę, że nie będzie nam to przeszkadzało w rozegraniu dobrego meczu - przyznał szkoleniowiec.
Sytuacja kadrowa Warty Poznań napawa optymizmem. Możliwy powrót ważnego zawodnika
Wszystko wskazuje na to, że w nadchodzącym spotkaniu do dyspozycji trenera Macieja Tokarczyka nie będą jedynie Tomasz Wojcinowicz oraz Szymon Zalewski. To oznacza bardzo dobre wieści dotyczące Filipa Jakubowskiego. Środkowy obrońca to prawdziwy talizman zespołu, bo gdy grał w tym sezonie po 90 minut w spotkaniach ligowych, Warta ani razu nie przegrała.
- Na Filipie Jakubowskim wszystko goi się szybciej niż na normalnym człowieku, więc on również jest brany pod uwagę przy ustalaniu kadry meczowej i być może pojedzie z nami - zakomunikował trener Tokarczyk.
Szkoleniowiec na każdej pozycji będzie miał pozytywny ból głowy przed ustaleniem wyjściowej jedenastki. Pozostaje czekać z niecierpliwością na wybory trenera, który już niejednokrotnie potrafił zaskoczyć rotacjami.
Warta Poznań rozpocznie zmagania w Nowym Targu w sobotnie popołudnie o godz. 12:45. Spotkanie będzie można obejrzeć w TVP Sport oraz za pośrednictwem strony internetowej sport.tvp.pl.
Komentarze (0)