Ten sam klub, inna drużyna. Jak Walemark zapatruje się na grę z nowymi piłkarzami?
Patrik Walemark powraca do gry w odmienionej kadrowo drużynie Lecha Poznań. Konkurencja w linii ofensywnej w czasie jego nieobecności mocno się zwiększyła, a Szwed był w związku z tym pytany o to, na jakiej pozycji siebie widzi w tym sezonie. Odpowiedział, że jest w stanie możliwie jak najlepiej dostosować się do każdego wariantu, jakiego oczekuje trener. Wskazywał jednak na to, że najlepiej czuje się na pozycji "dziesiątki" lub prawego skrzydłowego. Były gracz Feyenoordu przekonywał w piątek, że nie obawia się o swoją pozycję w drużynie.
- Kiedy jesteś kontuzjowany starasz się wyobrazić, oglądając poszczególne mecze, jakby to było grać w jednym ze spotkań. W poprzednim sezonie miałem okazję grać chociażby z Alim Gholizadehem i było to przyjmne doświadczenie, bo dobrze się ze sobą zgrywamy na boisku. Palma to oczywiście również niesamowity zawodnik i ma po swojej stronie mnóstwo jakości, więc wspólna gra z nim przyniesie dużo zabawy - dzielił się odczuciami Patrik Walemark.
Jednym z zawodników, z którym Szwed będzie miał okazję zagrać i współpracować w trakcie rundy wiosennej będzie Leo Bengtsson. Panowie znają się z czasów wspólnych występów w szwedzkim klubie Hacken. Patrik Walemark dzielił się szczegółami relacji z nowym nabytkiem Kolejorza i wspominał, jak zareagował jego kolega z drużyny na wieść o długiej nieobecności byłego zawodnika Feyenoordu.
- Leo był na mnie trochę zły, gdy dowiedział się, że nie wystąpię w pierwszej części sezonu, ale teraz gra z nim będzie prawdziwą przyjemnością. Mamy ze sobą niezłą chemię na boisku, którą wypracowaliśmy w Hacken, więc nie mogę się doczekać wspólnej gry - mówił skrzydłowy Lecha Poznań.
Dziennikarze w trakcie spotkania z piłkarzem dopytywali o to, czy ten będzie faktycznie gotowy na to, by zagrać już w pierwszym spotkaniu rundy wiosennej. Jeszcze w grudniu spekulowano nad jego przedwczesnym powrotem w związku z powrotem do treningów, ale ostatecznie sztab szkoleniowy oszczędził Szweda w końcówce 2025 roku. Patrik Walemark tonuje nastroje w tej kwestii.
- Wierzę, że tak będzie. Aktualnie czuję się naprawdę dobrze, choć prawdopodobnie jeszcze nie jestem gotowy na rozegranie 90 minut. Wierzę jednak, że spędzę trochę czasu na boisku w meczach sparingowych podczas okresu przygotowawczego. Wtedy przekonam się czy będę mógł zagrać z Lechią Gdańsk - informował zawodnik Lecha Poznań.
Gwiazda Lecha przetrwała trudny czas. "Wiele od siebie wymagam"
Choć w sprawie jego powrotu do meczów jak na razie brakuje konkretów, piłkarz nie narzeka na problemy natury mentalnej. Przekonywał on, że w trakcie leczenia dostał dużo wsparcia w klubie w trudnym dla siebie czasie i czuje się przy Bułgarskiej bardzo dobrze. To właśnie właściwe wsparcie pozwalało mu się pozbierać psychicznie, co było dla niego jak twierdził większym wyzwaniem niż fizyczna rehabilitacja. Walemark wspominał w piątkowe popołudnie swoją długą drogę do powrotu na boisko, dzieląc się szczegółami odnośnie najtrudniejszych momentów.
- Najtrudniejszy był powrót na boisko z poczuciem, że jest się naprawdę blisko gry, a potem patrzenie na to jak prezentuje się zespół w tym czasie. Kiedy oglądałem jak gramy, zawsze oczami wyobraźni widziałem siebie w tych spotkaniach na boisku. Musiałem to przetrwać szczególnie na początku, gdy wiedziałem, że jestem daleko od powrotu. Na szczęście dostałem dużo wsparcia od kibiców, pracowników klubu i rodziny w tym trudnym czasie, co bardzo mi pomogło - opowiadał szwedzki pomocnik.
Dla szwedzkiego skrzydłowego ten okres przygotowawczy będzie szczególnie ważny ze względu na możliwość lepszego poznania nowych zawodników w drużynie i wypracowania z nimi możliwie jak najlepszego zgrania na boisku. Piłkarz podkreślał w rozmowie z przedstawicielami mediów, że nie powinno mu towarzyszyć dużo problemów w związku z tym, bo każdy z jego kolegów posiada wysoką jakość. Walemark nie czuje również dużej presji ze strony kibiców przed powrotem na boisko w rundzie wiosennej.
- Wiem, co mogę dawać z siebie na boisku. Zawsze towarzyszy mi presja, którą nakładam na samego siebie, bo wiele od siebie wymagam. Nie czuję nacisku z zewnątrz ani niczego podobnego. To tylko piłka nożna; kocham w nią grać i na tym się koncentruję - mówił były pomocnik Feyenoordu.
Przed Patrikiem Walemarkiem szykuje się duże wyzwanie ze względu na wzrastający poziom drużyn w Ekstraklasie. Kolejne kluby dokonują ważnych wzmocnień, a liga również w europejskich rankingach pnie się w górę poszczególnych zestawień. Szwedzki skrzydłowy został zapytany, o to jak ocenia obecny poziom polskiej ligi względem poprzednich, w których występował.
- Myślę, że trudno porównać Ekstraklasę do innych lig, w których grałem. Być może faktycznie tutaj jest więcej silnych fizycznie graczy. Niezmiennie trudno jest to zestawić z innymi rozgrywkami. Każda liga ma swoją specyfikę, a ta tutaj jest całkiem niezła - podkreślał piłkarz.
Szwed nie może się doczekać powrotu. Znów zaczaruje przy Bułgarskiej?
Piłkarz zgodził się ze stwierdzeniem, że pierwsza runda w wykonaniu Lecha Poznań była równią pochyłą, ale jednocześnie zaznaczał, że celem zespołu niezmiennie jest dojście jak najdalej się da we wszystkich rozgrywkach. Według niego pierwsza część sezonu i tak była niezła w wykonaniu mistrzów Polski, a zespół nie stawia przed sobą żadnych limitów, chcąc pójść po pełną pulę.
- W pierwszej rundzie towarzyszyły nam wzloty i upadki. Na początku sezonu był taki okres, w którym można było powiedzieć, że mieliśmy problemy ze zgraniem na boisku, co jest całkowicie normalne, gdy to klubu przychodzi wielu nowych zawodników. Ostatecznie jednak osiągnęliśmy dobre rezultaty i w związku z tym mamy naprawdę niezłą pozycję do tego, by dobrze się zaprezentować również i w drugiej rundzie - przekonywał Patrik Walemark.
Szwedzki skrzydłowy wspomniał również o swoich osobistych celach na wiosnę. Piłkarz chce przede wszystkim pozostać zdrowym i tym samym gotowym do gry przez cały czas. Większe znaczenie ma dla niego to, co wspólnie uda się wypracować z drużyną oraz to, na jakich miejscach w poszczególnych rozgrywkach się uplasuje. Zawodnik podkreślał w rozmowie z dziennikarzami, że cieszy się przede wszystkim z powrotu na boisko i z tego, że może uprawiać ukochaną dyscyplinę.
- Po kilku trudnych latach w Holandii czuję, że w Lechu Poznań odnalazłem siebie na nowo. Zyskałem pewność siebie, a także zacząłem bardziej eksponować swoje umiejętności na boisku. Przede wszystkim te dwa czynniki mają dla mnie duże znaczenie jak również to, że mogę czerpać radość z gry - oceniał skrzydłowy.
Kibice nie muszą się zatem martwić o głód gry po stronie Patrika Walemarka. Same zapowiedzi Szweda przed powrotem na boisko mówią same za siebie w kontekście jego motywacji. Piłkarz ma po swojej stronie wszystko, by ponownie urzec kibiców, którym zaserwował w swoim pierwszym sezonie przy Bułgarskiej osiem goli i cztery asysty w 22 meczach. Uplasował się wtedy na trzecim miejscu w klasyfikacji strzeleckiej w swojej drużynie.
- Jestem w stu procentach głodny gry. Nawet mimo trudności związanych ze zdrowiem w poprzednim sezonie, czuję się dobrze i komfortowo sam ze sobą. Po pół roku od mistrzostwa chcę dalej odnosić kolejne sukcesy i to mnie napędza. Muszę teraz tylko być cierpliwy i czekać na swoje szanse. Futbol to nigdy nie jest prosta droga: towarzyszą nam wzloty i upadki - mówił skrzydłowy Lecha Poznań.
Komentarze (0)