Znakomite spotkanie w Grudziądzu postawiło Wartę w komfortowej sytuacji
Nie dawano im przed sezonem zbyt wielu szans. Sugerowano, że Warta powalczy o bezpieczne utrzymanie w Betclic 2. Lidze. W Poznaniu udało się jednak poskładać charakterny zespół z dużą jakością i na ostatniej prostej "Duma Wildy" zmierza do powrotu na zaplecze Ekstraklasy. Zwycięstwo w poprzedniej kolejce sprawiło, że ten cel jest już bardzo blisko. Udało się pokonać Olimpię Grudziądz i zepchnąć ten zespół z drugiego miejsca w tabeli.
- Co mi się najbardziej podobało, to że zagraliśmy w bardzo dojrzały sposób. Mimo że jesteśmy młodą drużyną, gramy coraz bardziej dojrzale. Potrafiliśmy wyciągnąć wnioski po meczu z Podbeskidziem, gdzie trochę nam tej dojrzałości zabrakło troszkę. Daliśmy się wtedy ponieść emocjom, tutaj tego nie było. Byliśmy skupieni na zadaniu, na sobie i to zdecydowało - mówił trener Maciej Tokarczyk na konferencji, wracając do tematu meczu z Olimpią.
Szkoleniowiec Warty zwrócił uwagę na słynne już "warciane DNA", które znów dało o sobie znać. Poznaniacy stali się drużyną, w której każdy może być liderem na boisku, niezależnie od wieku, doświadczenia, czy stażu w zespole.
- Osoby, które miały mniej możliwości grania, typu Filip Jakubowski czy Szymek Michalski, czy Mateusz Stanek, naprawdę dźwignęły ten mecz i były kluczowymi postaciami w kontekście tego zwycięstwa. Ten mecz pokazał taki mocny charakter "warciany". Przykładowo sytuacja z Marcelem Stefaniakiem, który był bardzo agresywnie faulowany przy linii bocznej. Po meczu miał bardzo spuchniętą kostkę, musiał wykonać badania. Mimo to dograł mecz, zdobył bramkę z rzutu karnego i wylądował w jedenastce kolejki - chwalił swój zespół trener.
Wiosną drużyna zaczęła tracić więcej bramek, ale to nie przełożyło się na porażki - zespół odniósł tylko jedną w meczu z Podbeskidziem. Warta mimo mniejszej skuteczności w obronie, świetnie nadrabiała te straty grą w ofensywie. Maciej Tokarczyk przyznał, że w pierwszej kolejności najważniejszy jest rezultat. Trener nie ma powodów do niepokoju w związku z liczbą straconych goli.
- Jesteśmy takim zespołem, który bazuje na odwadze i na tym, żeby nie kalkulować. Na tym żeby grać sercem, iść vabank. Jeśli zdobywamy cztery bramki, a tracimy dwie, to jest mecz zwycięski, przy tym z dużą skutecznością pod bramką przeciwnika i to mnie cieszy. Nie ma to dla mnie znaczenia większego, jeśli zespół finalnie wygrywa - powiedział opiekun Zielonych.
Wszystkie ręce na pokład! Warta ma do wykonania trudną misję w Krakowie
Trener Maciej Tokarczyk w wyniku czerwonej kartki otrzymanej z Podbeskidziem Bielsko-Biała nie mógł prowadzić zespołu w Grudziądzu. Teraz nie zasiądzie na ławce w meczu z Hutnikiem. Obowiązki pierwszego szkoleniowca przejmie Jędrzej Łągiewka. Każdy członek sztabu ma okazję dołożyć swoją cegiełkę do wspólnego sukcesu.
Najbliższy rywal Zielonych zajmuje 11. miejsce w tabeli i jednocześnie wciąż ma szansę na grę w barażach o pierwszą ligę, ale też nie zapewnił sobie utrzymania. Dla Hutnika punkty są bardzo istotne - margines błędu pozostaje niewielki. To nie zmienia jednak nastawienia u trenera Tokarczyka. Niezależnie od skali przeciwnika, w drodze po awans nie ma znaczenia sytuacja u rywali.
- Kompletnie na to nie patrzymy, o jakie cele gra Hutnik. Patrzymy na siebie, na swoje mocne strony. Na to, co będziemy chcieli wykorzystać w tym meczu. Mamy na to pomysł i myślę, że jesteśmy na to spotkanie dobrze przygotowani. Zagramy dobry mecz. Realizacja naszego planu przyniesie nam trzy punkty - przekonywał szkoleniowiec.
Oczywiście, trener ma świadomość tego, że to nie będzie łatwy pojedynek. Maciej Tokarczyk przyznał jakiego meczu się spodziewa i porównał nadchodzącego przeciwnika do zespołu, z którym Warta już straciła punkty wiosną.
- To będzie mecz podobny do tego z Podbeskidziem. Będziemy grać z zespołem, który szuka wysokiej obrony i gra w obronie na całym boisku. Będą dosyć intensywni, będą próbowali nas wypychać i być blisko. W ofensywie to podobna struktura jak nasza, czyli 3-4-3 z niezłymi zawodnikami z przodu typu Kacper Prusiński i Mateusz Sowiński. Na to musimy uważać, natomiast tak jak zawsze, mamy swój pomysł na ten mecz - dodał trener.
Sytuacja kadrowa w poznańskiej ekipie nie uległa zmianie, za to Kacper Lepczyński będzie już do dyspozycji sztabu. Poprzednio był zmuszony pauzować za nadmiar żółtych kartek.
Pierwszy gwizdek sędziego w meczu Hutnika z Wartą wybrzmi w niedzielę 3 maja o godz. 14:30. Mecz będzie transmitowany na stronie internetowej sport.tvp.pl oraz w aplikacji mobilnej TVP Sport.
Komentarze (0)