W niedzielne popołudnie w Środzie Wielkopolskiej szykowało się hitowe starcie dwóch, bardzo dobrze dysponowanych drużyn na początku sezonu Betclic 3. ligi w grupie drugiej. Rezerwy Lecha Poznań wygrały ostatnie dwa mecze z rzędu utrzymując się na trzecim miejscu w tabeli po poprzedniej kolejce. Polonia natomiast pozostawała niepokonana w dotychczasowych, pięciu kolejkach, zachowując po poprzedniej kolejce drugą lokatę w tabeli.
Drużyna trenera Macieja Rozmarynowskiego chciała wygrać starcie z Kolejorzem, aby nadal móc zasiadać na fotelu wicelidera i utrzymać dwupunktową stratę do Zawiszy Bydgoszcz. Zwycięstwo ekipy Grzegorza Wojtkowiaka oznaczaloby natomiast dla przyjezdnych powrót na trzecią lokatę z dwunastoma oczkami. Stawka dla obu drużyn była zatem wysoka - pozostanie na podium w Betclic 3. lidze.
Lech wyszedł na prowadzenie mimo sporych problemów
Prym na początku spotkania wiodła drużyna Grzegorza Wojtkowiaka. Lechici starali się kontrolować mecz spokojnie rozgrywając akcje od tyłu, podczas gdy Polonia Środa Wielkopolska była ustawiona nisko, gotowa skutecznie reagować na ruchy swoich rywali. Tempo gry nie było zawrotne, a obie ekipy stawiały na ataki pozycyjne, chcąc przebić się przez zwarte szeregi defensywy rywali.Po 20 minutach gra się jednak bardziej otworzyła, bowiem podopieczni trenera Rozmarynowskiego zaczęli tworzyć sobie więcej groźnych okazji po nagłych atakach z wykorzystniem faz przejściowych. Gracze Polonii bardzo szybko i sprawnie przemieszczali się pod bramkę Kolejorza, czym zaskakiwali nieprzygotowanych na to obrońców rywali. Między słupkami świetnie spisywał się jednak Mateusz Pruchniewski. Bramkarz Kolejorza odważnie wychodził do groźnych, dalekich podań między liniami i popisywał się znakomitym refleksem na linii. To w dużej mierze jemu poznaniacy mogli zawdzięczać remis po pierwszych 30 minutach meczu.
Polonia Środa Wielkopolska stawiała na dynamiczne akcje skrzydłami lub szybkie rozegranie po przechwytach w środku pola. Gracze Kolejorza mieli problem z dostosowaniem się do warunków gry, które dyktował zespół trenera Rozmarynowskiego. Goście próbowali kontynuować swoje cierpliwe i spokojne rozegranie w ataku pozycyjnym, ale nie przynosiło to oczekiwanych rezultatów. W związku z tym w ostatnim kwadransie pierwszej połowy zdecydowali się na wysoki pressing oraz częstsze przerzuty do najszybszych graczy w linii ataku.
To właśnie jedna z akcji w takim stylu sprawiła, że podopieczni Grzegorza Wojtkowiaka mogli cieszyć się z prowadzenia do przerwy. W 40. minucie spotkania Tymoteusz Gmur otrzymał znakomite, prostopadłe podanie od swojego obrońcy, które przeszło do niego przez całe boisko. Młodzieżowiec Kolejorza popisał się znakomitym drybilngiem pod polem karnym rywali, ale jego techniczny strzał zatrzymał się na słupku. Na całe szczęście dla gości pod bramką znalazł się także Wojciech Szymczak i po dobitce gracz Lecha dał swojej drużynie prowadzenie 1:0, które udało się utrzymać do przerwy.
Zabójcze kontrataki przyniosły Lechowi cenne trzy punkty
Rezerwy Lecha Poznań pokazywały odważną i co ważne szybką grę także w drugiej połowie. Zawodnicy Grzegorza Wojtkowiaka byli niezwykle aktywni, ale nie zdołali uniknąć straty gola. Już zaledwie po pięciu minutach gry do siatki Mateusza Pruchniewskiego trafił Marcel Misztal, wykorzystując moment dekoncentracji w szeregach defensywy Lecha. Obrońcy stracili napastnika z oczu, a ten bez większych problemów pokonał Pruchniewskiego, doprowadzając do wyniku 1:1.
Lechici się jednak nie poddali i ponownie po znakomicie przeprowadzonym kontrataku zaskoczyli drugi raz golkipera Polonii. Tym razem strzelcem gola okazał się Filip Wilak, a Wojciech Szymczak musiał zadowolić się asystą. Lech udowodnił po raz kolejny jak niebezpieczny potrafi być, gdy jego zawodnikom zostawi się za dużo przestrzeni. Gospodarze po stracie drugiego gola powrócili do spokojnej gry piłką i przestali łatwo pozbywać się jej dalekimi podaniami. Lechici znów zmuszeni byli do cierpliwego budowania akcji w ataku pozycyjnym, ale tym razem prowadzili przy tym 2:1.
Polonia Środa Wielkopolska miała problem z tym, żeby doprowadzić do remisu. Ich indywidualne ataki nie pozwalały na to, by zaskoczyć dobrze dysponowaną defensywę Kolejorza. Świetną postawą miedzy słupkami nieustannie wykazywał się także Mateusz Pruchniewski. Na domiar złego dla gospodarzy każdy ich odważniejszy atak na bramkę Lecha wiązał się z poważnymi konsekwencjami. Podopieczni trenera Grzegorza Wojtkowiaka kapitalnie kontratakowali i skarcili w 76. minucie swoich rywali po raz trzeci w niedzielnym meczu.
Ponownie świetną piłkę spod własnego pola karnego otrzymał Filip Wilak, który po kapitalnym, indywidualnym rajdzie bokiem boiska z zimną krwią wykończył akcję Kolejorza. Polonia pozostawała bezsilna: obrona rywali nie pozwalała im na zdobycie gola kontaktowego, a ponadto każdy groźniejszy atak gospodarzy wiązał się z błyskawiczną kontrą przeciwników. Przewaga w posiadaniu piłki i większa kontrola nad grą nie przyniosła podopiecznym trenera Rozmarynowskiego żadnych korzyści bramkowych, a wręcz przeciwnie.
Polonię dobił na siedem minut przed końcem ponownie Filip Wilak jakżeby inaczej po kontrataku. Rezerwy Lecha Poznań znakomicie wykorzystały wszelkie wady w obronie Polonii Środa Wielkopolska, a równocześnie samemu znakomicie pokazywały, jak należy bronić dostępu do własnej bramki w średnim pressingu. Kolejorz ostatecznie po meczu obronił trzecie miejsce na podium tabeli grupy II Betclic 3. ligi.
Polonia Środa Wielkopolska - Lech II Poznań 1:4 (0:1)
Bramki: Misztal 50. - Polonia Środa Wielkopolska - Szymczak 40., Wilak 56.,76, 83. - Lech PoznańPolonia: Frąckowiak, Walczak, Bartkowiak, Skroboiński, Steczyński (70. Sukenko), Kołtański, Stangel (70. Szczypek), Sarbinowski (55. Cywka), Hyl (86. Budych), Misztal (55. Mikita), Nawrocki.
Lech: Pruchniewski, Skowroński, Wichtowski, Falkiewicz, Pietrzak (86. Draszczyk) , Prajsnar, Warciarek, Gmur (69. Chejdysz), Stankiewicz (45. Wilak), Szymczak (69. Palat), Antczak (86. Kalata).
Kartki: Antczak 82. - Lech Poznań
Sędziował: Maciej Skrzypczak
Komentarze (0)