Gisli Thordarson udowadnia swoją jakość w reprezentacji
Dla Gisliego Thordarsona ostatnia przerwa reprezentacyjna miała wyjątkowo gorzki smak, bowiem seniorska drużyna Islandii z nim w kadrze nie zakwalifikowała się finalnie na tegoroczny mundial. Szanse na dostąpienie tego zaszczytu pokrzyżowała listopadowa porażka z Ukrainą. Nasi sąsiedzi ze wschodu odebrali marzenia swoim rywalom wbijając im dwa gole w 83. i 93. minucie za sprawą Ołeksandra Zubkowa i Oleksiia Hutsuliaka. Rywale Islandczyków wyprzedzili ich zaledwie o trzy punkty w tabeli, a sam Thordarson nawet nie wszedł na boisko w tym kluczowym starciu.
Z pewnością nie tak wyobrażał sobie tamten wieczór 21-letni zawodnik Kolejorza, ale niepowodzenie sprzed kilku miesięcy odbił sobie w czwartkowy wieczór. Tym razem zagrał już pełne 90 minut, ale w reprezentacji U-21, gdzie odegrał znaczącą rolę w efektownym zwycięstwie nad drużyną Estonii. Ponadto Gisli Thordarson podczas tego starcia pełnił rolę kapitana Islandczyków. Piłkarz Lecha Poznań dał swojej drużynie pierwsze prowadzenie w meczu po tym, gdy po 120 sekundach gry jego podanie wykorzystał Daniel Tristan Gudjonhsen.
Co prawda Estonia wyrównała w 35. minucie, ale Dadason tuż przed przerwą zdobył gola na 2:1. Kilka minut po wznowieniu gry wspomnieni wcześniej islandzcy strzelecy mogli się już pochwalić na koncie dubletami, dając "Wyspiarzom" prowadzenie 4:1. Gole Mikaelssona i Ingasona zamknęły mecz, choć Estonia jeszcze próbowała rzucać kłody pod nogi rywalom za sprawą trafienia Sillamy. Finalny wynik całego meczu to aż 6:2 dla Islandii, a to zwycięstwo miało dla jej piłkarzy bardzo duże znaczenie.
Islandia znajduje się w trudnej sytuacji. Piłkarze muszą zachować koncentrację
Zajmują oni obecnie drugie miejsce z sześciu w swojej grupie i liczą się w walce o awans na przyszłoroczne mistrzostwa Europy U-21. Do liderującej Francji tracą zaledwie dwa punkty choć należy pamiętać, że "Trójkolorowi" mają jeszcze jeden mecz do rozegrania i mogą tylko powiększyć swoją przewagę. Islandii zadanie może też utrudnić Szwajcara, bowiem jeśli jej piłkarze wygrają kolejny mecz z Wyspami Owczymi, wtedy zrównają się oczkami z ekipą Thordarsona.
Walka o awans na prestiżową imprezę młodzieżową jest zatem wyjątkowo zacięta, a Islandczyków nie rozpieszcza także zestawienie zespołów z drugiego miejsca. W tym momencie na bezpośredni awans spośród dziewięciu wiceliderów poszczególnych grup mogą liczyć Włosi. Reszta natomiast musi spróbować swoich sił w barażach, które wyłonią kolejnych, czterech uczestników przyszłorocznych mistrzostw Europy U-21. Już za trzy dni Islandczycy staną do kolejnej wymagającej próby, bowiem w ostatnim starciu podczas marcowej przerwy reprezentacyjnej zmierzą się z reprezentacją Francji.
Thordarson jest na dobrej drodze do utrzymania wysokiej formy
Dla Gislego Thordarsona będzie to kolejny ważny test, który powinien podkreślić jego dobrą dyspozycję w ostatnim czasie i przekonać Nielsa Frederiksena, że warto na niego stawiać w większym wymiarze czasowym. 21-latek pełni rolę etatowego rezerwowego w zespole Lecha Poznań, ale w ostatnim czasie szczególnie przypomniał o tym, że potrafi wnosić potrzebną jakość na boisku. W trakcie 30 minut spędzonych na murawie w meczu z Bruk-Bet Termalicą udało mu się odnotować asystę przy trafieniu Taofeeka Ismaheela.
Oczekiwań nie zawodził grając także od pierwszych minut z Widzewem Łódź czy w rewanżu z Szachtarem Donieck. Islandczyk w starciu z pierwszym rywalem zdobył gola, a także w większości sytuacji był nieomylny w rozegraniu. Przeciwko drużynie z Ukrainy dokładał natomiast bardzo dużo jakości w defensywie, a także był jednym ze znaczących punktów przy kreowaniu akcji ofensywnych Lecha Poznań. W ostatnim czasie wyraźnie pokazał uniwersalność swoich umiejętności, co stanowi pozytywny zwiastun na przyszłość w kontekście jego dyspozycji.
Gisli Thordarson ma na swoim koncie póki co 12 meczów w Ekstraklasie, dwa gole i jedną asystę. Cztery razy rozpoczynał tam mecze od pierwszych minut. Do tego dołożył także pięć występów w Lidze Konferencji, cztery w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów oraz dwa do Ligi Europy i wreszcie trzy w Pucharze Polski.
Komentarze (0)