Szybki cios Śląska i walka o powrót do rywalizacji
Trener Grzegorz Wojtkowiak w sobotnie popołudnie nie mógł liczyć na pomoc chociażby swojego asystenta Macieja Wilusza, który przebywał z pierwszą drużyną na obozie w Abu Zabi. Nieobecni byli także tacy wyróżniający się piłkarze jak Kamil Jakóbczyk, Patryk Prajsnar, Wojciech Szymczak czy Karol Delikat. Drugi zespół Lecha Poznań mógł liczyć jednak na Timothy'ego Oumę, który w barwach rezerw musiał udowodnić, że chce pozostać przy Bułgarskiej i grać dla pierwszej drużyny.Początek spotkania był dość wyrównany, a żadna z drużyn nie przeważała wyraźnie. Wydawać się mogło, że to Lech pierwszy wyjdzie na prowadzenie po tym, gdy w 11. minucie refleks Klinta przetestował Plasowski, ale ostatecznie stało się inaczej. Zaledwie 120 sekund później to właśnie podopieczni trenera Hetela wyszli na prowadzenie w meczu po uderzeniu Wiktora Kamińskiego. Lech później przejął inicjatywę, ale bramkarz "Wojskowych" był nieomylny pomiędzy słupkami i popisywał się skutecznymi interwencjami.
Kolejorz kontrolował przebieg gry w okolicach 20-30 minuty, ale w żaden sposób nie potrafił zaszkodzić rywalom. Podopiecznym trenera Grzegorza Wojtkowiaka brakowało argumentów w pierwszej połowie, a zadanie utrudniała im dobra forma poszczególnych defensorów, a w szczególności Klinta. Efekt był taki, że przyjezdni schodzili na przerwę przegrywając 0:1.
Rezerwy Lecha bezzębne w ataku
Po przerwie rezerwy Lecha Poznań już się nie podniosły, a gospodarze zaczęli wyraźnie przeważać w meczu. Zawodnicy trenera Wojtkowiaka mieli duże problemy ze stworzeniem sobie dogodnej sytuacji strzeleckiej, a Śląsk zamknął rywali pod ich bramką tworząc sobie okazje na podwyższenie prowadzenia po dośrodkowaniach. Zmiana bramkarza w zespole gospodarzy nie sprawiła, że szanse trzecioligowca na zwycięstwo się zwiększyły.Korytkowski również stawał na wysokości zadania świetnie spisując się na linii. Przyjezdni nie potrafili znaleźć żadnego sposobu, by przełamać szyki defensywy rywali, utrzymując taki sam stan rzeczy z pierwszej połowy. Nawet, gdy lechici w końcu zbliżali się do pola karnego, ostatecznie zawsze nadziewali się na obrońcę czy bramkarza niweczącego ich plany. W szczególności w drugiej części meczu błyszczał Miłosz Kozak i to on miał jeszcze szansę pokonać golkipera Lecha z rzutu wolnego w ostatnich minutach.
Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla gospodarzy choć ci mogli sobie pluć w brodę, że wyniku nie podwyższyli. Kilkukrotnie dochodzili do świetnych okazji bramkowych, ale wtedy strzelców zawodziła celność. Wspomnijmy także, że w tym spotkaniu 45 minut rozegrał Timothy Ouma, ale zdaniem obserwatorów niczym nie wyróżnił się na boisku.
Rezerwy Lecha Poznań kolejny mecz kontrolny rozegrają już za tydzień tym razem na własnym terenie. 24 stycznia o 13:30 sprawdzą swoje siły w starciu z drugim zespołem Zagłębia Lubin - czwartą drużyną grupy III Betclic 3. ligi.
Śląsk II Wrocław vs Lech II Poznań 1:0 (1:0)
Bramka: Kamiński 13. - Śląsk
Śląsk (I połowa): Klint - Rostek, Cegliński, Havrylenko, Tudruj, Chodera, Wojtczak, Milewski, M. Kurowski, Kamiński, Gergstenstein.
Śląsk (II połowa): Korytkowski - Rutkowski, Żulewski, zawodnik testowany, Ł. Gestenstein, Krygowski, Schierack, Markowski, Kozak, zawodnik testowany II, Kosmalski.
Lech (I połowa): brak danych
Lech (II połowa): brak danych
Komentarze (0)