Mecz szybko nabrał rumieńców. Bramkarze nie narzekali na nudę
Początek zdecydowanie należał do podopiecznych trenera Joopa Oostervelda. Niebiesko-biali bardzo szybko otworzyli wynik meczu. Kolejorz przeprowadził udaną, zespołową akcję, po której Serafim Bakhno otrzymał piłkę w bocznej strefie pola karnego. Środkowy pomocnik zdecydował się na mocne uderzenie, które po chwili wylądowało pod poprzeczką i gospodarze mogli cieszyć się z prowadzenia.
Lipno Stęszew starało się odpowiedzieć natychmiastowo i już kilka minut później było bardzo blisko wyrównania. Goście przedarli się lewą stroną i płaskim dośrodkowaniem w pole karne otworzyli drogę do bramki Kolejorza. Akcję zamykał Jakub Wajman i wydawało się, że to musi być gol dla przyjezdnych. Były zawodnik Warty Poznań fatalnie jednak spudłował.
Zawodnicy trenera Arkadiusza Kaliszana nie zamierzali na tym poprzestać, a po chwili pod bramką Lecha znów zrobiło się niebezpiecznie. Kolejne płaskie dośrodkowanie w ostatniej chwili przeciął Piotr Bartczak, dzięki czemu rywal nie zdążył oddać strzału.
Pierwsza połowa mogła zachwycać, obfitowała w sytuacje pod obiema bramkami. Obie drużyny chciały grać otwarty i ofensywny futbol. W kolejnych minutach swoimi umiejętnościami musieli wykazać się bramkarze. Najpierw to Lipno wyprowadziło szybki kontratak, który mocnym uderzeniem zakończył Dawid Kaczmarek. Na posterunku był jednak Wiktor Obremski, chroniący swój zespół przed stratą gola.
Kilka minut później gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do strzału doszedł Kuba Falkiewicz. Uderzenie zmierzało w kierunku bramki, ale Mateusz Kustosz zdołał sięgnąć piłkę końcami palców.
Sporo działo się jeszcze na krótko przed przerwą. W indywidualnej akcji pojedynek z bramkarzem Lecha przegrał Jakub Rasiak. W odpowiedzi golkipera Lipna próbował zaskoczyć Igor Stankiewicz. W ostatniej minucie pierwszej połowy Serafim Bakhno znalazł się w niemal identycznej sytuacji jak na początku spotkania. Zdecydował się na bliźniacze uderzenie, ale tym razem górą był Kustosz.
Lech dowiózł swoje, choć mógł wygrać wyżej
Po zmianie stron tempo spotkania nieco spadło. W drugiej połowie działo się po prostu mniej, choć nie oznacza to, że Lechici nie stwarzali zagrożenia pod bramką gości. Przede wszystkim udawało im się utrzymywać korzystny rezultat. Nie brakowało też intensywnej gry w walce o piłkę. Sędzia w drugiej połowie kilkukrotnie sięgnął po żółte kartki.
W 68. minucie nastąpił debiut w drugim zespole Lecha Poznań. Na boisku pojawił się Mateusz Cegiełka, który latem wzmocnił drużynę swoim doświadczeniem, ale przez drobną kontuzję nie był dostępny od pierwszej kolejki. Na ławce usiadł także inny nowy nabytek Kolejorza, Radosław Gołębiowski. Ofensywnemu pomocnikowi przyjdzie jednak zadebiutować w kolejnych spotkaniach.
Wynik mógł stać się bardziej okazały po piorunującej końcówce, w której zawodnicy w niebiesko-białych strojach trzykrotnie ostrzeliwali bramkę Mateusza Kustosza, ale ich próby zatrzymywano za każdym razem.
Po chwili końcowy gwizdek oznajmił drugie ligowe zwycięstwo Lecha II Poznań w tym sezonie, co sprawiło, że drużyna zachowała miejsce w czołówce tabeli. Lipno aktualnie znajduje się na przeciwległym brzegu - z dorobkiem jednego punktu ekipa ze Stęszewa wylądowała w strefie spadkowej.
Lech II Poznań - Lipno Stęszew 1:0 (1:0)
Bramka: 1:0 Serafim Bakhno 7'
Składy:
Lech II: Wiktor Obremski - Filip Tokar, Jakub Falkiewicz, Hubert Janyszka, Piotr Bartczak (68. Aleksander Klimkiewicz) - Patryk Kowalski (68. Mateusz Cegiełka), Serafim Bakhno (84. Daniel Chejdysz), Maksymilian Dziuba - Igor Stankiewicz, Filip Tonder, Alan Majewski (53. Miłosz Noski)
Lipno: Mateusz Kustosz - Hubert Kaptur, Dominik Domagalski, Kamil Rutowski, Jakub Rasiak, Krzysztof Kulczak, Nikodem Kossakowski, Szymon Tarkowski, Jakub Wajman, Bartosz Moczyński, Dawid Kaczmarek
Żółte kartki: Bartczak, Tokar (Lech II) - Tarkowski, Kulczak, Kuźnik (Lipno)
Sędziował: Błażej Syropiatko (Szczecin)
Komentarze (0)