Nowy skrzydłowy Lecha cichym zwycięzcą pierwszej rundy? "Jest po prostu dobrze"
Ten sezon jest dla drużyny Lecha Poznań szczególnie wymagający sportowo, bowiem od samego początku aż do teraz łączy ona grę na trzech frontach. Nowy zawodnik Kolejorza - Leo Bengtsson - dobrze się jednak odnalazł w tych warunkach, w czym, jak twierdzi, pomogły mu nabyte doświadczenia, gdy grał jeszcze dla cypryjskiej ekipy Limassol. Teraz piłkarz chce wzbogacić swoją gablotę o kolejne trofea tym razem zdobyte w Poznaniu.
- Będąc piłkarzem chcesz zdobywać tyle trofeów, ile tylko się da. To było też moim celem przychodząc do Lecha Poznań, bo wiedziałem, że trafiam do dużego klubu, który potrafi po nie sięgać. Tego się od niego wymaga i tego też wymagam od siebie - zaznacza w rozmowie dla klubowych mediów Szwed.
Leo Bengtsson ma na swoim koncie póki co aż 31 rozegranych spotkań z 32 możliwych, co w Lechu Poznań jest najlepszym wynikiem wśród zawodników z pola ex aequo z Antonim Kozubalem. W tym czasie odnotował sześć goli, a jego licznik zatrzymał się obecnie na nieco ponad 1600 minutach. To imponujący wynik, będący efektem między innymi świetnej formy fizycznej skrzydłowego. Bengtsson przekonuje, że robi wszystko, by utrzymywać swoje ciało w idealnej kondycji i dobrze zna swój organizm. Jednak mimo dobrych liczb w pierwszej rundzie, finalnie nie pokusił się o konkretną ocenę swojej dyspozycji w skali od 1-10.
- Na razie jest po prostu dobrze, ale myślę, że jestem wciąż na samym początku drogi tutaj. Mamy dużo do wygrania, w moim mniemaniu jeszcze nic nie osiągnąłem. Trzeba walczyć dalej i liczę, że mnie i cały zespół czeka wiosną dużo dobrego. Oczywiście, w środku rundy przeżywaliśmy trudny okres, podobnie na początku, ale skończyliśmy jesień po ostatniej przerwie reprezentacyjnej mniej więcej tak, jak należy na wszystkich frontach. To kierunek, z którego nie chcemy zbaczać - przekonuje piłkarz Lecha Poznań.
Konkurencja na skrzydłach w Lechu Poznań rośnie. Bengtsson cieszy się na myśl o współpracy z dawnym kolegą z zespołu
Choć w Lechu Poznań w tym sezonie rozegrał 17 spotkań w wyjściowym składzie, Bengtsson kojarzony jest głównie z pełnienia roli "jokera" z ławki rezerwowych. W taki sposób do gry wchodził 14 razy zdobywając trzy gole - tyle samo, ile grając w pierwszym składzie. Szwed jako zmiennik prawie zawsze wyraźnie zwiększał poziom intensywności w grze swojego zespołu. Znakomicie sprawdzał się na podmęczonego rywala, a w wywiadzie dla mediów klubowych zdawał sobie sprawę, jak cenne stają się jego atuty, gdy wchodzi z ławki.
- Zawsze dążę do tego, by grać od początku, ale mam świadomość, że posiadamy bardzo szeroki i mocny skład. Wielu zawodników posiada więc dokładnie taki sam cel, co ja. Kiedy zaczynam jako "joker", staram się być tak efektywny, jak tylko mogę. Rywale nie mają już tyle energii, muszę to wykorzystywać dzięki swoim umiejętnościom takim jak szybkość i gra jeden na jednego. Na boisku pojawia się więcej miejsca, co także odpowiada mi w tych fragmentach spotkań - dzieli się obserwacjami Leo Bengtsson.
Zawodnik przyznaje, że w efektywnej grze jako rezerwowy pomaga mu w dużej mierze inna perspektywa na poczynania jego kolegów. Dzięki niej może szukać sobie przestrzeni oraz patrzeć, gdzie można zagrywać piłki w danym spotkaniu. Bengtsson twierdzi, że przyglądanie się rywalom z poziomu ławki sprawia, że lepiej widzi się tam ich słabsze punkty. W drugiej rundzie wraz z powrotami Daniela Hakansa i Patrika Walemarka pozycja skrzydłowego w walce o pierwszy skład będzie skomplikowana, ale zawodnik skupia się na pozytywach.
- W zespole mamy generalnie wielu kapitalnych ofensywnych zawodników, którzy potrafią obsadzać w przednich formacjach wiele pozycji. Z reguły gram z lewej strony, ale mogę występować także po tej przeciwnej, praktycznie każdy skrzydłowy posiada tę samą cechę. Brzmi jak ciekawa rywalizacja, ale to też sprawia, że przyszłość rysuje się dla nas w jasnych barwach. Chcemy teraz kontynuować dobry okres przygotowawczy w Abu Zabi, mocno go zakończyć, a następnie już wrócić do kraju i zgarnąć trzy punkty na start - deklaruje szwedzki skrzydłowy.
Optymizmu przed kolejną rundą może dodawać fakt, iż Leo Bengtsson bardzo cieszy się z tego, że znów połączy siły ze swoim dawnym kolegą z Hacken - Patrikiem Walemarkiem. Były piłkarz Limassol, według relacji kontuzjowanego wcześniej gracza, miał być ponoć zły z powodu tego, że nie mógł zagrać ze swoim dawnym kumplem już jesienią. Teraz jednak wszystko wskazuje na to, że panowie będą ze sobą współpracować częściej, a Leo Bengtsson zapowiada, że to może przynieść Lechowi Poznań dużo korzyści.
- Konkurencja to naturalna rzecz w piłce, a każdy z zawodników mogących grać na skrzydłach dysponuje niemałą jakością. Będzie trudno, ale to samo może powiedzieć o sobie każdy z graczy na tej pozycji. Wszyscy będą musieli się wykazać i udowodnić, że są w stanie rywalizować na wysokim poziomie. Co do Patrika, umiem sobie wyobrazić, że on występuje na prawej stronie, a ja na lewej, dobrze się czujemy w tych miejscach na boisku. Patrik odnajduje się również bardzo dobrze w środku, bardzo na niego czekamy, bo to świetny piłkarz. Czasem rozmawiamy, wyobrażamy sobie wspólną grę. Umiałbym skorzystać z jego podań lewą nogą za plecy przeciwników, widzę to - mówi dla klubowych mediów Leo Bengtsson.
Komentarze (0)