Nowy trener okaże się lepszy od poprzednika?
Pierwsze znaczące zmiany w sztabie szkoleniowym Lecha Poznań pojawiły się wraz z odejściem z drużyny Markusa Uglebjerga. Trener między innymi od stałych fragmentów gry z powodów rodzinnych przedwcześnie opuścił Bułgarską, ale błyskawicznie znalazł zatrudnienie w rewelacyjnej ekipie duńskiego Aarhus. Jego miejsce w drużynie zajął Andy Parslow - uznany szkoleniowiec, zbierający doświadczenie z zaplecza Premier League.Na piątkowym spotkaniu z dziennikarzami Niels Frederiksen dzielił się odczuciami wobec nowego trenera. Duńczyk w szczególności zwracał uwagę na piorunujące postępy drużyn, które Anglik dotychczas przejmował. Notowały one zazwyczaj błyskawiczne wzrosty formy po jego przybyciu, co potwierdzały liczby. Szkoleniowiec Kolejorza nie patrzył na te statystyki obojętnie.
- Jestem bardzo szczęśliwy, że tu jest. Ma naprawdę duże doświadczenie, za którym idą liczby. To człowiek, który poprawia efektywność stałych fragmentów gry zarówno w ofensywie jak i defensywie. Myślę, że przed nami duża szansa na to, by poprawić te aspekty. Oczywiście Markus [Uglebjerg] wykonywał dobrą pracę, ale już go nie ma. Andy Parslow natomiast może nam dać swoje doświadczenie z Championship, czyli z ligi, gdzie stałe fragmenty gry pełnią bardzo ważną rolę - mówił Niels Frederiksen.
Filozofia Andy'ego Parslowa jest przede wszystkim mocno nastawiona na poprawę mentalności zawodników, a sam trener cechuje się bardzo wysoko rozwiniętymi kompetencjami miękkimi. Jako szkoleniowiec stawia na dobre relacje z piłkarzami, troszcząc się o dobre relacje również w kwestiach prywatnych. Ma to bardzo duże znaczenie ze względu na to, że w sztabie Nielsa Frederiksena nie będzie odpowiadał wyłączenia za stałe fragmenty gry. Więcej o jego charakterystyce pracy pisaliśmy TUTAJ.
Trener Lecha Poznań staje w obronie swojego pracownika. "Rozmawialiśmy o tym"
Oprócz zmiany asystenta trenera, atmosferę wokół ławki trenerskiej podgrzało niedawne zachowanie Sindre Tjelmelanda w trakcie przerwy świątecznej. Norweg skorzystał z okazji i pojechał z wizytą do Molde, czyli klubu, który obejmie latem tego roku po wypełnieniu kontraktu z Lechem Poznań. Szkoleniowiec zapoznał się z drużyną, udzielił wywiadu dla nowego pracodawcy, został oficjalnie przedstawiony przez władze organizacji, a wszędzie występował w... klubowym dresie Molde!Takie zachowanie rozgniewało część kibiców Lecha Poznań, którzy mieli pretensje o to, że trener identyfikuje się z nowym klubem jeszcze będąc pracownikiem Kolejorza. Rzecznik prasowy klubu - Adrian Gałuszka - tonował nastroje na platformie "X", twierdząc, że trener w trakcie czasu wolnego ma prawo robić, co chce, ale niektórzy fani nie byli usatysfakcjonowani takim stanem rzeczy. Głos w tej sprawie w piątkowe popołudnie zabrał także Niels Frederiksen.
- Dla mnie najważniejsze jest to, że Sindre Tjelmeland zrobi wszystko w 100 procentach dla Lecha Poznań w drugiej części sezonu. Jestem o tym w pełni przekonany. Zbliża się do wypełnienia swojego kontraktu, ale już wiemy, że zagwarantował sobie współpracę z Molde. Wciąż jest jednak w stu procentach zaangażowany w sprawy Lecha. Nie mam problemu w związku z jego decyzjami - ma swoje ambicje, aby być pierwszym szkoleniowcem i jest to w pełni naturalne dla dobrych trenerów. Oczywiście rozmawaliśmy o tym, a ja nie mam żadnych wątpliwości, co do jego stuprocentowego zaangażowania - przekonywał dziennikarzy Niels Frederiksen.
Niels Frederiksen trzyma fanów Lecha w niepewności. "Mam dealine na podjęcie decyzji"
Sama przyszłość duńskiego szkoleniowca również nie jest pewna w Lechu Poznań. Jego kontrakt, tak samo jak Sindre Tjelmelanda, obowiązuje go do końca czerwca 2026 roku. Władze klubu muszą podjąć decyzję, czy dalej chcą współpracować z Nielsem Frederiksenem. Sam trener również będzie musiał się z tym wyborem skonfrontować. Na ten moment unika on jakichkolwiek deklaracji i jasno stwierdził, że nawet, jeśli są pewne aspekty, które przekonają go do projektu Lecha to nie będzie ich poruszał w rozmowach z mediami.
- Nie myślałem o swojej przyszłości w trakcie przerwy świątecznej. W piłce nożnej pół roku to długi czas i głównie koncentrowałem się na najbliższych przygotowaniach oraz pierwszych meczach, jakie wkrótce zagramy. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość, ale na pewno, gdy będę miał coś do powiedzenia w kwestii swojej przyszłości to to zrobię. Nie będę jednak uprzedzał faktów - stwierdził szkoleniowiec.
W przeciwieństwie do swojego asystenta Niels Frederiksen w trakcie przerwy świątecznej nie zajmował się szczególnie piłką nożną i nie udzielał wywiadów. Trener w rozmowie z dziennikarzami mówił, że skupiał się niemal wyłącznie na odpoczynku. Jedyne kwestie związane z futbolem, jakie go zajmowały to wybór nowego asystenta do Lecha oraz dopracowywanie planu związanego z obozem przygotowawczym
- Oczywiście, że mam deadline na podjęcie decyzji, co do swojej przyszłości, ale nie jest on oficjalny. Kiedy przemyślę sprawę i zakończą się rozmowy, wtedy od razu was o wszystkim poinformuję - przekonywał dziennikarzy Niels Frederiksen.
Komentarze (0)