Gwiazdor Lecha czeka na przełamanie. Wiadomo więcej na temat jego problemów
Najbardziej zauważalny i niewytłumaczalny spadek formy towarzyszy aktualnie Luisowi Palmie. Temat problematycznej dyspozycji Honduranina został poruszony wczoraj podczas spotkania z kibicami i jak relacjonował użytkownik "DomasLp" na platformie "X", w przypadku zeszłorocznej rewelacji Kolejorza problem dotyczy sfery psychicznej. Temat jest o tyle poważny, że nawet sami członkowie sztabu szkoleniowego czy przedstawiciele klubu nie wiedzą, jak do końca pomóc temu zawodnikowi.
Luis Palma ponoć za bardzo "przegrzewa się" po niepowodzeniach na boisku. Jak wspominał na portalu "X" wspomniany wyżej kibic, Honduranin jest bardzo emocjonalny i mocno przeżywa swoje spotkania. W zespole Lecha Poznań ponoć nie ma nerwowości, co do jego zachowań, ale taka informacja z pewnością pozwala spojrzeć nieco inaczej na aparycję zawodnika. Pokrywa się ona z tym, co kibice Kolejorza obserwowali na zimę, kiedy to po nieprawdopodobnej jesieni Luis Palma kompletnie zgasł.
Można się domyśleć, że taki spadek formy był spowodowany kompletną katastrofie w drużynie narodowej, kiedy to Honduras w kuriozalnych okolicznościach nie dostał się na mundial, o czym pisaliśmy TUTAJ. Palma jako jedna z twarzy drużyny "H" została obrzucona błotem do spółki z selekcjonerem. Późniejsze wydarzenia w Lechu Poznań każdy kibic Kolejorza już zna. Piłkarz potrzebował kilku miesięcy na odbudowę, a o swojej wielkości zaczął przypomniać dopiero od początku kwietnia, kiedy to w siedmiu ostatnich meczach odnotował 5 goli i 2 asysty.
Po wywalczeniu mistrzostwa Polski, utrzymaniu miejsca w klubie i rewelacyjnej wiośnie wydawało się, że nic nie stanie na przeszkodzie, by latynoski wirtuoz dalej czarował, lecz coś znów się zatarło. Palma ukrył się pod peleryną niewidką i wszystko, co mógł zaoferować w 16 meczach to jedno trafienie z Widzewem na wagę zwycięstwa i cztery kluczowe podania. Honduranin przestał przewodzić ofensywie i wycofał się w cień, oddając prym w ofensywie Rodriguezowi oraz Walemarkowi.
Trudno jednoznacznie stwierdzić czy Palmę przygniata ciężar presji i oczekiwań w związku z tym, że pobił rekord transferowy, czy może ma po prostu bardzo wysokie wymagania względem samego siebie. Kibicom nie pozostaje jednak nic innego jak czekać na przełamanie. Dla wielu takowym wydarzeniem był cudowny gol dla Hondurasu na wagę remisu z Jamajką. Trudno o lepszy moment na nabranie pewności siebie i odzyskanie blasku niż to.
Piłkarzowi Lecha kończy się czas. Klub nie będzie czekać w nieskończoność
W pewnym sensie zablokowany psychicznie jest też Yannick Agnero, który według relacji użytkownika o pseudonimie "DomasLp" ma pogrążać się w podobnej spirali co Palma. Obecna sytuacja w Lechu Poznań zaczyna go coraz bardziej przytłaczać, bowiem piłkarz wciąż nie potrafi regularnie udowadniać swojej wartości. Iworyjczyk zrobił co prawda dobre wrażenie szczególnie w superpucharowym starciu z Górnikiem Zabrze, przeciwko Wieczystej Kraków czy może nawet FC Thun, ale poza tym trudno w jego przypadku mówić o pozytywach.
Nie ma żadnych wątpliwości, co do tego, że zawodnik dokonał imponującej przemiany fizycznej, a w wywiadzie z nami TUTAJ, tylko podkreślił swój pełen profesjonalizm także poza boiskiem. Niestety, w meczach często potrafi prezentować zachowania, którym bliżej jest do mentalności Mario Balotellego niż Michaela Jordana. Tylko w ostatnim czasie doprowadził Nielsa Frederiksena do furii swoim kuriozalnym zachowaniem w meczu z Rakowem Częstochowa, a później w sparingu zszokował kibiców jednym z najgorzej wykonanych karnych, jakie fani Kolejorza mogli oglądać w ostatnich latach.
Po takich momentach trudno mówić o tym, że zawodnik cierpi z powodu presji, ale z relacji kibiców Lecha na spotkaniu z działaczami można wywnioskować, że napastnik wcale nie jest nietykalny i może to w jakimś stopniu na niego oddziaływać. Ten rok ma być dla Iworyjczyka bardzo ważny, wręcz decydujący. Ważną informację ze spotkania przytoczył użytkownik o pseudonimie "12zawodnikLecha", przekazując na platformie "X", że zarówno trener, jak i dyrektor sportowy pozytywnie wypowiadali się o wskaźnikach Agnero. Mówili, że są dobre - nie świetne, nie są złe, po prostu dobre.
Trener oczywiście staje murem za swoim zawodnikiem i unika "wrzucania go na minę" przed dziennikarzami, czy kibicami. Wciąż mówi, że Iworyjczyk posiada odpowiednia jakość, której Lech szuka, a dodatkowo jest pracowitym, młodym zawodnikiem. Agnero odnotował jak dotąd dwa gole w 14 meczach, spędzając na boisku 577 minut. Dla porównania w całym poprzednim sezonie miał 40 spotkań z 800 minutami na koncie. Zdobył wtedy pięć goli. Wydaje się zatem, że coś w jego przypadku minimalnie drgnęło, ale z pewnością trudno jest teraz myśleć o tym zawodniku, jak o przyszłej, pierwszej "dziewiątce" Lecha Poznań.
Mikael Ishak już teraz po wybitnym, najlepszym sezonie w swojej karierze przybliża się do bycia numerem dwa w hierarchii napastników. Użytkownik "12zawodnikLecha" zwracał uwagę na podstawie tego, czego się dowiedział na spotkaniu, że obecnie widać pewne spadki, jeśli chodzi o wskaźniki legendy Kolejorza. To ponownie otwiera przed klubem furtkę w kontekście szukania docelowej, przyszłej "dziewiątki". Wiadomym jest jednak to, że nic takiego się nie zdarzy tej zimy, ponieważ nie planuje się w tym oknie transferowym żadnych ruchów.
Komentarze (0)