Wydawało się, że Warta Poznań może znajdować się w delikatnym kryzysie po odpadnięciu z STS Pucharu Polski już na etapie rundy wstępnej. Dodatkowo ich rywalem w niedzielne popołudnie była Bruk-Bet Termalica Nieciecza, która rozpoczęła sezon od dwóch wygranych i nie zamierzała się zatrzymywać.
Beniaminek bez kompleksów. Warta wyczekała odpowiedni moment
Od pierwszego gwizdka inicjatywę przejęli gospodarze, choć ich skuteczność tego dnia pozostawiała akurat wiele do życzenia. Mimo wypracowanych okazji, Leo Przybylak nie musiał nawet interweniować - w pierwszej połowie Słonie nie oddały ani jednego celnego strzału. Największe zagrożenie pod bramką Warty stworzył Krzysztof Kubica przy jednym ze stałych fragmentów gry. Pomocnik wyskoczył najwyżej w polu karnym i powinien zamienić dośrodkowanie na gola, ale piłka nie ułożyła się korzystnie przy tym strzale i pofrunęła nad poprzeczką.
Wraz z upływem kolejnych minut za drużyną trenera Macieja Tokarczyka przemawiało więcej argumentów - częściej utrzymywali się przy piłce, grali bez kompleksów i sprawiali wrażenie, jakby zupełnie nie przyjechali w roli beniaminka Betclic 1. Ligi. Kwestią czasu było, aż Zieloni wykreują coś groźnego pod bramką Termaliki.
Gdy udało się znaleźć lukę w defensywie, Warta natychmiast objęła prowadzenie. Marcel Stefaniak zagrał świetną piłkę w środek pola karnego do Mateusza Stanka, którego nie pilnował żaden z obrońców. Napastnik zamknął to dośrodkowanie bez większych kłopotów, a po chwili mógł wpaść w ramiona swoich kolegów.
Bramka podziałała motywująco i zachęciła Wartę do kolejnych ataków. Gospodarze na kilka minut przed końcem pierwszej połowy mieli dużo szczęścia. Bramkarz Adrian Chovan wypuścił piłkę po strzale Aleksandra Wołczka i stworzył okazję dla nadbiegającego Mateusza Stanka. Tylko czujna interwencja jednego z zawodników z pola sprawiła, że 21-letni napastnik nie dopadł do piłki.
Warta nie pękła po straconym golu. Napastnik skompletował dublet
Po zmianie stron doszło do kuriozalnej sytuacji w polu karnym Warty Poznań. Jakub Apolinarski walczył o pozycję z Krzysztofem Kubicą i obaj gracze napierając na siebie, przewrócili się na murawę. Sędzia dostrzegł w tym pojedynku większą inicjatywę wahadłowego Zielonych, po czym wskazał na "wapno", a zawodnikowi pokazał żółtą kartkę. VAR nie zmienił decyzji, choć powtórki tej sytuacji nie były jednoznaczne i można było pochylić się nad ponowną interpretacją.
Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Kamil Zapolnik i już po raz czwarty w tym sezonie mógł cieszyć się ze zdobycia bramki. Stracony gol nie podciął skrzydeł piłkarzom ze stolicy Wielkopolski. Wręcz przeciwnie, Warta chciała spróbować jeszcze raz przełamać defensywę rywala.
Na efekty nie trzeba było długo czekać - równo po godzinie gry Mateusz Stanek uciszył trybuny. Napastnik otrzymał podanie z głębi pola od Jana Niedzielskiego. Przyjął piłkę z rywalem na plecach, po czym obrócił się i stojąc przed linią pola karnego, huknął w samo okienko bramki. Jednocześnie odpowiedział na trafienie Zapolnika, gdyż to także był dla niego już 4. gol w obecnym sezonie. Warto podkreślić, że Stanek grając jeszcze na niższym szczeblu zdobył tylko pięć trafień w całej kampanii.
Jak się okazało, dla Warty był to jedyny tak mocny akcent w ofensywie na przestrzeni całej drugiej połowy. Gospodarze za to raz jeszcze postraszyli i tym razem już zmusili do interwencji Leo Przybylaka. Wychowanek klubu z Poznania popisał się fantastyczną paradą, gdy uderzenia z prawej strony pola karnego szukał Wojciech Jakubik.
Ostatecznie udało się utrzymać korzystny rezultat do końcowego gwizdka. Warta miała tego dnia swoje problemy w liczbie stworzonych sytuacji i najprawdopodobniej mecz z Resovią nie był przypadkowy, a nad tymi aspektami wciąż należy pracować. Niemniej jednak, Zieloni pokazali charakter i szybko pozbierali się po pucharowej wpadce, odnosząc już drugie zwycięstwo na zapleczu Ekstraklasy.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Warta Poznań 1:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Mateusz Stanek 33', 1:1 Kamil Zapolnik 51' (k.), 1:2 Mateusz Stanek 60'
Składy:
Bruk-Bet: Adrian Chovan - Albert Zarówny, Yevgen Opanasenko, Lucas Masoero (83. Artem Putivtsev) - Damian Hilbrycht, Radu Boboc (83. Oliwier Sławiński), Sergio Guerrero, Krzysztof Kubica (65. Wojciech Jakubik), Maciej Jaroszewski (46. Sebastian Dąbrowski) - Jesus Jimenez (58. Dominik Biniek), Kamil Zapolnik
Warta: Leo Przybylak - Kacper Lepczyński, Arkadiusz Najemski, Dmytro Avdeev - Jakub Apolinarski, Karol Łysiak, Jan Niedzielski (73. Sebastian Steblecki), Marcel Stefaniak - Jakub Kendzia, Mateusz Stanek (82. Michał Smoczyński), Aleksander Wołczek (68. Patryk Kusztal)
Żółte kartki: Guerrero (Bruk-Bet) - Apolinarski, Avdeev (Warta)
Sędziował: Filip Kaliszewski (Gdańsk)
Komentarze (0)