Przed Lechem kolejne złote lata? "Widzimy na co dzień wymierne efekty tej współpracy"
Sukces projektu "Feniks", który Lecha Poznań wdrożył w życiu po minionej dekadzie pełnej problemów, opiera się w dużej mierze na budowaniu piłkarskiej dynastii w oparciu o liczby oraz dane analityczne. Kolejorz skręcił w stronę polityki "moneyball" i trzeba przyznać, że ta strategia przyczyniła się w dużej mierze do przeżywania obecnie złotych czasów w historii klubu.
Aktualni mistrzowie Polski podążyli tropem innych "naukowych klubów" takich jak chociażby Brentford, Brighton czy Brondby, a pomogło im tym przede wszystkim nawiązanie sformalizowanej współpracy z Wydziałem Matematyki i Informatyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Wczoraj, dzięki oficjalnemu komunikatowi z klubu, dowiedzieliśmy się, że sukcesywna kooperacja będzie kontynuowana.
- Jesteśmy zadowoleni z dotychczasowej współpracy, ona jest ważna dla obu stron. Cieszymy się, bo pierwszą umowę podpisaliśmy pięć lat temu i okazało się, że to była dobra decyzja. Dzisiaj ją odnawiamy. Widzimy na co dzień wymierne efekty tej współpracy. Nasi specjaliści od przetwarzania danych i sztucznej inteligencji potrafią pracować na danych sportowych. Pomagają klubowi, który odnosi sukcesy, co też jest dla nas niezwykle inspirujące. Korzyści ze współpracy są wzajemne, radość jest też wzajemna - podkreśla prorektor UAM, prof. dr hab. Michał Banaszak.
W praktyce dla Lecha Poznań ta decyzja oznacza dalsze budowanie sporej przewagi nad konkurencją w Ekstraklasie i umacnianie podstaw projektu, który przyniósł klubowi w sumie trzy mistrzostwa w tej dekadzie. Wkład naukowców z Wydziału Matematyki i Informatyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu był priorytetem przy tworzeniu i uporządkowywaniu baz danych, które również analizowano oraz przetwarzano.
- To, co my dajemy i możemy dać Lechowi, to nasze rozumienie danych. Czyli w jaki sposób przetwarzać dane, jak je zbierać, jak analizować. To daje klubowi dużą przewagę w wielu obszarach, takich jak np. skauting czy przygotowanie motoryczne. Myślę, że kluby, które nie będą z takich narzędzi korzystać, zwłaszcza w czasie, kiedy mamy rozwój sztucznej inteligencji, będą zostawać w tyle - informuje dziekan Wydziału Matematyki i Informatyki UAM, prof. dr hab. Krzysztof Dyczkowski.
Symbioza między stronami była możliwa za sprawą powstania działu naukowego Lecha Poznań, na którego pracy korzystają nie tylko poszczególne zespoły, ale również inne działy jak na przykład skautingu. Jak tłumaczył prof. dr hab. Krzysztof Dyczkowski dla "Głosu Wielkopolskiego", dział naukowy Lecha odpowiada za wsparcie decyzji podejmowanych w klubie, czyli dostarczanie wiedzy i analizy potrzebnych w różnych obszarach funkcjonowania klubu. Pracownicy Uniwersytetu zajmują się natomiast stroną badawczą i algorytmiczną. Pracują oni nad tym, jak dane można wykorzystać, jakie metody zastosować do konkretnych problemów i jak budować narzędzia, które później mogą wspierać proces decyzyjny.
- Obserwowanych lig jest obecnie kilkanaście. W każdej z nich mamy setki zawodników, a każdy zawodnik opisany jest bardzo dużą liczbą parametrów. To są ogromne zbiory danych. Ciekawe jest to, że dziś można kupić dane o zawodnikach praktycznie z całego świata. Jeśli interesuje nas piłkarz grający w odległej lidze, jesteśmy w stanie bardzo szybko sprawdzić wiele informacji: jak biega, jak podaje, gdzie strzela, jakie ma parametry meczowe, jak wyglądała jego historia kontuzji, jaka może być jego wartość rynkowa. Oczywiście nie wszystko da się sprowadzić do danych, ale punkt wyjścia do analizy jest dziś zupełnie inny niż kilkanaście lat temu - przedstawiał dla "Głosu Wielkopolskiego" dziekan Wydziału Matematyki i Informatyki UAM, prof. dr hab. Krzysztof Dyczkowski.
Lech sukcesywnie łączy naukę z futbolem. "Możemy podejmować więcej mądrych decyzji"
Już w trakcie zawiązywania pierwszej współpracy 2021 roku podawano pierwsze przykłady obszarów, w których Lech Poznań miałby mocniej odczuć wsparcie naukowe. Do takich zaliczało się chociażby: zapobieganie potencjalnym urazom, jeszcze efektywniejszy rozwój fizyczny młodych zawodników czy lepsze ocenianie zarówno piłkarzy jako indywidualności, jak i poszczególnych zespołów Kolejorza.
Obecnie zdecydowanie widać poprawę w tym zakresie. W trakcie tegorocznego, letniego obozu przygotowawczego często doświadczaliśmy zjawisk, w których piłkarzy oszczędzano na boisku i zmieniano stopień fizycznych obciążeń. Lecha Poznań zaczęła cechować dbałość o najmniejsze detale, a każde zagrożenie podczas gry było natychmiast wychwytywane. Niezależnie od meczu czy od treningu nie dopuszcza się do ryzykowania poważnymi kontuzjami, co z pewnością jest dużą zmianą względem poprzednich lat.
- Pracujemy nad tym, jak dane można wykorzystać, jakie metody zastosować do konkretnych problemów i jak budować narzędzia, które później mogą wspierać proces decyzyjny. Innymi słowy: dostarczamy klubowi różne narzędzia analityczne. Jednym z przykładów problemów jest przygotowanie motoryczne, czyli analiza tego, jak trenować piłkarzy, jak dobierać obciążenia i jak minimalizować ryzyko kontuzji. Piłkarze podczas meczów i treningów korzystają z kamizelek z sensorami, a do tego dochodzi także analiza obrazu z kamer. Wszystko po to, by lepiej przygotować zawodników do meczu i jednocześnie ograniczać ryzyko urazów. Drugim bardzo ważnym obszarem są skauting i transfery. Chodzi o to, jak znaleźć zawodnika, który będzie pasował do drużyny, mieścił się w budżecie, chciał grać w klubie i dobrze wkomponował się w zespół - mówił w rozmowie z Chrystianem Ufą dla "Głosu Wielkopolskiego" profesor Krzysztof Dyczkowski.
Efektywniejszy rozwój fizyczny młodzieżowców objawia się natomiast tym, że już teraz część z nich błyskawicznie staje się już częścią kadr pierwszego zespołu w poszczególnych meczach lub treningach. Widzimy to po angażu w grę Karola Delikata, Huberta Janszyki czy Wojciecha Szymczaka. Natomiast wypożyczeni Tymoteusz Gmur czy Sammy Dudek są stałymi bywalcami w wyjściowych jedenastkach pierwszoligowych drużyn. O szczegółach codziennej współpracy z Uniwersytetem Adama Mickiewicza mówił więcej Bartłomiej Grzelak, szef Działu Naukowego Lecha Poznań.
- W dużej mierze pozwala nam wyjaśniać wiele aspektów, których dotykamy każdego dnia. Od przygotowania motorycznego, przez działania skautingu, po podejmowanie decyzji dotyczących poszczególnych zawodników. Obie strony dzięki tej współpracy rozwijają się. Naukowcy coraz więcej rozumieją ze strony świata piłkarskiego, a my z kolei tego naukowego. Łączenie tych dwóch światów daje nam jeszcze większą informację w tematach aktualnych, teraźniejszych, ale również odnośnie przyszłości. Jak reagować na to, co może się wydarzyć. Na pewno dzięki analizie możemy podejmować więcej mądrych decyzji popartych liczbami.
Dalsza współpraca między Lechem Poznań, a Wydziałem Matematyki i Informatyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu po ostatnich sukcesach jest zatem fundamentalna dla przyszłości klubu. Kolejne imponujące osiągnięcia mogą sprawić, że nakłady na dział naukowy tylko wzrosną. Wciąż jest on niewielki, ale władze klubu jeszcze w końcówce maja prowadziły rekrutację na nowe stanowiska pokazując, że chcą nadać mu jeszcze większego znaczenia. Korzyści płyną także dla samego wydziału.
- Mamy tutaj wspólne korzyści, bo to też działa w drugą stronę. Możemy bowiem dzięki współpracy z klubem rozwijać nasze narzędzia, nasze algorytmy, ale też uczyć młodych ludzi i przy użyciu tych danych. To jest zatem fajna symbioza dwóch największych marek poznańskich - mówił dla klubowych mediów prof. dr hab. Krzysztof Dyczkowski.
Komentarze (0)