Wychowanek Lecha Poznań ma problem. Nie tak miał wyglądać początek w nowym klubie

Opublikowano:
Autor:

Wychowanek Lecha Poznań ma problem. Nie tak miał wyglądać początek w nowym klubie - Zdjęcie główne
Autor: Instagram/jakub.kaminskii | Opis: 24-latek zdecydowanie inaczej wyobrażał sobie początek w nowym klubie

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaJakub Kamiński tego lata wykonał kolejny ważny krok w swojej karierze - po udanym sezonie w Bundeslidze przeniósł się do jednego z najbardziej utytułowanych klubów w Portugalii, gdzie od początku musi mierzyć się z dużymi oczekiwaniami. Na razie rzeczywistość okazuje się jednak dla wychowanka Lecha Poznań zdecydowanie trudniejsza, niż mógł zakładać.
reklama

Wychowanek Lecha bohaterem głośnego transferu

Latem ubiegłego roku znajdujący się na zakręcie swojej kariery Jakub Kamiński zmienił barwy klubowe, na zasadzie wypożyczenia zamieniając VfL Wolfsburg na FC Koln. Klub z Kolonii zagwarantował sobie w umowie z "Wilkami" opcję wykupu 24-letniego skrzydłowego, która z finansowego punktu widzenia okazała się prawdziwym strzałem w dziesiątkę.

FC Koln nie miało bowiem większych wątpliwości, by po udanym sezonie zdecydować się na transfer definitywny. Kamiński był jednym z najważniejszych zawodników zespołu - wystąpił w każdym z 34 ligowych meczów, strzelił 7 goli i zantotował 3 asysty. Dał poznać się jako zawodnik niezwykle wszechstronny - grywał nie tylko na skrzydle, ale również obu wahadłach, a nawet w... środku pola. 3-krotni mistrzowie Niemiec zapłacili za niego 5,5 miliona euro, ale od samego początku pewnym było, że 24-latek szybko opuści Kolonię. Już kilka dni później wychowanek Lecha Poznań został sprzedany z ponad trzykrotną przebitką.

reklama

17 milionów euro wyłożyła za niego portugalska Benfica. Kamiński nie przychodził rzecz jasna do Lizbony jako zawodnik, który z miejsca miał stać się największą gwiazdą zespołu, ale wysokość transferu mogła budzić oczekiwania kibiców. Liczyli oni na to, że Polak wniesie do drużyny odpowiednią jakość - tym bardziej, że Benfica nie należy do klubów, które każdego lata wydają kilkanaście milionów euro na pojedynczych zawodników.

Kwota, jaką klub z Lizbony przeznaczył na pozyskanie wychowanka Lecha Poznań, uplasowała go na 17. miejscu wśród najdroższych transferów przychodzących w historii Benfiki. W zestawieniu tym zdecydowanie prowadzi Enzo Fernandez, za którego Portugalczycy zapłacili River Plate aż 44 miliony euro. Kamiński znalazł się jednak w gronie zawodników, za których Benfica wyłożyła naprawdę pokaźne pieniądze. Nic więc dziwnego, że kibice oczekiwali od niego dobrego wejścia do zespołu.

reklama

Nieudany początek w nowym klubie

Tymczasem już pierwszy występ 24-latka w barwach Benfiki sprawił, że spotkał się on ze sporą krytyką. Polak rozpoczął od pierwszej minuty oba spotkania II rundy eliminacji Ligi Europy ze szwajcarskim St. Gallen. W pierwszym meczu zaprezentował się z bardzo słabej strony, a Benfica przegrała 1:2. Portugalscy kibice szybko zaczęli więc zastanawiać się, czy wychowanek Lecha Poznań rzeczywiście był wart aż 17 milionów euro.

W rewanżu Benfica wygrała już 5:0, a Kamiński zanotował asystę. Nie był to jednak występ, który pozwolił mu oczarować kibiców i na dobre wywalczyć sobie mocną pozycję w zespole. Kolejne spotkania pokazały bowiem, że konkurencja w drużynie Marco Silvy jest naprawdę duża.

reklama

Następne cztery mecze Kamiński rozpoczął na ławce rezerwowych. Co więcej, na murawie spędził zaledwie 16 minut, dostając szansę jedynie w końcówkach obu spotkań ze szkockim Hearts w ramach III rundy eliminacji Ligi Europy. Dwa mecze ligowe - kolejno z Academico Viseu oraz Casa Pia - przesiedział natomiast w całości na ławce rezerwowych.

Właśnie to ostatnie spotkanie najlepiej pokazuje, jak trudna jest obecnie sytuacja Polaka. W poniedziałek, 17 sierpnia, Benfica rozbiła na wyjeździe Casa Pia aż 7:0. Lizbończycy wszystkie siedem bramek zdobyli w zaledwie 61 minut. Pomimo tak wysokiego prowadzenia trener zespołu ze stolicy Portugalii nie zdecydował się jednak na danie szansy Kamińskiemu. 

reklama
Rozwiń

Początek w Lizbonie jest więc dla 24-latka wyjątkowo trudny. Kamiński nie tylko stracił miejsce w podstawowej jedenastce, ale obecnie ma problem nawet z regularnym pojawianiem się na boisku. Sytuacji nie ułatwia również fakt, iż bardzo dobrze w ostatnim czasie prezentują się jego konkurenci. Szczególnie mocno swoją pozycję zbudował Gianluca Prestianni, który w ostatnich czterech meczach zdobył trzy bramki i dołożył do tego asystę.

Do tego dochodzi Andreas Schjelderup, który również pozostaje ważną postacią w ofensywie Benfiki. Norweg był jednym z zawodników wyróżniających się podczas zakończonych niedawno mistrzostw świata, a jego dobra forma dodatkowo komplikuje sytuację Polaka.

Kamiński ma przed sobą sporo pracy. Z pewnością nie można jeszcze mówić o transferowym rozczarowaniu - sezon dopiero się rozpoczął, a wychowanek Lecha ma za sobą zaledwie kilka występów w nowym klubie. Na razie trudno jednak znaleźć wiele powodów do optymizmu. 17 milionów euro sprawiło, że oczekiwania wobec Polaka były wysokie, a on sam nie zdołał jeszcze na nie odpowiedzieć. Jeśli szybko nie odwróci swojej sytuacji, walka o regularną grę w Benfice może okazać się dla niego znacznie trudniejsza, niż zakładał przed transferem.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo