Wysoka porażka Lecha Poznań UAM w półfinale Pucharu Polski. Gra lepsza niż wynik

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Wysoka porażka Lecha Poznań UAM w półfinale Pucharu Polski. Gra lepsza niż wynik - Zdjęcie główne
Autor: Jakub Wyderski | Opis: Lech Poznań UAM przegrał wysoko, ale jego gra nie wyglądała już tak źle.
Zobacz
galerię
42
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaFantastyczny czas Lecha Poznań UAM w Pucharze Polski dobiegł końca. Zespół trenerki Alicji Zając trafił na swojego pogromcę w tych rozgrywkach, którym ostatecznie zostało GKS Katowice. Wynik 5:0 dla gościn pozornie wskazuje na ich dominację, ale przebieg tego spotkania zdecydowanie nie zarysowywał wyraźnej różnicy klas między zespołami. Wręcz przeciwnie - Lech Poznań UAM w wielu aspektach pokazywał swoją wyższość. W wielu, ale nie tym kluczowym.
reklama

Lech Poznań UAM grał, GKS Katowice strzelał

Lech Poznań UAM podszedł do tego spotkania bez żadnej tremy. Podopieczne Alicji Zając starały się kontrolować przebieg spotkania w dużej mierze za sprawą świetnej, agresywnej postawy w defensywie. Poznanianki zdecydowanie atakowały swoje przeciwniczki, gdy te decydowały się na dłuższe podania wypuszczające najszybsze zawodniczki. 

reklama

Zespół trenerki Karoliny Koch nie miał wiele przestrzeni na boisku w rozgrywaniu swoich akcji w pierwszych minutach spotkania. Kolejorz w odpowiednich momentach potrafił bardzo sprawnie oraz co ważne skutecznie podwajać przeciwniczki, odbierając im błyskawicznie futbolówkę. Przyjezdne popełniały proste błędy w wyprowadzeniu piłki, a piłkarki Lecha Poznań UAM skrzętnie z tego korzytały, zagrażając Wiktorii Marzec. Kolejorz wiódł prym w tym spotkaniu, szukając swoich okazji na gola głównie pod dośrodkowaniach z rzutów rożnych oraz po dalekich podaniach wypuszczających Związek czy Przybył. 

To jednak Katowiczanki pierwsze wyszły na prowadzenie w 22. minucie właśnie po strzale bezpośrednio z rzutu rożnego. W szeregach Poznanianek doszło do nieporozumienia i Jagoda Sapor nie dała rady w porę oddalić zagrożenia piąstkując. 60 sekund później GKS wypracował sobie kolejną okazję bramkową za sprawą rewelacyjnego rajdu Klaudii Maciążki. Zawodniczka pognała z piłką po przechwycie i po znakomitej asyście Hmirovej w sytuacji sam na sam pokonała bezradną Jagodę Sapor pięknym lobem. Dwa szybkie ciosy wyprowadzone przez "Gieksę" boleśnie udowodniły, że długie utrzymywanie się przy piłce nie zapewni Kolejorzowi zwycięstwa tylko skuteczność. 

reklama

Lech Poznań UAM prowadził grę i szukał swoich okazji po ataku kombinacyjnym, próbując różnych opcji do ataku, ale finalnie wszystkie akcje rozbijały się o dokładność w trzeciej tercji. Dobre pomysły gospodyń musiały znaleźć swoje potwierdzenie w częstszych strzałach na bramkę. Tymczasem GKS Katowice boleśnie pokazywał, że do stworzenia ogromnego zagrożenia wystarcza im ledwie kilka szybkich wymian piłki po kontrataku. To właśnie akcje ofensywne po fazach przejsciowych były dziś piętą Achillesa drużyny Kolejorza. Jedne z faworytek do mistrzostwa Polski z czasem pokazały że potrafią zamieniać atut lechitek w postaci wysokiej obrony w słabość. 

Potwierdziła to tylko bramka na 3:0 ponownie autorstwa Klaudii Maciążki. Piłkarka "Gieksy" urwała się obrończyniom Niebiesko-Białych i ponownie zabawiła się z Jagodą Sapor w sytuacji sam na sam. W przerwie  Kolejorz koniecznie musiał wyciągnąć wnioski, grając z wysoko ustawioną obroną. Lecha Poznań UAM stać było na to, żeby realnie postawić się utyułowanym rywalkom. 

reklama

Lech Poznań UAM zgasił ofensywę GKS-u. O comebacku nie było jednak mowy

Obraz meczu po przerwie się nie zmieniał. Kolejorz wciąż przeważał w meczu i prowadził grę, a GKS starał się głównie reagować na ataki. Poznanianki bardzo szyko odzyskiwały piłkę po stratach, lecz przełamania w kontekście goli nie było. Dopiero w 60. minucie spotkania piłkarki Lecha Poznania UAM w końcu wykreowały sobie znakomitą akcję trójkową. Julia Przybył nie wykorzystała jednak podania Oliwii Związek i w sytuacji sam na sam uderzyła wprost w bramkarkę. Minutę później obłędnym strzałem z dystansu popisała się natomiast Marta Kwiatkowska, ale jej potężne uderzenie zatrzymało się na spojeniu bramki Marzec.

Lech Poznań UAM po godzinie gry wreszcie ożywił się w ofensywie i zaczął oddawać częstsze uderzenia z dystansu. Te jednak nie zmuszały golkiperki z Katowic do częstych, wymagających interwencji. "Gieksa" jako zespół przeszła jednak ewidentnie w tryb "oszczędzania energii" i dzięki znakomitej postawie Kolejorza przy przechwytach, nie potrafiły stworzyć sobie dogodnej sytuacji strzeleckiej. Mało tego - w dłuższych momentach lechitki praktycznie nie wypuszczały głęboko okopanego GKS-u z własnego pola karnego

reklama

Podopieczne Alicji Zając imponowały w rozegraniu, wywierały silną presję na Katowiczankach oraz wykazywały się sporą wolicjonalnością w swoich poczynaniach. Niestety ich strzały wciąż nie zmuszały Wiktorii Marzec do wymagających interwencji. Piłki Kolejorza próbowały uderzeń zza linii pola karnego czy z okolic przedpola, ale efekt zawsze był ten sam. Jakby tego było mało w 88. minucie Niebiesko-Białe straciły czwartą bramkę po jednym z niewielu ataków przyjezdnych. Następnie w doliczonym czasie gry gwóźdź do trumny wbiła Julia Langosz znów po fenomenalnej akcji indywidualnej po fazie przejściowej

Podopieczne Alicji Zając pożegnały się z Pucharem Polski przy wyniku 5:0 choć należy zaznaczyć, że Poznanianki mimo odpadnięcia mogą czuć się jak zwyciężczynie. Ich mecz przyciągnął na Bułgarską rekordową liczbę ponad 8 tysięcy kibiców, a dodatkowo same piłkarki napisały niesamowitą historię swojej sekcji w Lechu Poznań. Sam przebieg meczu zdecydowanie nie wskazywał na to, że GKS wyraźnie zasługiwał na awans. Kolejorz długo potrafił kontrolować przebieg spotkania w środku pola i imponować grą w pressingu, ale najważniejszy aspekt, czyli skuteczność, leżała właśnie po stronie zwyciężczyń.

Lech Poznań UAM - GKS Katowice 0:5 (0:3)

 

Gole: Hmirova 23., Maciążka 24., 44., Milovanović 84., Langosz 90.- GKS 

Lech: Sapor - Poniedziałek, Łuczak, Kuleczka - Kuśmierczyk, Kwiatkowska, Piechocka (Sworska 83.), Wojtkowiak (Wiśniewska 83.), Przybył - Borowa (Rogus 46.), Związek (Szoliba 83.).

GKS: Marzec - Nowak, Milovanović, Vojtkova (Kalaberova 66.), Bińkowska, Maciążka (Malesa 66.), Hmirova (Langosz 85.), Włodarczyk (Vuskane 77.), Kozarzewska, Zawadzka, Jaszek (Brzęczek 66.). 

Żółte kartki: Poniedziałek 81. - Lech 

Sędziowała: Marta Majszczyk 

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo