Fiabema z wielkim meczem na wagę mistrzostwa. Inni wypożyczeni gracze Lecha Poznań mieli o wiele mniej szczęścia

Opublikowano:
Autor:

Fiabema z wielkim meczem na wagę mistrzostwa. Inni wypożyczeni gracze Lecha Poznań mieli o wiele mniej szczęścia - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Ten weekend z pewnością dodał skrzydeł Bryanowi Fiabemie.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaTen weekend zdecydowanie nie obfitował w wielkie mecze z udziałem wypożyczonych graczy Lecha Poznań. Zdecydowana większość piłkarzy Kolejorza może go uznać w zasadzie za stracony, ale nie wszyscy. Bryan Fiabema zakończył rozgrywki z zespołem ADO Den Haag w wielkim stylu, stając się jednym z głównych współautorów wielkiego sukcesu tej drużyny. Został nawet za to odpowiednio wyróżniony.
reklama
reklama

Fiabema jednym z bohaterów ADO. Trudny czas Filipa Szymczaka

Bez wątpienia miniony weekend był najbardziej udany dla Bryana Fiabemy. Norweg swoim dubletem w starciu z Waalwijk przypieczętował awans ekipy ADO Den Haag do Eredivisie na kolejkę przed końcem. Jego drużyna wygrała to spotkanie aż 5:1 i aktualnie posiada jedenastopunktową przewagę nad drugim w tabeli Cambuur. Tym samym wypożyczony gracz Lecha Poznań odnotował na swoim koncie trzy gole w 15 meczach dla ADO, co już teraz nieznacznie przebija liczbę bramek zdobytych w trakcie półtora roku spędzonego w zespole Kolejorza. Tam miał w sumie dwa trafienia. 

Rozwiń

Fiabema ma się dobrze w nowym zespole, pomimo tego, że w tej rundzie wcale nie jest bezkonkurencyjnym graczem na swojej pozycji. Przez większość marca zasiadał na ławce i to właśnie w kwietniu odzyskał miejsce w pierwszym zespole i jak widać zasłużenie. W ten weekend w meczu przeciwko Waalwijk odnotował w sumie trzy strzały i tylko jeden nie zakończył się golem. Pochwalić się mógł także wysokimi procentami posiadania piłki i aż trzema wykreowanymi okazjami strzeleckimi. Wygrał także dziewięć z trzynastu pojedynków, co podkreślało, że zawodnik znajdował się na fali. Tym bardziej, że trafił nawet do najlepszej jedenastki minionej kolejki!

reklama
Rozwiń

W równie wysokiej formie nie znajduje się jednak nadal Filip Szymczak. Młody napastnik Lecha Poznań przesiedział cały play-offowy mecz przeciwko Standardowi Liege na ławce rezerwowych. To już drugie spotkanie z rzędu w tej fazie rozgrywek, gdy Polak nie wychodzi na boisko nawet na moment. W pierwszym starciu play-offów przegranym 0:2 przeciwko Vesterlo piłkarz ten zagrał ledwie siedem minut, co jest szczególnie rozczarowujące zważywszy na fakt, iż trener udowadniał, że potrafi mu wcześniej zaufać na dłużej. W ostatnim meczu sezonu zasadniczego przeciwko Zulte Waregem zagrał 24 minuty na boisku, co było drugim najlepszym wynikiem w Charleroi w jego wykonaniu.

Niestety, jak widać w ostatnim czasie wszystko wróciło do normy. Piłkarz w decydujących starciach swojej drużyny w kontekście rozkładu miejsc na koniec sezonu musi oglądać spotkania z ławki rezerwowych. W sumie Szymczak w 2026 roku rozegrał do tej pory około 100 minut podczas swoich ośmiu spotkań wliczając w to play-offy, sezon zasadniczy i Puchar Belgii.

reklama

Wypożyczeni lechici nie mieli łatwo w miniony weekend norweskiej Ekstraklasy

Nie najlepiej wygląda również sytuacja Krzysztofa Bąkowskiego, który po obiecującym początku w ekipie KFUM Oslo niespodziewanie trafił na ławkę rezerwowych. To już trzeci mecz z rzędu w rozgrywkach ligowych, w których to młody golkiper Lecha Poznań musi oglądać mecz zza lini bocznej. Na dodatek jego drużyna w ten weekend straciła aż cztery gole, a wcześniej po dwa. Odstawienie na bocznicę Bąkowskiego póki co nie wpływa na poprawę wyników drużyny ze stolicy. 

Kibice Kolejorza z pewnością liczą na to, że sztab szkoleniowy po refleksji ponownie zaufa polskiemu bramkarzowi. Mimo tego, że zachował on jedno czyste konto w trzech meczach, jego ekipa przynajmniej dwukrotnie wygrywała czy to w lidze, czy to w pucharach. Tymczasem w sobotę sromotnie przegrała z zespołem HamKam, gdzie w ostatnim czasie wiodącą rolę pełnił Ian Hoffmann. Amerykanińki prawy obrońca w nowym klubie tak samo jak w Kristiansund zdawał się być fundamentalnym elemtentem swojej ekipy, ale przeciwko KFUM Oslo zagrał tylko przez ostatnie 17 minut. Do tej pory jest to jego najsłabszy wynik w kontekście minut w HamKam. Szczególnie, że wcześniej nie schodził ze swoim wynikiem poniżej mniej więcej godziny na boisku. 

reklama

W ostatnim starciu zaliczył dość anonimowy występ, ale jego drużyna ostatecznie zapewniła sobie trzy punkty, co pozwoliło im się odbić po dwóch wcześniejszych porażkach. Sytuacja zazwyczaj pierwszoplanowego Hoffmanna tylko uwydatniła problemy wypożyczonych graczy Kolejorza do zagranicznych klubów.

Bartłomiej Barański utrzymuje formę meczową. Co z pozostałymi wypożyczonymi w Betclic 2. lidze?

Sytuacja nie wygląda dobrze również na naszym krajowym podwórku. Maksymilian Dziuba nie znalazł się w kadrze na mecz z Unią Skierniewice, który rezerwy Śląska Wrocław sensacyjnie wygrały 2:0. Jeszcze do niedawna niezwykle obiecujący talent Akademii Lecha Poznań nie może powrócić do wysokiej formy. Od 16 listopada kompletnie zdecydowanie brakuje mu regularności nawet w drugiej lidze, choć pamietamy, że pierwotnie był przymierzany nawet do pierwszej drużyny. 

Tymczasem obecnie po 11 meczach ma on uzbieranych ledwie 15 minut, z czego 14 to efekt jego występu przeciwko Resovii Rzeszów. Poza tym nie ma, o czym mówić w kontekście jakichkolwiek przebłysków z jego strony. W podobnej sytuacji znajduje się Mateusz Mędrala, który przez zdecydowaną większość sezonu siedzi na ławce rezerwowych w Sokole Kleczew. 12 i 15 kwietnia doszło jednak do przełomu i piłkarz na nowo odzyskał miejsce w składzie, spędzając w dwóch starciach pełne 90 minut pomiędzy słupkami 

Sokół Kleczew tamte mecze z Hutnikiem Kraków i Podhalem Nowy Targ ostatecznie przegrał, a w ten weekend wypożyczony golkiper z Poznania powrócił na ławkę w starciu z Olimpią Grudziądz. Efekt? Zwycięstwo wielkopolan wynikiem 1:0 w starciu z pretendentem do awansu i pierwsze czyste konto od czterech spotkań. 

Bez wątpienia najlepiej dysponowanym polskim zawodnikiem w naszych rodzimych rozgrywkach ligowych jest obecnie Bartłomiej Barański. Pomocnik Kolejorza pełni obecnie pierwszoplanową rolę w GKS-ie Tychy na swojej pozycji, co podkreśla 70 minut spędzonych na boisku w minionej kolejce w starciu z ŁKS-em Łódź. Jego zespół wygrał tamtą rywalizację 3:2 i było to drugie zwycięstwo z rzędu, które jasno wskazuje na to, że GKS nie chce zająć najniższego miejsca w tabeli Betclic 1. ligi. 

Drużyna być może nie zachwyca poziomem sportowym, delikatnie rzecz ujmując, ale przynajmniej młody piłkarz Lecha Poznań ma tam realną szansę na szlifowanie swoich umiejętności i dalszy, regularny rozwój w meczach. Od momentu wypożyczenia rozegrał tam już osiem z dziesięciu meczów od pierwszej minuty, a na boisku jako członek wyjściowej jedenastki spędza ponad godzinę w meczach na boiskach Betclic 1. ligi. Do tej pory odnotował tylko jednego gola przeciwko Wiśle Kraków, ale przeciwko ŁKS-owi odnotował dwa strzały celne, dokładając do tego 58% celności podań (7/12). 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo