Nie ma chętnych na mecz Lecha Poznań w Europie
Rewanżowy mecz Lecha Poznań z fińskim KuPS Kuopio powinien być formalnością. "Kolejorz" na wyjeździe zwyciężył dwiema bramkami i zapewnił sobie komfortową sytuację przed spotkaniem w stolicy Wielkopolski. Awans jest zatem na wyciągnięcie ręki, ale w czwartkowy wieczór na trybunach świętować może nieco ponad 12 tysięcy osób. To właśnie tylu kibiców jest uprawnionych do wejścia na stadion na nadchodzące starcie w Lidze Konferencji.
Sytuacja może być zaskoczeniem, ale kilka powodów wskazuje, że nie należało też spodziewać się tłumów. Czwartkowe spotkanie rozpocznie się o godz. 21, a to bez wątpienia jest sporym utrudnieniem dla osób mieszkających i pracujących poza Poznaniem, szczególnie w kwestii powrotu na landy. W województwie wielkopolskim trwają także ferie zimowe, które są okazją do wyjazdów poza miasto.
Mimo prestiżu, jakim są europejskie puchary przy Bułgarskiej, trzeba przyznać, że rywal nie należy do najbardziej atrakcyjnych. W dodatku, biorąc pod uwagę wynik pierwszego meczu, czwartkowy mecz najprawdopodobniej nie zagwarantuje emocji do końcowego gwizdka, a podopieczni Nielsa Frederiksena powinni jedynie przypieczętować swój awans.
Słabe zainteresowanie wywołała także wysoka cena biletów, które zaczynają się od 90 zł za bilet normalny oraz 72 zł za bilet ulgowy. Mowa tu o wejściówkach na II oraz IV trybunę, znajdujące się za bramkami. Kibice, którzy chcą obejrzeć spotkanie z KuPS z perspektywy I lub III trybuny muszą przygotować się na wydatek rzędu 120 zł za bilet normalny oraz 96 zł za ulgowy.
Zapowiada się najniższa frekwencja w sezonie
Tak rekordowo niskiej frekwencji w tym sezonie jeszcze nie było. Do tej pory mecz z Piastem Gliwice, który odbył się kilkanaście dni wcześniej przyciągnął na Bułgarską prawie 15 tysięcy kibiców. Lepiej nie było także w pierwszym meczu bieżącego roku, gdy spotkanie z Lechią Gdańsk obejrzało z trybun blisko 18 tysięcy widzów. Takie liczby miały jednak związek głównie z warunkami atmosferycznymi i temperaturami sięgającymi znacząco poniżej zera. Warto przypomnieć, że średnia frekwencja na meczach ligowych w tym sezonie wynosi 27,816 kibiców.
W rozgrywkach europejskich ostatni raz Lech mierzył się z tak niskim zainteresowaniem w 2022 roku, gdy pod wodzą Johna van den Broma brał udział w kwalifikacjach do Ligi Konferencji, a przy Bułgarskiej goszczono kolejno Dinamo Batumi, Vikingura Rejkjawik oraz F91 Dudelange. Średnia frekwencja ze wszystkich tych trzech spotkań na ENEA Stadionie wyniosła wtedy zaledwie 10,272 kibiców, a najmniej osób zasiadło na trybunach w starciu z Gruzinami (9,111 widzów).
Komentarze (0)