Warciarze wracają do gry! "Chcemy już grać mecze o stawkę"
Warta Poznań miała rozpocząć rundę wiosenną już w ubiegłym tygodniu, ale warunki atmosferyczne przyczyniły się do przełożenia spotkania ze Świtem Szczecin na inny termin. Najbliższe dni w stolicy Wielkopolski zapowiadają z kolei nadejście wiosny, a zatem "Zieloni" będą mogli wystąpić przed własną publicznością z ŁKS-em II Łódź.
Wydłużona przerwa od grania nie wpłynęła negatywnie na przygotowanie zawodników. Maciej Tokarczyk na konferencji prasowej przyznał, że jego zespół rozpoczął przygotowania do najbliższego meczu zgodnie z harmonogramem, oddzielając po prostu spotkanie, które się nie odbyło. Warta nie zaplanowała dodatkowej gry kontrolnej, gdyż zdaniem trenera nie było na to możliwości oraz potrzeby.
- Nie wiele to zmieniło. Ten tydzień rozpoczęliśmy od przygotowań do meczu z ŁKS-em i to będzie dla nas inauguracja tej rundy. Mecz ze Świtem odbędzie się po prostu w innym terminie i też będziemy gotowi. Nie było pomysłu na dodatkowy sparing, bo dowiedzieliśmy się w niedzielę o 19, że nie gramy meczu ligowego, więc nie było już szans na zagranie w weekend jakiejkolwiek gry kontrolnej. W tygodniu nie miało to sensu, przygotowywaliśmy się według planu już do meczu z ŁKS-em. Taki mecz nie jest czymś niezbędnym do podtrzymania formy - powiedział szkoleniowiec "Zielonych".
"Duma Wildy" wyczekuje z niecierpliwością na pierwszy gwizdek sędziego. Okres przygotowawczy był dla Warty bardzo efektywny, a w sparingach drużyna osiągała bardzo dobre rezultaty. Teraz pora, by dobrą dyspozycję przełożyć także na zdobywanie punktów w lidze.
- Wszyscy czekamy na tą rundę. Czujemy, że jesteśmy w dobrej formie i chcemy już grać mecze o stawkę. W drużynie jest takie zdrowe zniecierpliwienie. Cieszymy się, że to już w sobotę ruszy i to bez względu na wszystko. Pogoda już nie spłata nam żadnych figli - dodał trener Tokarczyk.
"Każda drużyna rezerw to rywal nieprzewidywalny"
Najbliższym rywalem "Zielonych" będą rezerwy ŁKS-u Łódź. Poprzednie spotkanie obu tych drużyn zakończyło się bezbramkowym remisem, a Warta dopiero stawała na nogi po trudnych początkach sezonu. Aktualnie obie ekipy są na zupełnie odległych biegunach - Poznaniacy jako wicelider tabeli, zaś Łodzianie głęboko w strefie spadkowej. Szkoleniowiec Warty bardzo otwarcie przedstawił charakterystykę nadchodzącego przeciwnika, ale już w pierwszym zdaniu podkreślił, że ŁKS może być też dla jego drużyny zaskoczeniem.
- Każda drużyna rezerw to rywal nieprzewidywalny w wielu obszarach. Rozpoczynając od składu, nie wiadomo, kto może zagrać. To też będzie dla nich pierwszy mecz, więc mieli sporo czasu, który mogli dobrze wykorzystać. Młodzi zawodnicy szybko wdrażają pewne rzeczy, więc to też może być inny zespół niż w poprzedniej rundzie. Z naszych informacji wynika jednak, że model gry i struktura się za bardzo nie zmieniły. Spodziewamy się formacji 4-3-3, dużo gier w bocznych sektorach, dużo mobilności. Będą funkcjonować w obronie niskiej, z defensywnym pomocnikiem pomiędzy stoperami - mówił trener.
W sobotnie popołudnie można spodziewać się Warty grającej ofensywnie, takiej jaką kibice mogli oglądać w końcówce ubiegłego roku. W trakcie zimowych przygotowań "Zieloni" także nie próżnowali w ataku, a łącznie we wszystkich sześciu sparingach zdobyli aż 21 bramek. Maciej Tokarczyk chce, aby jego podopieczni podejmowali także większe ryzyko, ze względu na defensywny sposób grania rywali.
- My też musimy być nastawieni na skuteczność pojedynków, na podejmowanie ryzyka. Mam też na myśli trochę trudniejsze podania w pole karne, ale też bardzo dobrą reakcję na stratę. Niebezpieczeństwem dla nas będzie zbyt częste posiadanie piłki. Chodzi tu o posiadanie dla posiadania, bez zdobywania, bez wchodzenia w pole karne - powiedział szkoleniowiec.
Trener ma duży komfort przy wybieraniu składu
Poznaniacy dokonali zimą dwóch konkretnych wzmocnień, sprowadzając Pawła Kwiatkowskiego z Widzewa Łódź oraz Patryka Kusztala z Zagłębia Lubin. Nowi piłkarze uzupełnili skład na tyle, że trener Tokarczyk będzie miał pozytywny ból głowy przy wyborze wyjściowej jedenastki na najbliższe spotkanie.
- Nasza głębia składu jest dosyć duża. Na każdej pozycji mamy zdrową rywalizację, minimum dwóch zawodników, którzy mogą wejść i decydować o losach meczu. To jest dla mnie bardzo komfortowa sytuacja. Czynniki, które będą decydowały o wyborze składu na dany mecz to chociażby forma sportowa, strategia pod konkretny mecz, kontuzje, kartki. Ale też takie zarządzanie meczem, czyli kto jest w stanie dać mi więcej od początku, a kto rozstrzygnie losy meczu w końcówce - przyznał.
Nowe nabytki Warty coraz lepiej odnajdują się już w zespole, więc możliwe, że zaprezentują się poznańskiej publiczności już przy najbliższej okazji. Trener zdradził, że w sobotnim meczu nie będzie mógł skorzystać jedynie z Filipa Jakubowskiego, który doznał lekkiego urazu. Poza kadrą pozostaje także wracający już do zdrowia, Bartosz Wiktoruk.
- Mogę się o nich wypowiadać w samych superlatywach. Myślę, że coraz lepiej czują to, jak funkcjonuje zespół na boisku oraz poza nim. Wkomponowali się dobrze i również jestem ciekawy, w jaki sposób zaprezentują się naszym kibicom - ocenił nowych zawodników Maciej Tokarczyk.
Warta Poznań rozpocznie starcie 21. kolejki Betclic II ligi w Ogródku o godz. 13. Sędzią głównym zawodów będzie Arkadiusz Nestorowicz z Białej Podlaskiej.
Komentarze (0)