Gęstnieje atmosfera wokół sprawy Areny. "Szkoda publicznych pieniędzy"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Gęstnieje atmosfera wokół sprawy Areny. "Szkoda publicznych pieniędzy" - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Deska | Opis: Lokalni politycy krytykują działanie władz miasta w kontekście Areny.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościW Poznaniu nie gasną skrajne emocje po finalnym rozstrzygnięciu przyszłości hali Arena. Po tym, gdy prezydent Jacek Jaśkowiak poinformował, że nie dojdzie do oczekiwanej gruntownej modernizacji, a zamiast tego zostanie wdrożony "plan B" rozgorzała dyskusja na temat jego sensowności. Głos zabrali między innymi poznańscy radni w programie "WTK na gorąco", ale również były wiceprezydent miasta - Mariusz Wiśniewski.
reklama
reklama

Lokalni działacze domagają się dokładnych analiz. Chcą, by nowa hala pomieściła więcej osób

Mariusz Wiśniewski na antenie Radia Poznań mówił o tym, że już odpowiednio wcześniej był zdania, że nie należy brnąć w scenariusz, który zakładał sfinansowanie gruntownej modernizacji hali Areny ze środków Międzynarodowych Targów Poznańskich. Były zastępca prezydenta Poznania informował, że ten plan zdezaktualizował się wraz z nadejściem pandemii COVID-19, która odcisnęła swoje piętno na kosztach, cenach i inwestycjach. Same MTP były również wtedy w zupełnie innej kondycji niż są teraz, a jak poinformował radny Tomasz Stachowiak wstępna analiza remontu budynku hali Arena opiewa na kwotę 100 milionów złotych.

Były zastępca Jacka Jaśkowiaka krytycznie odniósł się też do samego pomysłu wyremontowania hali Arena w podstawowym zakresie i sfinansowania obok niej obiektu na pięć tysięcy widzów. W praktyce doprowadziłoby to do prawieże zdublowania się budynków. Przypomnijmy, że pomysł takiej, a nie innej pojemności został wytłumaczony przez prezydenta Miasta Poznania na podstawie ocen, do których miał dostęp. Ponadto stwierdził również, że będzie to możliwie jak najlepsze rozwiązanie przy postępujących możliwościach tworzenia relacji z meczów, co odbija się na frekwencjach oraz samej rentowności.

reklama

- Powiedzmy sobie szczerze: jeżeli z publicznych pieniędzy, przy zaangażowaniu marszałka i ministra miałaby powstać hala widowiskowowo-sportowa na raptem pięć tysięcy osób, to najlepiej w ogóle jej nie budujmy. Szkoda publicznych pieniędzy. Na starcie Poznań przegrywa wtedy rywalizację o wielkie wydarzenia kulturalne, koncertowe i sportowe z innymi miastami. Poznań zasługuje na więcej. Nie chodzi tu o tworzenie jakiejś gigantomanii, ale tak jak powiedziałem publicznie - trzeba to porządnie przeanalizować. Ta hala powinna być większa, bliżej 10 tysięcy widzów, choć to też wymaga poprzedzających analiz - opiniował Mariusz Wiśniewski.

Argument prezydenta Jaśkowiaka obalił również w programie "WTK na gorąco" radny Koalicji Obywatelskiej - Tomasz Stachowiak. Stwierdził on, że Poznań zdecydowanie potrzebuje przyszłościowego projektu gotowego brać pod uwagę rozwój wielu poznańskich klubów, które wkrótce będą rozgrywać bardzo prestiżowe mecze w poszczególnych turniejach. Jednocześnie też zwrócił uwagę na to, że oprócz sportu hala powinna też sprzyjać popularyzacji imprez kulturalnych. Szczególnie, że Poznań ma możliwości, by je organizować, co pokazał chociażby przy BitterSweet Festival

reklama

- Pan prezydent Jacek Jaśkowiak wywodzi się z biznesu. W każdej normalnej, dobrze prowadzonej firmie przede wszystkim robi się analizę czy to jest rentowny biznes, czy nie. Mówimy tu o hali widowiskowo-sportowej, więc umówmy się, że to ma być obiekt publiczny, więc nie musi się spełniać biznesowo i zarabiać na siebie. Musimy przede wszystkim znać skalę potrzeb naszego miasta oraz to, czy jesteśmy w stanie chociaż minimalnie zapełnić halę pięcio, siedmio, dziewięcio, dwunasto, piętnaścietysięczną. Dla samego sportu ta hala pięciotysięczna wystarczy, owszem. Jednak, jeśli chcemy rozwoju miasta i być liderem regionu nie tylko pod względem imprez sportowych, ale również komercyjnych czy rozrywkowych, musimy mieć większą halę - zaznaczał Tomasz Stachowiak w programie telewizji WTK.

reklama

Nowa hala obok Areny to dobry pomysł? Politycy wskazują na kluczowe wymagania

Mariusz Wiśniewski mówił wprost o tym, że ostatnie miesiące, w których ważyła się przyszłość hali Arena przypominała "chocholi taniec". Członek zarządu Kolei Wielkopolskich był świadomy tego, że Międzynarodowe Targi Poznańskie nie zdołały sprzedać swoich działek pod Poznaniem, a ponadto nawet, gdy ta sztuka, by im się udała musiały wziąć kredyt. To tylko podkreślało, że MTP nie wymierzyły swoich sił na zamiary. Były zastępca prezydenta Jacka Jaśkowiaka wspominał jednak, że pierwotnie nie żałował tego, że nie udało się zrealizować pełnoskalowego remontu hali Arena. Było to związane rzecz jasna z perspektywą powstania nowej hali widowiskowo-sportowej

- Apelowałem o to publicznie kilka dni temu i nie tylko ja, żeby skupić się na podstawowym remoncie obiektu, jakim jest Arena, bo to jest ikona naszego miasta. Tak, by mogła ona służyć dzieciom, młodzieży i klubom sportowym. Jednocześnie jednak równolegle apelowałem, by nie bać się tym bardziej, gdy rękę wyciąga marszałek województwa Marek Woźniak, starosta, a gotowy jest także pan Minister Sportu i Turystyki. Podjąć rozmowę na temat budowy porządnego, z prawdziwego zdarzenia, adekwatnego do potencjału miasta i województwa, funkcjonalnego, uwzględniającego koszty, nowego obiektu hali widowiskowo-sportowej - stwierdził Mariusz Wiśniewski, były zastępca prezydenta Miasta Poznania.

Finalnie wizja, jaką zaprezentował Jacek Jaśkowiak rozczarowała Mariusza Wiśniewskiego. W rozmowie na antenie Radia Poznań wiceprzewodniczący Koalicji Obywatelskiej w Poznaniu uznał pomysł stworzenia pięciotysięcznej hali za zdumiewający tym bardziej w pobliżu hali Arena, gdzie planistycznie nawet nie przewiduje się takiej możliwości na tym terenie. Wcześniej natomiast Marcin Gołek informował o tym, że według jego pomysłu nowy obiekt miałby stanąć na dawnym stadionie Energetyka. Ten plan jasno jednak skrytykował już programie "WTK na gorąco" radny Tomasz Stachowiak.

- Wydaje się, że najbardziej chybionym pomysłem jest Energetyk: nie ma planu miejscowego, a właścicielem jest prywatny podmiot. Tak naprawdę to są marzenia i nie wiemy, ile kosztowałby wykup, czy ta hala, by się zmieściła albo jaka, by się zmieściła. To jest bardzo chybiony pomysł. Moim autorskim pomysłem jest miejsce, gdzie dawniej była "Zorza" przy Malcie, ale wydaje się, że są jeszcze lepsze lokalizacje. Ja jednak jestem ostatnim, który by podjął taką decyzję - najpierw chciałbym widzieć jakikolwiek projekt - jasno stwierdził Tomasz Stachowiak w programie WTK.

Punktem rozpoczynającym całą rozmowę odnośnie lokalizacji nowej hali powinno być jej ulokowanie na działkach miejskich lub należących do skarbu państwa. Zdaniem Mariusza Wiśniewskiego w grę wchodzi też szukanie nowego miejsca ewentualnie na granicy miasta i powiatu, bedącego dobrze skomunikowanego pod względem transportu - kolejowego lub też miejskiego. Tę wizję popiera też Przemysław Plewiński sugerując, by nowa hala była ponadregionalna, powstając w pobliżu autostrad czy dróg ekspresowych. 

Władze miasta są pod presją czasu. Kluby rosną w siłę, a Poznań musi nadganiać infrastrukturalne zaległości

Lokalni politycy są zgodni - twierdzą, że władze miasta za bardzo bazują na pomysłach i wizjach, a nie na konkretnych planach. Mariusz Wiśniewski stwierdził w kontekście lokalizacji nowej hali widowiskowej, że najwyżsi przedstawiciele Poznania powinni przychylić się do oferty marszałka województwa Marka Woźniaka. Przemysław Plewiński w programie "WTK na gorąco" starał się natomiast szukać pozytywów w całej tej sytuacji, mówiąc, że cieszy go w ogóle sama deklaracja na temat budowy nowej hali i świadomość potrzeby rychłego powstania takiego obiektu. 

- Jedno jest pewne: stanie w rozkroku na zasadzie "robimy czy nie robimy" nie służy nikomu. Patrząc na to, jak w międzyczasie różne miasta otworzyły hale widowiskowo-sportowe czy hale sportowe, to w Poznaniu tego brakuje. Widzimy to teraz na przykładzie naszych fenomenalnych koszykarek Enei AZS Politechniki Poznań, które grały mecz w Gorzowie Wielkopolskim. Widzieliśmy jaka tam jest bardzo sympatyczna hala do koszykówki, czego u nas aktualnie brakuje - mówił w rozmowie dla WTK przedstawiciel Lewicy Centrum.

Problemy jak się okazuje generuje nie tylko zmienność wizji projektu, ale także problematyczna komunikacja. Mimo zeszłotygodniowych deklaracji Marcina Gołka w Radiu Poznań na temat tego, że panuje współpraca i porozumienie na linii osób decyzyjnych z radnymi, zdaniem Tomasza Stachowiaka nie ma tutaj spójności. Polityk Koalicji Obywatelskiej apeluje o to, by każda ze stron - władze miasta jak i radni - zaczęła ze sobą rozmawiać w zakresie swoich kompetencji.

- Tak naprawdę trzeba teraz porozmawiać nie tylko na zasadzie radni-prezydent, ale również marszałek województwa czy ministerstwo. Może nawet trzeba oprzeć to o jakieś partnerstwo prywatno-publiczne. Tak, żebyśmy dokładnie wiedzieli na czym stoimy i ile, jaka hala ma kosztować. Dopiero wtedy podejmiemy decyzję, co zbudujemy - mówił radny Tomasz Stachowiak. 

Sprawa hali Arena stała się głośna nie tylko ze względu na szereg różnych narracji, ale też fakt, iż poziom sportowy w Poznaniu rośnie, a hale potrafiące pomieścić kibiców wciąż pozostają te same. Enea AZS Politechnika jest bliska wejścia do strefy medalowej w Orlen Basket Lidze Kobiet i tym samym balansuje na granicy europejskich pucharów wciąż rozgrywając mecze w hali Politechniki Poznańskiej. Na dodatek Poznań stanie się także wkrótce gospodarzem mistrzostw Europy kobiet U-20 w koszykówce.

Na odpowiednie miejsce do gry zasługują też futsaliści Wiary Lecha, którzy zagrają w następnym sezonie w Ekstraklasie. Swoje mecze najpewniej będą łączyć grając również w hali politechniki, ale też w oddalonej od centrum hali przy Zagajnikowej na Morasku. Tłumy kibiców przyciągają także obecnie starcia w 1. lidze Enei Basket, a popularnością cieszą się też mecze lokalnych zespołów z niższego szczebla rozgrywkowego. 

Bardzo dobre wyniki osiągają też szczypiorniści i szczypiornistki. WKS Grunwald znajduje się obecnie na piątej lokacie w Lidze Centralnej, a Enea Piłka Ręczna Kobiet na czwartej. To tylko podkreśla, że kondycja poznańskiego sportu ma się bardzo dobrze, a poszczególne drużyny zasługują na grę w sprzyjających im warunkach, tak by na ich mecze przychodziło jak najwięcej kibiców gotowych śledzić ich poczynania w komfortowych warunkach. Tymczasem teraz regularnie zapełniają oni poszczególne obiekty w różnych częściach miasta, wyprzedając bilety.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo