Puławska z medalem po emocjonującym finiszu
Najważniejszym wydarzeniem sobotnich zmagań z perspektywy reprezentacji Polski był oczywiście finał K-1 na 500 metrów kobiet. Anna Puławska przystępowała do rywalizacji jako jedna z głównych kandydatek do podium. Polka broniła tytułu wywalczonego przed rokiem w Mediolanie i na Malcie również chciała znaleźć się w ścisłej czołówce.
Wyścig od początku był niezwykle wyrównany. Puławska szybko włączyła się do walki o medale i na finiszu znalazła się tuż za prowadzącymi zawodniczkami. Przed metą udało jej się dogonić Natalię Drobot, ale wszystko wskazywało na to, że reprezentantka Polski zakończy rywalizację na czwartym miejscu. Pierwotny pomiar czasu wskazywał, że straciła ona do Australijki 0,04 s.
Ostatecznie o wszystkim zdecydował fotofinisz. Po dokładnej analizie sędziowie ustalili, że Puławska oraz Drobot uzyskały identyczny czas – 1:48,58. Obie zawodniczki zostały sklasyfikowane na trzeciej pozycji i otrzymały brązowe medale. Złoto wywalczyła Niemka Pauline Jagsch z czasem 1:47,55, natomiast srebro przypadło Nowozelandce Aimee Fisher, która finiszowała w czasie 1:48,02. Końcowe rezultaty pokazują, jak blisko nasza reprezentantka była także tych najwyższych lokat.
- Przepływając linię mety byłam przekonana, że jestem trzecia. Miałam wrażenie, że Australijka jeszcze płynęła, gdy ja już skończyłam. Później długo czekałyśmy na wyniki, a ja pogodziłam się już z tym, że jestem jednak czwarta. Ale nie czułam jakiegoś ogromnego rozczarowania, gdyż ten bieg był naprawdę trudny. Rywalki są mocno rozpędzone w tym sezonie i każda chce zdobywać medale. Gdy dowiedziałam się, że jestem jednak ex aequo trzecia, ucieszyłam się ogromnie - powiedziała reprezentantka Polski w rozmowie z PAP.
Dla Puławskiej to kolejny ważny sukces na światowej imprezie. Polka, która jest dwukrotną medalistką olimpijską z Tokio, w Poznaniu dołożyła do swojego dorobku kolejny krążek, a nie jest to jeszcze koniec jej startów podczas tegorocznych mistrzostw. W niedzielę wspólnie z Martyną Klatt stanie do rywalizacji w K-2 na 500 metrów, gdzie Polki będą chciały obronić złoto zdobyte przed rokiem.
materiały prasowe PZK/fot. Łukasz Szeląg
Blisko podium! Polacy z dobrymi wynikami w finałach
W sobotę o medal walczył również Wojciech Pilarz. Reprezentant Polski wystąpił w finale K-1 na 200 metrów, czyli jednej z najbardziej dynamicznych konkurencji całych mistrzostw. Sam awans do finału był dla naszego reprezentanta dobrym sygnałem. W eliminacjach Polak pokazał się z bardzo dobrej strony – w swoim biegu był drugi z czasem 38,59, ustępując jedynie Hiszpanowi Carlosowi Arevalo.
W decydującym wyścigu o medale konkurencja była jednak niezwykle mocna. Pilarz pokonał dystans w 35,25 sek., co dało mu szóste miejsce. Do podium zabrakło mu nieco ponad ćwierć sekundy. Złoty medal zdobył Włoch Andrea Domenico Di Liberto, który zwyciężył z czasem 34,15. Srebro wywalczył Serb Marko Dragosavljević (34,72), a brąz przypadł wspomnianemu Carlosowi Arevalo (34,98).
Na wysokim poziomie rywalizowała także polska osada w C-4 na 500 metrów. Aleksander Kitewski, Kacper Sieradzan, Łukasz Witkowski i Juliusz Kitewski awansowali do finału, gdzie czekała ich rywalizacja z najlepszymi czwórkami świata.
Polacy od początku musieli jednak gonić ścisłą czołówkę. Ostatecznie Biało-Czerwoni pokonali dystans w czasie 1:32,29, co dało im piąte miejsce. Po złoto sięgnęli Węgrzy z czasem 1:29,44. Srebrny medal zdobyła osada występująca pod neutralną flagą (1:30,69), a brąz przypadł Hiszpanom (1:30,97). Polacy stracili do podium niewiele ponad sekundę. Piąta lokata pozostawia więc pewien niedosyt, ale jednocześnie pokazuje, że są w stanie rywalizować z najmocniejszymi osadami globu.
Mistrzostwa świata w sprincie kajakowym i parakajakarstwie w Poznaniu potrwają do niedzieli. Na Torze Regatowym Malta wciąż czekają nas kolejne finały, a polscy kibice mogą liczyć na następne emocje z udziałem Biało-Czerwonych.
Komentarze (0)