Polki o krok od medalu
Jedną z największych nadziei na podium była polska czwórka kobiet. Sandra Ostrowska, Dominika Putto, Julia Olszewska i Katarzyna Kościółek długo utrzymywały się w ścisłej czołówce finału K-4 500 metrów.
Biało-Czerwone przez znaczną część wyścigu znajdowały się na trzeciej pozycji, ale na ostatnich metrach musiały uznać wyższość reprezentantek Niemiec. Ostatecznie Polki finiszowały na czwartej lokacie, ex aequo ze Słowaczkami. Złoto przypadło Chinkom, a srebrne medale wywalczyły Hiszpanki.
- Pierwszy raz mam tak, że nie jest mi smutno, a jestem szczęśliwa, bo wiem, jak ciężki był trening i ile pracy włożyłyśmy do samego końca. Rok temu z Kasią urodziłyśmy dzieci, więc jeszcze jest trochę tej pracy do włożenia. Nie muszę zdobywać medalu MŚ przez trzy lata, ale na igrzyskach olimpijskich chcę go mieć - zaznaczała Putto.
Zadowolenia nie ukrywała także Katarzyna Kościółek, która widzi w tym składzie potencjał na sukcesy w przyszłości.
- W tamtym roku dziewczyny nie weszły do finału MŚ, a w tym jesteśmy czwartą osadą, więc jest z czego się cieszyć i na kim budować osadę. Trzeci raz płynęłam z Sandrą na szlaku, świetnie nas poprowadziła i mam pełne zaufanie do niej, podobnie jak do pozostałych koleżanek. Naprawdę jestem z nich dumna - dodała Kościółek.
Męska czwórka również poza podium
Po raz czwarty z rzędu Polska zameldowała się w finale mistrzostw świata w K-4 500 metrów mężczyzn. Tym razem biało-czerwoni wystąpili w składzie Jakub Stepun, Jarosław Kajdanek, Valerii Vichev i Sławomir Witczak.
Młoda osada prowadzona przez Ryszarda Hoppego zakończyła rywalizację na siódmym miejscu. Wynik nie oddaje jednak do końca przebiegu wyścigu, ponieważ Polacy stracili do brązowego medalu zaledwie 0,55 sekundy. Mistrzami świata zostali Niemcy, przed Australią i Portugalią.
Szczególne znaczenie ten start miał dla Sławomira Witczaka. Poznaniak i zawodnik miejscowego Energetyka mógł zaprezentować się przed własną publicznością.
- Jest lekki niedosyt, a jak zobaczyłem wyniki, to serce zabolało jeszcze bardziej. Wydaje mi się, że start dobrze nam wyszedł. Nie wiem, które miejsce zajmowaliśmy na półmetku, bo w trakcie biegu załącza się tunelowa wizja. Wiedzieliśmy natomiast, że drugą połowę dystansu mamy znacznie szybszą niż reszta stawki, więc pozostanie lekko z tyłu nie powinno być dla nas problemem. W przyszłości na pewno postaramy się otwierać jeszcze szybciej. Trzeba dalej trenować, wierzyć w siebie i to, co się robi, ale dziś naprawdę było blisko - powiedział Witczak.
Polak nie dał rywalom żadnych szans
Najwięcej powodów do świętowania miał tego dnia Oleksii Koliadych. Polski kanadyjkarz przystępował do finału C-1 200 metrów z jasno określonym celem – chciał ponownie sięgnąć po mistrzostwo świata. 28-latek miał dodatkową motywację, gdyż podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata w Mediolanie, jak i tegorocznych mistrzostw Europy w Portugalii, kończył rywalizację tuż za podium. W Poznaniu nie pozostawił już jednak wątpliwości, kto jest najlepszy.
Koliadych popłynął po złoty medal, wyprzedzając Uzbeka Artura Gulieva oraz Białorusina Andrieja Zholabau. Tym samym po raz trzeci w karierze został mistrzem świata w C-1 200 metrów.
- Tak sobie wyobrażałem ten bieg przez ostatni miesiąc, śniło mi się to zwycięstwo. Zrobiłem wszystko na sto procent i są tego efekty. Na mecie czułem, że wygrałem, ale nie byłem do końca pewien. Dopiero koledzy powiedzieli, że zwyciężyłem, a podpływając do pomostu, już słyszałem okrzyki. To niesamowite uczucie - powiedział po finale.
Zwycięstwo na Malcie ma dla reprezentanta Polski jeszcze jedno znaczenie. Wywalczone punkty będą istotne w kontekście olimpijskiego rankingu reprezentacji.
Pozytywny debiut na zawodach takiej rangi
W piątkowych finałach wystąpiła również Weronika Marczewska. Dla zawodniczki był to debiut w seniorskich mistrzostwach świata. Polka rywalizowała w finale K-1 1000 metrów i zakończyła go na siódmym miejscu. Tegoroczny sezon jest dla niej ostatnim w kategorii U-23, dlatego występ w Poznaniu stanowi ważny etap jej sportowego rozwoju. Mistrzowski tytuł zdobyła Węgierka Zsoka Csikos. Drugie miejsce zajęła Hiszpanka Laia Pelachs, a brązowy medal przypadł Dunce Pernille Knudsen.
Rywalizacja na poznańskiej Malcie jeszcze się nie kończy. W sobotę reprezentanci Polski ponownie staną przed szansą na zdobycie medali mistrzostw świata. Jedną z najważniejszych postaci będzie Anna Puławska, która przystąpi do rywalizacji w K-1 500 metrów. Polka będzie broniła wywalczonego przed rokiem tytułu mistrzyni świata. Przed biało-czerwonymi kolejne finały i następne okazje do walki o najwyższe lokaty przed własną publicznością.
Komentarze (0)