reklama

Enea Basket Poznań przełamie się w meczu z Sokołem? Sentymentów na parkiecie nie będzie!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Enea Basket Poznań przełamie się w meczu z Sokołem? Sentymentów na parkiecie nie będzie! - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Deska | Opis: Enea Basket Poznań zaczyna ważny etap weryfikacji.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KoszykówkaEnea Basket Poznań musi jeszcze poczekać na swój pit-stop w maratonie spotkań 1. ligi mężczyzn. Jakościowych przeciwników tylko dochodzi, a ekipa Edmundsa Valeiki rozpocznie w niedzielę serię meczów, które powinny pokazać, czy drużyna ma w praktyce realne szanse na play-offy. Do stolicy Wielkopolski przyjedzie Sokół Łańcut - renomowany zespół, który jednocześnie w ostatnim czasie zmaga się z pewnymi problemami.
reklama
reklama

Brak stabilności Sokoła Łańcut szansą dla Enei Basket Poznań?

Sokół Łańcut to jedna z najlepszych drużyn poprzedniego sezonu, która uplasowała się na piątym miejscu w tabeli z bilansem 21 zwycięstw i 11 porażek. Takim samym wynikiem dysponowali późniejsi srebrni medaliści z Łodzi, a także rywalizujący o brąz koszykarze Fulimpexu Starogardu Gdańskiego. Drużyna z południa Polski miała zaledwie jeden punkt mniej od wicelidera sezonu zasadniczego - Spójni Stagard. To dobitnie podkreśla poziom marki, która przyjedzie niebawem do Poznania.

Sokół Łańcut jest stałym bywalcem play-offów 1. ligi odkąd spadli do niej z Basket Ligi, a Enea Basket Poznań często miała z nimi problemy w trakcie kolejnych rozgrywek. Ostatnim razem przegrała z niedzielnymi rywalami aż 77:90, ale za to na wstępie pokonała go w dość niespodziewanych okolicznościach we własnej hali wynikiem 91:64. W sezonie 2024/25 już tak łatwo nie było, o czym świadczyły wyniki 77:105 czy 76:86.

reklama

Sokół Łańcut był w ostatnich dwóch sezonach synomimem fizycznego, intensywnego basketu, w którym trzeba było zaprezentować bardzo dobre warunki motoryczne, by wytrzymać cały mecz na stałym poziomie pod względem wysiłku. Atutem Sokoła Łańcut była też mądra budowa drużyny w oparciu o weteranów, będących naturalnymi liderami jak Filip Zegzuła, Filip Struski czy Piotr Wieloch. Otoczenie ich solidnymi ligowcymi, którzy dysponowali bogatym doświadczeniem tylko utrudniało zadania nie tylko Enei Basket Poznań, ale i innym rywalom. 

- Zagraliśmy agresywnie, była intensywność, tak musimy grać, wygraliśmy deskę. Jeżeli będziemy agresywni od początku spotkania to dużo zespołów będzie się z nami męczyć. Jestem dumny z chłopaków. Każdy wszedł, zrobił robotę. Patrzymy w przyszłość. Dwa dni wolnego, regeneracja i będziemy pracować jeszcze ostrzej, bo stać nas w tej lidze na duże rzeczy - mówił po jednym z ostatnich meczów z GKS-em Tychy Piotr Wieloch

reklama

Na początku obecnego sezonu Sokół Łańcut nie daje się jednak poznać jako stabilnie funkcjonująca drużyna, o czym świaczą wyniki w kratkę i tym samym bilans 2:2 po czterech spotkaniach. Co prawda rywale Enei Basket Poznań zdołali już pokonać zeszłosezonowych pewniaków do play-offów czyli Fulimpex Starogard Gdański oraz GKS Tychy, ale równocześnie przeciwko Polonii Bytom czy Polonii Warszawa pokazali, że nie są drużyną bez skaz.

Oczywiście wysnuwanie dalekosiężnych wniosków po pierwszych czterech spotkaniach nie ma najmniejszego sensu. Szczególnie, że początek zeszłego sezonu też nie był dla Sokoła łatwy, a koniec końców zanotował trzeci najlepszy bilans w lidze. Mimo wszystko można na podstawie obecnych wyników stwierdzić, że Enea Basket Poznań ma szansę zgarnąć w niedzielę komplet punktów. Szczególnie, że podopieczni Edmundsa Valeiki w ostatnich dwóch starciach z faworytami do awansu walczyli na równi.

reklama

Największa słabość rywali Enei Basket Poznań może być ich największym atutem 

Wadą, a jednocześnie potencjalnym największym atutem Sokoła Łańcut jest onecnie jego nieprzewidywalność. Mowa tu o samej prezentacji na parkiecie całej drużyny jak i postawie poszczególnych zawodników. Oczywiście liderem punktowym jest bezsprzecznie rozgrywający Jermaine Couisnard, notujący średnią ponad 20 oczek na mecz, ale poza tym dyspozycja jego kolegów bywa bardzo różna.

Nawet sam Milan Milovanović - jeden z najlepszych centrów poprzedniego sezonu - nie jest oczywistym filarem swojej drużyny. Przeciwko Polonii Warszawa potrafił rozegrać 30 minut, zgarnąć z tablicy łącznie osiem piłek, dać dziesięć punktów i cztery asysty, by potem w starciu z Polonią Bytom dać od siebie 7 punktów, 4 zbiórki i 1 asystę w 15 minutach meczu. Przypomnijmy, że mówimy tu o zawodniku, który poprzedni sezon miał wręcz niesamowity ze średniami na poziomie 17 trafień na mecz, 10 zbiórek i 2 asyst. 

Nieprzekonujące występy w kontekście liczb notują także chociażby Daniel Ziółkowski czy Michał Lis. Znikać potrafi też Piotr Wieloch, który przecież jest jednym z najbardziej doświadczonych graczy, potrafiącym dźwigać zespół na swoich barkach. Udowodnił to właśnie w Enei Basket Poznań. Obecnie Solverze Sokół Łańcut poza Couisnardem brakuje liderów, którzy na dłuższą metę nie zawodzą pod presją. Pod tym względem Sokół Łańcut stanowi kompletne przeciwieństwo swoich rywali, gdzie osób odpowiedzialnych w kluczowych momentach jest aż nadto i w ten sposób zespół może umiejętnie rozkładać ciężar gry. 

W teorii wydaje się, że szalę na korzyść Sokoła Łańcut mogą jutro przechylić byli koszykarze Enei Basket Poznań, chcący udowodnić swoją wartość. Jednakże ich ostatnie występy znów wskazują na to, że może do tego zwyczajnie nie dojść. Konrad Rosiński rozegrał do tej pory dwa imponujące mecze: jeden z Polonią Warszawa na poziomie 15 punktów i 6 zbiórek, a drugi z Fulimpexem, gdzie zgarnął z tablicy 9 zbiórek i zdobył 10 punktów. Mimo to, ostatnie dwa starcia już nie przyniosły świetnych liczb. 

Bartosz Mońko po znakomitej wiośnie w Enei Basket Poznań znajduje się natomiast jeszcze bardziej pod kreską formy. Niezależnie od tego, czy gra 10 minut czy może 15, jego wyniki nie wskazują na to, że jest obecnie ważnym ogniwem z ławki rezerwowych. Z tego względu próżno liczyć na to, że zarówno on jak i Konrad Rosiński "odpalą" w Poznaniu. Nawet, jeśli napędzałoby ich złaknienie rewanżu na dawnej ekipie, Enea Basket Poznań ma po swojej stronie bardzo dużą jakość w każdej fazie gry. 

- Jest troszkę znanych twarzy: czy to Konrad Rosiński, czy to Piotrek Wieloch. Z nimi grałem również w Poznaniu i znamy się bardzo dobrze. Sądzę, że Sokół Łańcut to wymagający, cieżki przeciwnik. Postaramy się im jednak maksymalnie utrudnić życie. Mam nadzieję, że wdrożymy cały plan, który trener nam przygotował i uda nam się go wyegzekwować - informował skrzydłowy Enei Basket Poznań, Arkadiusz Adamczyk. 

Przed Eneą Basket Poznań kolejny etap weryfikacji w tym sezonie

Zawodnicy Sokoła Łańcut będą musieli toczyć bardzo trudne boje pod koszem o zbiórki z takimi zawodnikami jak Sebastian Rompa, Filip Siewruk, Devontae Blanton, Arkadiusz Adamczyk, Somto Dimanochie, a nawet Jan Nowicki. Enea Basket Poznań w tym sezonie wyjątkowo wysoko zawiesza poprzeczkę rywalom w kontekście wchodzenia pod kosz w związku z bardzo wysokim kryciem na obwodzie jak i umiejętną obroną w "pomalowanym".

Przeciwnicy mają bardzo mało miejsca na grę i nie mogą opierać się na poszczególnych zawodnikach. Obronę Enei Basket Poznań można rozmontowywać tylko zaawansowanym rozegraniem oraz paletą różnorodnych rozwiązań, co może stanowić poważne utrudnienie dla Sokoła Łańcut, którego pewnym punktem jest w zasadzie tylko Couisnard. Zamknięcie od samego początku ekipy z południa Polski i narzucenie im bardzo wymagających warunków przy grze w obronie może okazać się receptą na sukces.

- Pierwsza połowa wygrana trzynastoma punktami praktycznie pozwoliła nam kontrolować mecz do końca i pilnować przewagi, która została wypracowana. Uważam, że ani przez moment nasze zwycięstwo nie było zagrożone, więc wielkie gratulacje dla zespołu - mówił po spotkaniu z Tychami trener Sokoła Łańcut, Dariusz Kaszowski

Niedzielne spotkanie będzie dla Enei Basket Poznań istotne nie tylko ze względu na potencjalne punkty w tabeli. Nadchodzące mecze z Sokołem Łańcut, Notecią Inowrocław oraz Kotwicą Kołobrzeg dostarczą kibicom lepszej perspektywy do oceny tego, czy ich drużyna w istocie ma duże szanse na miejsce w play-offach. Każda z wymienionych wcześniej ekip charakteryzuje się tym, że inaczej niż ŁKS Coolpack Łódź czy Spójnia Stargard nie jest sportowym gigantem i znajduje się zdecydowanie bliżej Enei Basket Poznań. 

Pokonanie Solvery Sokół Łańcut będzie stanowić pierwszy krok na drodze do budowania poważnych nadziei na ten sezon. Koszykarze Edmundsa Valeiki mają przed sobą doskonałą sposobność na to, by pokazać z jakiej gliny są tak naprawdę ulepieni. Początek rywalizacji już o godzinie 18:00 w hali AWF-u przy ulicy Droga Dębińska.

- Jesteśmy troszkę podrażnieni po tych dwóch meczach także myślę, że w niedzielę wyjdziemy w pełni zmotywowani. Mamy nadzieję, że wygramy ten mecz - mówił przed spotkaniem Arkadiusz Adamczyk, skrzydłowy Enei Basket Poznań. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo