Enea Basket Poznań wreszcie zaprezentowała stabilną formę w meczu
Sobotnie zwycięstwo Enei Basket Poznań było pierwszym, które jak dotąd odnieśli Poznaniacy w trakcie meczów sparingowych. Najpierw musieli uznać wyższość brązowych medalistów mistrzostw Polski - Dzików Warszawa - a wczoraj ulegli jeszcze Polonii Leszno wynikiem 78:89.
Podopieczni Edmundsa Valeiki starali się szukać balansu i ciągłości w swojej grze. Poznaniacy po poprzednim sezonie nadal walczyli z problemem nagłych spadków formy w poszczególnych kwartach, w których to kilkumintowe słabsze dyspozycje oraz momenty przestoju w grze brutalnie obracały się przeciwko nim. Porażka z Dzikami była efektem kompletnej niemocy w trzeciej kwarcie, a z Polonią Leszno zdecydowanie zawiodło pierwsze dziesięć minut. Tymczasem w rywalizacji z WKK Wrocław wszystko już zadziałało jak w szwajcarskim zegarku, a Enea Basket Poznań pokazała swoją najlepszą twarz.
Poznaniacy co prawda zaczęli mecz dość nieprzekonująco, przegrywając po pięciu minutach 7:12, ale potem rozkręcili się na dobre. Pierwszą kwartę zakończyli wynikiem 21:25, a WKK Wrocław trzymało się blisko swoich przeciwników jeszcze tylko przez kolejne dziesięć minut. Po syrenie kończącej pierwszą połowę tablica świetlna przedstawiała wynik 53:43 dla Poznaniaków. Podopieczni Edmundsa Valeiko weszli w tę część spotkania jak burza zachwycając w ofensywnie, notując aż 32 oczka na... 18 WKK!
Powrót Wielkopolan po przerwie miał być papierkiem lakmusowym dla tego, czy gracze Enei Basket Poznań wyciągają wnioski z poprzednich spotkań. Podopieczni Edmundsa Valeiki udowodnili, że tak właśnie jest, ponieważ wygrali trzecią kwartę 25:16, doprowadzając do wyniku 79:59 w całym meczu i pokazując swoją bezsprzeczną dominację.
Co prawda w ostatniej kwarcie zespół Enei Basket Poznań nieco zdjął stopę z gazu i dał się dogonić przez swoich przeciwników, ale WKK Wrocław nie zdołało pozbawić jej zwycięstwa. Wszystko to za sprawą stabilnej formy koszykarzy ze stolicy Wielkopolski, którzy nie dali się zdystansować o kilka długości, lecz okazali się gorsi w trakcie tych dziesięciu minut o ledwie trzy oczka. Tym samym podopieczni Edmundsa Valeiki zapewnili sobie znakomity wynik 98:81.
Znakomite wyniki Poznaniaków w ataku. Kluczowa okazała się jednak obrona
Przyczyn sukcesu Enei Basket Poznań z sobotniego popołudnia jest kilka. Pierwszym z nich jest na pewno równa, wysoka forma wszystkich zawodników, której brakowało w poprzednich spotkaniach. W zespole ze stolicy Wielkopolski aż sześciu zawodników uzyskało przynajmniej dziesięć oczek: Arkadiusz Adamczyk 19, Patryk Stankowski 17, Jan Nowicki 14, Filip Siewruk 12, Somto Dimanochie 11 i Sebastian Rompa 10. Właśnie o tym mówił trener Edmunds Valeiko, przekonując nas w wywiadzie, że chce, by wszyscy w zespole trzymali równy, wysoki poziom jak na swoje umiejętności.
Mówiąc o statystykach w ataku trzeba szczególnie wspomnieć o kilku imponujących wynikach indywidualnych. Jan Nowicki trafił 7/8 za dwa punkty, Patryk Stankowski aż 7/7, a Arkadiusz Adamczyk aż 8/8. To właśnie ten ostatni z graczy osiągnął znakomity wynik aż 9/9 z gry dokładając jeszcze jedną trójkę po pierwszej próbie. Były gracz Kociewskich Diabłów był w zachwycającej formie w sobotnim starciu.
Enea Basket mogła się też podobać w walce pod koszem, bowiem większość graczy notowała od czterech do sześciu zbiórek. Zdecydowana większość z nich miała jednak miejsce pod własną obręczą. Tylko Somto Dimanochie oraz Sebastian Rompa mieli jako jedyni więcej zgarniętych piłek z "tablic" na połowie przeciwnika. Łącznie ekipa trenera Valeiko odnotowała 39 zbiórek czyli o trzy wygrane pojedynki więcej od swoich rywali. To właśnie agresywna postawa w obronie odegrała zdaniem Bartosza Ziółka - asystenta Edmundsa Valeiko - niezwykle istotną rolę w spotkaniu przeciwko WKK Wrocław.
- Jeśli miałbym się skupić na pozytywnych momentach w tym meczu, to wskazałbym to, że cechowała nas agresja. Agresywne odcięcie, brak możliwości łatwych podań i łatwego zdobywania terenu przez przeciwnika oraz agresywna obrona pick&rolla. To rodziło nam przechwyty i okazje do szybkiego ataku przez co łatwo zdobywaliśmy punkty. Dodatkowo dzieliliśmy się piłką w związku z czym potrafiliśmy łatwo zdobywać kolejne oczka nie męcząc się przy tym w ataku - relacjonował dla nas Bartosz Ziółek.
Członek sztabu szkoleniowego Enei Basket Poznań wspomniał także w rozmowie z nami, jak ocenia umiejętności nowych, zagranicznych zawodników drużyny ze stolicy Wielkopolski. Bartosz Ziółek jest zdania, że gołym okiem widać, jak wiele jakości do niej wnoszą i są zdecydowanie wartością dodaną.
- Somto to bardzo fizyczny zawodnik o wysokich parametrach, który na pewno pomoże nam w walce podkoszowej, co było widać już w jego pierwszych meczach w pierwszym tygodniu. Pokazały to jego zbiórki w ataku oraz wykończenia wsadami spod kosza. Devontae to z kolei uniwersalny gracz, który czuje się bardzo dobrze na piłce - jest w stanie się nią podzielić, zagrać pick&rolla, ale też samemu bardzo agresywnie zaatakować kosz, a także rzucić z półdystansu lub za trzy. U obu widać dużą wszechstronność i niewątpliwie będą dużymi wzmocnieniami - informuje asystent trenera Edmundsa Valeiko.
Komentarze (0)