James Washington talizmanem Enei Basket. Amerykanin znów daje zwycięstwo Poznaniakom

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

James Washington talizmanem Enei Basket. Amerykanin znów daje zwycięstwo Poznaniakom - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Deska | Opis: Amerykański rozgrywający Enei Basket pogrążył dawnych kolegów z drużyny.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KoszykówkaJames Washington III drugi raz z rzędu ratuje zespół Enei Basket. W sobotnie popołudnie Amerykanin w samej końcówce ocalił wynik Poznaniakom, pogrążając przy tym byłych kolegów z Noteci Inowrocław. Podopieczni trenera Edmundsa Valeiki umacniają swoją pozycję w walce o play-offy, choć początkowo wydawać się mogło, że ich kibiców w hali Cityzen czeka przykra niespodzianka.
reklama

Kompletne zaskoczenie w pierwszej połowie. Noteć pokazała, że ma odpowiedź na wszystko

Enea Basket natrafiła na mocny opór zawodników Noteci pod koszem. Gospodarze mieli problem z przedostaniem się w okolice "trumny" po stronie ekipy przyjezdnych w związku z czym postawili głównie na rzuty dystansowe. To jednak nie dawało im prowadzenia, bowiem rywale śmiało poczynali sobie pod obręczą Enei. W szczególności świetnie w tym aspekcie wyglądał Sebastian Rompa. Podopieczni trenera Valeiki konsekwentnie próbowali zmniejszać swoją stratę za sprawą częstych rzutów za trzy i osobistych, ale ich gra w obronie pozostawiała wiele do życzenia. Quemetica zdecydowanie zbyt łatwo punktowała spod kosza.

reklama

Zespół z Poznania przegrywał walkę na zbiórkach, a w dodatku sam popełniał na tyle kosztowne błędy, że pozwalał przeciwnikom na zwiększanie przewagi z linii rzutów wolnych. Problemy w defensywie koszykarzy Enei Basket podkreślała strata aż 27 oczek w pierwszej kwarcie.

Gospodarze po trzech minutach od wznowienia gry przegrywali różnicą dziesięciu punktów, nie potrafiąc znaleźć skutecznego sposobu na sforsowanie zasieków obronnych Inowrocławian. Przyjezdni nieustannie wypychali swoich rywali na obwód, zmuszając ich do częstych trójek, po których piłki nie wpadały do kosza. Sytuacji nie ułatwiały również przegrane zbiórki w ofensywie, a także poprawiająca się skuteczność za trzy po stronie rywali. Zawodnicy na parkiecie w żaden sposób nie mogli w sobotę skorzystać także z atutów Andrzeja Krajewskiego i Konrada Rosińskiego w pierwszej części spotkania

reklama

Enea Basket zdawała się nie mieć żadnej skutecznej odpowiedzi na zagrania Noteci Inowrocław. Koszykarze trenera Valeiki byli bezradni wobec rzutów spod kosza, odpowiadając na to tylko rzutami wolnymi lub szalonymi lay-upami Jamesa Washingtona III. Ósma drużyna 1. ligi schodziła na przerwę w kiepskich nastrojach, przegrywając 38:47 

Noteć zgasła po przerwie. Trener Valeiko miał asa w rękawie!

Obraz gry w drugiej części spotkania z początku się nie zmieniał: Washington wziął pełną odpowiedzialność za ataki Enei Basket, odstawiając na bocznicę nieskutecznych partnerów. Koszykarzom Noteci Inowrocław coraz ciężej było znaleźć sposoby na legalne powstrzymywanie swojego dawnego rozgrywającego i często musieli ratować się faulami. Dzięki pracy Washingtona jego drużyna w połowie trzeciej kwarty zbiła różnicę w wyniku do pięciu oczek. 

reklama

Zespół z Poznania od tamtej pory zaczął rosnąć w oczach. Przede wszystkim mocno poprawił swoją pracę w defensywie za sprawą udanych zbiórek Andrzeja Krajewskiego. Środkowy Enei Basket wreszcie zaczął górować w powietrzu i oddalać zagrożenie. Dodatkowo koszykarze Noteci coraz częściej zaczynali nieprzepisowo zatrzymywać rywali. Te aspekty w połączeniu z fenomenalnymi trójkami Stopierzyńskiego i Washingtona sprawiły, że zespół z Poznania na dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty wyrównał stan rywalizacji na 55:55. 

Na ostatnie 10 minut mecz Poznaniacy wychodzili prowadząc 62:61, a rzuty trzypunktowe, do których zmuszali ich Inowrocławianie wreszcie zaczęły wpadać częściej. Noteć zatrzymała się w ofensywie, a Enea Basket dosłownie znakomicie wstrzeliła się w ten etap meczu. Mimo to rywalizacja i tak była niezwykle zacięta. Gospodarze utrzymywali prowadzenie dzięki odważnym lay-upom Mikołaja Stopierzyńskiego oraz przewadze wzrostu Tobiasza Dydaka, który stał się asem w rękawie trenera Valeiki w obronie.

reklama

W ostatnich pięciu minutach to Noteć niespodziewanie znalazła się pod ścianą, kiedy napotkała na opór pod własnym koszem, a w dodatku przestała punktować za trzy. Inowrocławianie nie potrafili grać zespołowo i imponować przy tym skutecznością w związku z czym niemalże całą odpowiedzialność na swoje braki przejął Luka Mitrović. Koszykarze trenera Valeiki nabrali odwagi i już bez większych problemów przedostawali się w okolice trumny skutecznie punktując. 

Końcówka należała jednak do Jamesa Washingtona III, który w trakcie ostatnich dwóch minut oddał dwie kluczowe celne trójki. Te rzuty de facto przesądziły o zwycięstwie. Quemetica Noteć Inowrocław starała się jeszcze wrócić do tego spotkania za sprawą rzutów Stryjewskiego i Turbacza, ale finalnie uległa Pozaniakom 81:75

 

Enea Basket - Quemetica Noteć Inowrocław 81:75 (19:27, 19:20, 24:14, 19:14)

Enea: A. Krajewski (4 punkty, 4 zbiórki), Samsonowicz (3 punkty, 1 zbiórka, 1 asysta), Nowicki (2 punkty, 5 zbiórek, 1 asysta), Kluj (2 punkty, 1 zbiórka), Washington (27 punktów, 3 zbiórki, 1 asysta), Stankowski (15 punktów, 3 zbiórki, 4 asysty), Stopierzyński (9 punktów, 1 zbiórka, 1 asysta), Mąkowski (10 punktów, 2 zbiórki), Rosiński (7 punktów, 3 zbiórki, 1 asysta), Dydak (2 punkty, 5 zbiórek)

Quemetica: Grzesiak (11 punktów, 6 zbiórek, 1 asysta), Mitrović (18 punktów, 4 asysty), Lis (1 zbiórka, 4 asysty), Styczeń (7 punktów, 1 asysta), Sobiech (7 punktów, 3 zbiórki, 1 asysta), Ciesielski (13 punktów, 6 zbiórek, 1 asysta), Trubacz (3 punkty, 5 zbiórek, 1 asysta), Czujowski (6 punktów, 3 zbiórki, 3 asysty), Rompa (13 punktów, 5 zbiórek), Leslie (13 punktów, 5 zbiórek), Stryjewski (8 punktów, 6 zbiórek, 3 asysty) 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo