Kompletne zaskoczenie w pierwszej połowie. Noteć pokazała, że ma odpowiedź na wszystko
Enea Basket natrafiła na mocny opór zawodników Noteci pod koszem. Gospodarze mieli problem z przedostaniem się w okolice "trumny" po stronie ekipy przyjezdnych w związku z czym postawili głównie na rzuty dystansowe. To jednak nie dawało im prowadzenia, bowiem rywale śmiało poczynali sobie pod obręczą Enei. W szczególności świetnie w tym aspekcie wyglądał Sebastian Rompa. Podopieczni trenera Valeiki konsekwentnie próbowali zmniejszać swoją stratę za sprawą częstych rzutów za trzy i osobistych, ale ich gra w obronie pozostawiała wiele do życzenia. Quemetica zdecydowanie zbyt łatwo punktowała spod kosza.Zespół z Poznania przegrywał walkę na zbiórkach, a w dodatku sam popełniał na tyle kosztowne błędy, że pozwalał przeciwnikom na zwiększanie przewagi z linii rzutów wolnych. Problemy w defensywie koszykarzy Enei Basket podkreślała strata aż 27 oczek w pierwszej kwarcie.
Gospodarze po trzech minutach od wznowienia gry przegrywali różnicą dziesięciu punktów, nie potrafiąc znaleźć skutecznego sposobu na sforsowanie zasieków obronnych Inowrocławian. Przyjezdni nieustannie wypychali swoich rywali na obwód, zmuszając ich do częstych trójek, po których piłki nie wpadały do kosza. Sytuacji nie ułatwiały również przegrane zbiórki w ofensywie, a także poprawiająca się skuteczność za trzy po stronie rywali. Zawodnicy na parkiecie w żaden sposób nie mogli w sobotę skorzystać także z atutów Andrzeja Krajewskiego i Konrada Rosińskiego w pierwszej części spotkania
Enea Basket zdawała się nie mieć żadnej skutecznej odpowiedzi na zagrania Noteci Inowrocław. Koszykarze trenera Valeiki byli bezradni wobec rzutów spod kosza, odpowiadając na to tylko rzutami wolnymi lub szalonymi lay-upami Jamesa Washingtona III. Ósma drużyna 1. ligi schodziła na przerwę w kiepskich nastrojach, przegrywając 38:47
Noteć zgasła po przerwie. Trener Valeiko miał asa w rękawie!
Obraz gry w drugiej części spotkania z początku się nie zmieniał: Washington wziął pełną odpowiedzialność za ataki Enei Basket, odstawiając na bocznicę nieskutecznych partnerów. Koszykarzom Noteci Inowrocław coraz ciężej było znaleźć sposoby na legalne powstrzymywanie swojego dawnego rozgrywającego i często musieli ratować się faulami. Dzięki pracy Washingtona jego drużyna w połowie trzeciej kwarty zbiła różnicę w wyniku do pięciu oczek.Zespół z Poznania od tamtej pory zaczął rosnąć w oczach. Przede wszystkim mocno poprawił swoją pracę w defensywie za sprawą udanych zbiórek Andrzeja Krajewskiego. Środkowy Enei Basket wreszcie zaczął górować w powietrzu i oddalać zagrożenie. Dodatkowo koszykarze Noteci coraz częściej zaczynali nieprzepisowo zatrzymywać rywali. Te aspekty w połączeniu z fenomenalnymi trójkami Stopierzyńskiego i Washingtona sprawiły, że zespół z Poznania na dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty wyrównał stan rywalizacji na 55:55.
Na ostatnie 10 minut mecz Poznaniacy wychodzili prowadząc 62:61, a rzuty trzypunktowe, do których zmuszali ich Inowrocławianie wreszcie zaczęły wpadać częściej. Noteć zatrzymała się w ofensywie, a Enea Basket dosłownie znakomicie wstrzeliła się w ten etap meczu. Mimo to rywalizacja i tak była niezwykle zacięta. Gospodarze utrzymywali prowadzenie dzięki odważnym lay-upom Mikołaja Stopierzyńskiego oraz przewadze wzrostu Tobiasza Dydaka, który stał się asem w rękawie trenera Valeiki w obronie.
W ostatnich pięciu minutach to Noteć niespodziewanie znalazła się pod ścianą, kiedy napotkała na opór pod własnym koszem, a w dodatku przestała punktować za trzy. Inowrocławianie nie potrafili grać zespołowo i imponować przy tym skutecznością w związku z czym niemalże całą odpowiedzialność na swoje braki przejął Luka Mitrović. Koszykarze trenera Valeiki nabrali odwagi i już bez większych problemów przedostawali się w okolice trumny skutecznie punktując.
Końcówka należała jednak do Jamesa Washingtona III, który w trakcie ostatnich dwóch minut oddał dwie kluczowe celne trójki. Te rzuty de facto przesądziły o zwycięstwie. Quemetica Noteć Inowrocław starała się jeszcze wrócić do tego spotkania za sprawą rzutów Stryjewskiego i Turbacza, ale finalnie uległa Pozaniakom 81:75
Enea Basket - Quemetica Noteć Inowrocław 81:75 (19:27, 19:20, 24:14, 19:14)
Enea: A. Krajewski (4 punkty, 4 zbiórki), Samsonowicz (3 punkty, 1 zbiórka, 1 asysta), Nowicki (2 punkty, 5 zbiórek, 1 asysta), Kluj (2 punkty, 1 zbiórka), Washington (27 punktów, 3 zbiórki, 1 asysta), Stankowski (15 punktów, 3 zbiórki, 4 asysty), Stopierzyński (9 punktów, 1 zbiórka, 1 asysta), Mąkowski (10 punktów, 2 zbiórki), Rosiński (7 punktów, 3 zbiórki, 1 asysta), Dydak (2 punkty, 5 zbiórek)Quemetica: Grzesiak (11 punktów, 6 zbiórek, 1 asysta), Mitrović (18 punktów, 4 asysty), Lis (1 zbiórka, 4 asysty), Styczeń (7 punktów, 1 asysta), Sobiech (7 punktów, 3 zbiórki, 1 asysta), Ciesielski (13 punktów, 6 zbiórek, 1 asysta), Trubacz (3 punkty, 5 zbiórek, 1 asysta), Czujowski (6 punktów, 3 zbiórki, 3 asysty), Rompa (13 punktów, 5 zbiórek), Leslie (13 punktów, 5 zbiórek), Stryjewski (8 punktów, 6 zbiórek, 3 asysty)
Komentarze (0)