reklama

Z piekła do nieba. Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka znów w finale MŚ. I ze stypendium

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Z piekła do nieba. Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka znów w finale MŚ. I ze stypendium - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Lekka atletyka Po dwóch latach przerwy wróciła na bieżnie, do sztafety i ... do finału mistrzostw świata! Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka wraz z polską sztafetą mieszaną 4x400 m zajęła ósme miejsce mistrzostwach globu w Budapeszcie. Triumfowali, z nowym rekordem świata Amerykanie, a wielki dramat przeżyli Holendrzy. Prowadząca Femke Bol przewróciła się tuż przed metą gubiąc pałeczkę.
reklama

Start w mistrzostwach świata jest dla Patrycji Wyciszkiewicz-Zawadzkiej sporym sukcesem. Dwa lata przerwy spowodowanej kontuzją i operacjami spowodowały, że proces powrotu na bieżnię był długi i mozolny. I chociaż sprinterka AZS-u poznan postanowiła zmienić 400 metrów na 800, to finalnie, w najważniejszych tegorocznych zawodach biega właśnie na 400 metrów. To konsekwencja kontzuji koleżanek ze sztafety, Igi Baumgart-Witan, Justyny Święty-Ersetic, Kingi Gacki oraz ciąża Małgorzaty Hołub-Kowalik.

Doświadczenie i opanowanie Patrycji przydało się w biegu eliminacyjnym. Polacy zajęli w eliminacjach 14. miejsce, ale po proteście zostali dopuszczeni do startu w finale, ponieważ niemiecki sprinter, podczas zmiany, przeszkodził Wyciszkiewicz-Zawadzkiej, biegnącej na ostatniej zmianie. Ta jednak zdołała utrzymać się na nogach, ominęła "przeszkodę" i dobiegła do mety. W finale kontuzjowanego Kajetana Duszyńskiego zastąpił debiutant Igor Bogaczyński z MKL-u Jarocin. On rozpoczął bieg, po nim ruszyła Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka, następnie Karol Zalewski i pochodząca z Gniezna, również debiutująca na tym dystansie w MŚ, Marika Popowicz-Drapała. Skończyło się na 8. miejscu. A to oznacza otrzymanie stypendiów sportowych.

Jestem bardzo zadowlona. Ósme miejsce na świecie po tak długiej przerwie, ze sztafetą, z którą dopiero uczymy się biegać. Myslę, że zrobiliśmy wszystko, co najlepsze. Wszystko, co w naszych sercach i w naszych nogach zostało na bieżni. Daliśmy z siebie wszystko i to jest duży powód do radości

- powiedziała Patrycja Wyciszkiewicz-Zawadzka.

W finale walka o złoty medal rozegrała się między Amerykanami i Holendrami. Femke Bol prowadziła niemal do ostatniej chwili, ale upadła i przekroczyła linię mety bez pałeczki w dłoni, dlatego holenderska sztafeta została zdyskwalifikowana. Sztafeta z USA (Justin Robinson, Rosey Effiong, Matthew Boling, Alexis Holmes) wygrała bijąc rekord świata (3.08,80). 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama