Trener Niels Frederiksen bez niespodzianki postawił od pierwszych minut na skład pełen jakości i doświadczenia. Do wyjściowej jedenastki powrócili dwaj liderzy, który zabrakło w meczu z Widzewem Łódź - Antonio Milić i Antoni Kozubal. Kibice zgromadzeni przy Bułgarskiej ponownie mieli także okazję oglądać od pierwszych minut dwie gwiazdy Pablo Rodrigueza oraz Alego Gholizadeha, którzy nie mogą narzekać na brak odpoczynku.
Dość kontrowersyjnym wyborem była obsada prawej obrony, gdzie szkoleniowiec drużyny Lecha Poznań ponownie postanowił zaufać Joelowi Pereirze. Pomimo tego, że Portugalczyk nie zachwyca szczególnie formą w nowym roku Niels Frederiksen najwyraźniej uznał, że to właśnie doświadczenie weterana okaże się dziś kluczowe. Gospodarze mogli także upatrywać swojej siły w problemach Szachtara. W jego kadrze meczowej nie znalazł się stoper Mikoli Matvienko, który jest wiodącą postacią swojej drużyny.
Zacięta pierwsza połowa w Poznaniu. Lech nie zachwycił skutecznością i to się zemściło
Pierwsze minuty czwartkowego spotkania upływały ze wskazaniem na Szachtar. Goście dłużej utrzymywali się przy piłce i dzięki swojemu agresywnemu pressingowi zmuszali piłkarzy Lecha Poznań do szybkiej gry na małej przestrzeni. Podopieczni Nielsa Frederiksena miewali trudności z konstruowaniem składnych akcji, ale w szóstej minucie okazja strzelecka Joela Pereiry pokazała, że gospodarze za pomocą zaledwie kilku dynamizujących podań potrafią sprawić bardzo duże problemy pod bramką Dmytro Riznyka.
Szachtar Donieck trzymał jednak rękę na pulsie i testował umiejętności techniczne gospodarzy w szybkim rozegraniu. Ukraińcy niejednokrotnie potrafili zamknąć przeciwników na ich połowie i zmusić ich do gry w niższym bloku defensywnym, ale Kolejorz umiejętnie wydostawał się spod pressingu, starając się budować swoje akcje w ofensywie na błyskawicznie budowanych kontratakach. Niestety brak stuprocentowej skuteczności przy podaniach uniemożliwiał im częste oddawanie groźnych strzałów.
Goście natomiast stawiali na akcje indywidualne bardzo szybkich i zwinnych Brazylijczyków, którzy łatwo wygrywali pojedynki z lechitami. Jednak kompaktowe ustawienie graczy Kolejorza w defensywie i wysoka dyscyplina taktyczna poszczególnych zawodników sprawiała, że Bartosz Mrozek miał mało pracy przez większość pierwszej połowy. Wybitną paradą musiał popisać się w zasadzie tylko w 19. minucie, kiedy to Szachtar wypracował sobie pierwszą, wyjątkowo groźną sytuację strzelecką.
Przez blisko 40 minut żadna z drużyn nie potrafiła sobie wypracować wyraźnej przewagi i wydawało się, że o wyniku może zadecydować zaledwie jedna dobrze przeprowadzona akcja. Piłkarze Lecha i Szachtara imponowali przygotowaniem fizycznym oraz swoimi umiejętnościami w pressingu, ale w końcu to jednak Marlon Gomes okazał się najskuteczniejszy w polu karnym dając prowadzenie Ukraińcom w 36. minucie spotkania po błyskotliwym dograniu Kauy Eliasa. Szachtar fenomenalnie wyglądał w pojedynkach szczególnie przy kontratakach, a sytuacja bramkowa dobitnie to udowodniła.
Fenomenalna bramka dla Szachtara dobiła Lecha. Mistrzom Polski nie pomógł nawet ich kapitan
Sytuacja na początku drugiej połowy jeszcze bardziej się pogorszyła. Zalewie 180 sekund po wznowieniu gry do siatki Kolejorza trafił Newerton. Piłkarz Szachtara wykorzystał serię błędów pod polem karnym lechitów i pewnie pokonał Bartosza Mrozka w polu karnym. Podopiecznym Nielsa Frederiksena nie pomagało także wprowadzenie na boisko Timothy'ego Oumy w celu wzmocnienia defensywy. Szachtar wciąż sprawiał gigantyczne problemy w pojedynkach, na które gospodarze nie znajdowali recpety.
Piłkarze Lecha Poznań chcieli powrócić do tego spotkania, zagrywając długie piłki prostopadłe odchodząc od cierpliwego rozegrania. Dalekie podania progresywne wcale jednak nie zbliżały gospodarzy do comebacku i padały łatwym łupem defensorów Szachtara. Brak jakości lechitów w rozegraniu był aż nadto widoczny i w dużej mierze dlatego podopieczni Nielsa Frederiksena nie potrafili odgryźć się Ukraińcom.
Nieskuteczność Lecha Poznań i fatalne pomyłki w rozegraniu w środku pola całkowicie zacierały dobre wrażenie, które Kolejorz robił swoją pracą w pressingu. Zmiany przeprowadzone przez Nielsa Frederiksena nie wyeliminowały zagrożenia po stronie Szachtara, a wręcz przeciwnie. Kolejne straty poszczególny zawodników napędzały kontrataki, które generowały największe zagrożenie pod bramką Bartosza Mrozka. Kibice Kolejorza mogli się cieszyć z gola dopiero w 70. minucie spotkania, kiedy to na ratunek drużynie ruszył Mikael Ishak. Szwed pewnie wykończył inteligentne podanie Joela Pereiry i dał swojej drużynie nadzieję na odrobienie strat.
Gol legendy Lecha Poznań uskrzydlił jego kolegów. Kolejorz wreszcie zaczął częściej tworzyć realne zagrożenie pod polem karnym Dmytro Riznyka. Gospodarze przejęli na chwilę kontrolę nad spotkaniem i wydawało się, że wynik 2:1 utrzyma się do ostatnich minut, ale Isaque Silva miał inne plany. Rezerwowy piłkarz Szachtara popisał się niesamowitą przewrotką w polu karnym Lecha i w 85. minucie meczu ustalił wynik na 3:1. Atak pozycyjny Kolejorza okazał się niewystarczający przy kontratakach rywali, którzy zapewnili sobie bardzo dobrą zaliczkę przed starciem rewanżowym.
Lech Poznań - Szachtar Donieck 1:3 (0:1)
Gole: Ishak 70. - Lech - Marlon Gomes 36., Newerton 48., Isaque Silva 85. - Szachtar
Lech: Mrozek - Pereira, Mońka, Milić, Gurgul (Moutinho 60.) - Kozubal, Rodriguez (Agnero 82.), Palma (Walemark 60.) - Bengtsson (Ouma 46.), Ishak, Gholizadeh (Ismaheel 60.).
Szachtar: Riznyk - Tobias, Bondar, Marlon Santos, Pedro Henrique - Alisson Santana, Kryskiv (Marlon Gomes 26., Nazaryna 74.), Newertton (Isaque Silva 75.) - Ocheretko, Pedrinho (Lucas Ferreira 75.)- Kaua Elias.
Kartki: Gholizadeh 56. - Lech - Marlon Gomes 36., Bondar 72.- Szachtar
Sędziował: Kristoffer Hagenes (Norwegia)
Komentarze (0)