Piłkarz wywiózł z Polski mistrzostwo kraju. Kontuzje mocno pokrzyżowały mu szyki
Vojo Ubiparip dołączył do drużyny Lecha Poznań zimą 2011 roku, przyjeżdżając do Polski ze Spartaka Subotica. Początek jego przygody przy Bułgarskiej nie należał do najbardziej udanych, bowiem w debiutanckiej rundzie wiosennej rozegrał zaledwie dziewięć spotkań, w czasie których mógł pochwalić się tylko jedną bramką i asystą w meczu ze Śląskiem Wrocław. Kibice zdecydowanie oczekiwali czegoś więcej po graczu, który przychodził do Lecha z dorobkiem sześciu goli po 14 spotkaniach w rundzie jesiennej w Serbii.
Piłkarz nie poprawił swoich osiągnięć strzeleckich także w kolejnych sezonach. W Poznaniu nie potrafił przekroczyć pułapu choćby pięciu goli w Ekstraklasie, maksymalnie dochodząc do ledwie trzech. Długotrwałe kontuzje i problemy zdrowotne nie pozwalały mu także na zwiększanie swoich szans na częstszą grę. Liczba choćby dziesięciu rozegranych spotkań w danej kampanii pozostawała w większości poza jego zasięgiem. Jedynie w sezonach 2011/12 oraz 2012/13 potrafił pojawić się na boiskach Ekstraklasy 16 i 19 razy.
Imponujących wyników strzeleckich jednak nie było choć na sam koniec przygody w Lechu mógł pochwalić się zdobytym mistrzostwem Polski. Wkład Ubiparipa w sukces Kolejorza był jednak niewielki. Siedem meczów, 489 rozegranych minut i zaledwie trzy bramki zdobyte w inauguracyjnym starciu z Piastem Gliwice to zdecydowanie słaby wynik. Szczególnie, że od 20 września do końca sezonu rozegrał zaledwie 84 minuty.
Zmiana klubu na Górnik Łęczna nie pozwoliła Serbowi na wzrost formy na polskiej ziemi. Piłkarz powrócił w 2017 roku na Półwysep Bałkański, gdzie związał się z bośniacką ekipą Zeljeznicar. W pierwszym sezonie odnotował tam 7 goli i 5 asyst w 20 meczach. Liczby dołożył też w krajowym pucharze przez co otarł się o statystyczne double-double. W kolejnym sezonie natomiast imponował już w barwach FK Tuzla City, gdzie odnotował 12 goli w 23 starciach. Dobrą formę utrzymywał aż do sezonu 2021/22.
Przed byłym zawodnikiem Lecha dużo pracy. Musi znaleźć sposób na wydostanie klubu z trudnej sytuacji
Były piłkarz Lecha Poznań karierę zakończył w miejscu, z którego trafił do Lecha Poznań. Mowa o serbskim Spartaku Suboticia, gdzie na sam koniec rozegrał tam jeszcze dwa sezony, osiągając przyzwoite wyniki strzeleckie. Warto wspomnieć, że w jego pożegnalnym spotkaniu zagrali jego dawni koledzy z Kolejorza - m.in Semir Štilić czy Dimitrije Injac. Vojo Ubiparip buty na kołku zawiesił w minionym sezonie, ale jego rozbrat z profesjonalnym futbolem nie potrwał długo. W środę oficjalnie ogłoszono, że piłkarz wraca do swojej niedawnej drużyny w innej roli niż dotychczas.
Vojo Ubiparip wysoko postawił sobie poprzeczkę przejmując stanowisko dyrektora sportowego tej ekipy. Dlaczego jest to tak duże wyzwanie? A no, dlatego, że Spartak Suboticia zalicza sportowy kryzys. W tabeli serbskiej Superligi zajmuje przedostatnie miejsce, mając ledwie cztery oczka przewagi nad Napredakiem. Spartak nie wygrał meczu od 11 spotkań, notując aż siedem porażek. Na domiar złego w całym sezonie pochwalić się może zaledwie trzema zwycięstwami. Ostatnie przytrafiło im się w październiku zeszłego roku.
Jeśli tendencja spadkowa się utrzyma, zespół byłego piłkarza Lecha Poznań spadnie do niższej ligi, co tylko utrudni mu zadanie w kontekście budowania kadry. Cała kadra Spartaka Suboticia według wyliczeń portalu "Trransfermarkt" jest warta dziewięć milionów euro, a zatem Vojo Ubiparip z pewnością nie będzie mógł cieszyć się finansowym komfortem. Dla porównania, liderująca w tabeli Crvena zvezda ma skład warty ponad 84 miliony euro.
Dla klubu byłego piłkarza Lecha Poznań obecny sezon jest kolejnym tak wymagającym. Zwykle Spartak finalnie plasował się blisko środka tabeli. W ostatnich latach najwyższe miejsce zajmował w sezonie 2019/20, kończąc zmagania na siódmej lokacie. W całej historii jeszcze nie odnotował żadnego trofeum.
Komentarze (0)