Szwedzki skrzydłowy nie boi się specyficznych warunków. "To wciąż ta sama dyscyplina sportu"
Czwartkowy mecz fińskiego KuPS Kuopio z Lechem Poznań odbędzie się w nieco specyficznych dla Kolejorza warunkach. Do panującej w Tampere bardzo niskiej temperatury (około -12 stopni Celsjusza) należy bowiem dodać fakt, iż podopiecznym Nielsa Frederiksena przyjdzie zagrać na sztucznej nawierzchni. Zdaniem szwedzkiego skrzydłowego mistrzów Polski niecodzienne warunki nie będą stanowiły jednak większego problemu.
- Mimo wszystko to wciąż ta sama dyscyplina sportu. Oczywiście warunki będą się nieco różnić, ale znamy swoje umiejętności i wiemy, na co nas stać. Nie sądzę, by niska temperatura i sztuczna murawa miały dla nas stanowić jakikolwiek problem - odparł Patrik Walemark.
Jednym z elementów, na który trener Niels Frederiksen kładzie największy nacisk, jest umiejętne bronienie dostępu do własnej bramki przy okazji faz przejściowych. Podobnego zdania są również piłkarze Kolejorza - przed wygranym przez Lecha Poznań kilkanaście dni temu spotkaniem z Górnikiem Zabrze zwracał na to uwagę między innymi Patrik Walemark.
- Tak, wydaje mi się, że próbowałem wtedy powiedzieć, że trzeba zaakceptować fakt, iż będziemy tracić piłkę, bo to zdarza się w każdym meczu, który gramy - to naturalna część futbolu. I oczywiście taka reakcja po stracie jest dla nas jako zespołu naprawdę bardzo ważna. Myślę też, że w ostatnich meczach pokazaliśmy to na boisku. Widać to również w statystykach - wynika z nich, że nie dopuszczamy naszych rywali do okazji bramkowych po fazach przejściowych. Myślę, że my jako zawodnicy dużo o tym myślimy i jest to jedna z tych rzeczy, które nadal konsekwentnie poprawiamy - przekonywał skrzydłowy Kolejorza.
Patrik Walemark niegotowy do gry przez pełne 90 minut. Na jakiej pozycji czuje się najlepiej?
Choć w poprzednich rozgrywkach Patrik Walemark wystepował głównie na skrzydle (zarówno lewym, jak i prawym), po przerwie zimowej najczęściej grywa w roli ofensywnego pomocnika. Na jakiej pozycji 24-latek czuje się zatem najlepiej?
- W naszym systemie - myślę, że dość specyficznym - gramy także z prawym skrzydłowym ustawionym w półprzestrzeni, więc jako „dziesiątka” mogę mieć trochę więcej swobody, by schodzić również na lewą stronę. Czuję się jednak dobrze w obu rolach. Dopóki gram między liniami, zwykle po prawej stronie, mam też trochę więcej swobody, żeby wychodzić szerzej i podejmować pojedynki jeden na jednego. Dla mnie obie pozycje są komfortowe - gra na każdej z nich jest dla mnie czymś naturalnym - stwierdził Patrik Walemark.
Szwedzki skrzydłowy, który z powodu rekonwalescencji stracił całą rundę jesienną, jest stopniowo wprowadzany do gry przez sztab szkoleniowy Lecha Poznań z Nielsem Frederiksenem na czele. Do tej pory zaliczył cztery występy po przerwie zimowej, trzykrotnie pojawiając się na placu gry z ławki rezerwowych. Od 1. minuty rozpoczął jedynie wyjazdowe starcie z Górnikiem Zabrze. Czy jest już gotowy do tego, by rozegrał pełne 90 minut?
- Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce bardzo dawno temu, więc prawdopodobnie jeszcze nie. Wciąż jednak pracujemy nad rozbudowywaniem czasu, który mogę spędzać na boisku. Tak czy inaczej, na razie czuję się naprawdę dobrze, więc jestem z tego bardzo zadowolony - wyznał szczerze były piłkarz Feyenoordu Rotterdam.
Patrik Walemark na zdobycie bramki w oficjalnych rozgrywkach czeka dokładnie dziewięć miesięcy - 18 maja 2025 roku wpisał się bowiem na listę strzelców w wyjazdowej rywalizacji z GKS-em Katowice, przyczyniając się do wywiezienia ze stolicy województwa śląskiego niezwykle cennego punktu. Czwartkowe starcie z KuPS Kuopio będzie zatem dla Szweda okazją do przerwania tej serii. Wiele wskazuje na to, że 24-latek rozpocznie to spotkanie w wyjściowym składzie - zwłaszcza, że do Finlandii z resztą zespołu nie poleciał Ali Gholizadeh.
Mecz KuPS Kuopio z Lechem Poznań rozpocznie się o godzinie 18:45. Poprowadzi go pochodzący z Azerbejdżanu sędzia Aliyar Aghayev.
Komentarze (0)