Wysoka dyspozycja Mikaela Ishaka. Ten rok należy do wyjątkowych w jego wykonaniu
Dla Mikaela Ishaka sezon 2025/26 to pasmo indywidualnych sukcesów. W kwalifikacjach do Ligi Mistrzów jak również w samej fazie zasadniczej Ligi Konferencji nie było lepszego strzelca od niego. Szwed razem z Nardinem Mulahusejnovicem i Franko Kovacevicem odnotował po pięć bramek w drugim z wymienionych turniejów. Na szczególne uznanie zasługuje fakt, iż Ishak został najskuteczniejszym zawodnikiem w tych pierwszych rozgrywkach mimo tego, że Lech Poznań odpadł już w drugiej rundzie. Po czterech spotkaniach zgromadził na koncie sześć goli, czego nikt później już nie przebił. Jedynie Barnabas Varga był w stanie wyrównać ten wynik.
Mikael Ishak nie traci formy także w samej Ekstraklasie. Plasuje się on na drugim miejscu za plecami Tomasa Bobcka mając o trzy trafienia mniej niż Słowak. Rywalizacja w polskiej lidze jest wyjątkowo zażarta, bowiem statystyki strzeleckie byłego gracza Nurnberg są tak samo dobre jak Sebastiana Bergiera czy Karola Czubaka. Presja zdobycia korony króla strzelców w tym sezonie jest zatem również bardzo duża.
Ishak do swojej puli indywidualnych osiągnięć z pewnością może też dołożyć wejście do grona ledwie kilku graczy Kolejorza, którzy w całej historii klubu przekroczyli pułap 100 goli. Szwed jest jedynym obcokrajowcem w tym panteonie legend. Jednak rywalizacja na krajowym podwórku to nie wszystko, bowiem z końcem 2025 roku portal "Transfermarkt" sklasyfikował Mikaela Ishaka na dziewiątym miejscu w rankingu zawodników, którzy zdobyli najwięcej goli w ligach top 15, meczach reprezentacji i innych rozgrywkach. Miał ich łącznie 33 w 45 meczach.
Zachwycające statystyki przepustką do drużyny narodowej? Kapitan Lecha nie ma złudzeń
Głośnym echem w mediach odbiła się w ostatnim czasie statystyka wskazująca na to, że napastnika Lecha Poznań dzieli jedna bramka lub asysta od osiągnięcia najlepszych liczb w klasyfikacji kanadyjskiej wśród szwedzkich graczy. Jego licznik wynosi w tym momencie w sumie 29 bramek i decydujących podań. Tym samym nawiązuje on wynikami między innymi do legendy swojego rodzimego futbolu Zlatana Ibrahimovicia, ale też innych słynnych strzelców jak Ola Toivonena, Jespera Karlssona, Emila Forsberga, Marcusa Berga, Alexandera Isaka czy Victora Gyokeresa.
Tak imponujące liczby otworzyły dyskusje na temat tego czy 32-letni weteran (jeden z najskuteczniejszych na świecie w poprzednim roku) powinien wrócić do reprezentacji Szwecji i wesprzeć ją w trudnym momencie. Mikael Ishak mógłby wykorzystać nieobecności Alexandera Isaka i Isaca Lidberga, którzy zmagają się z kontuzjami, tym samym wchodząc na ich miejsce. Jak jednak poinformował sam napastnik Lecha Poznań w rozmowie z portalem "LT-Sporten", podchodzi do tej wizji sceptycznie.
- Nie sądzę, by kontuzje miały coś zmienić. Nie myślę już o reprezentacji. Kocham Szwecję, kibicuję Szwecji i oglądam wszystkie mecze, ale dla mnie to już koniec, tak to widzę - stwierdził Mikael Ishak.
Kłopoty reprezentacji przed decydującymi meczami. Mikael Ishak zdąży zapisać kolejną, piękną kartę w swojej karierze?
Wypowiedź legendy Kolejorza nie pozostawia żadnych wątpliwości, co do jego sytuacji, ale faktem jest, że Szwecja będzie bardzo potrzebować skutecznych strzelców. Drużyna wkrótce stanie do walki o awans na nadchodzące mistrzostwa świata. O ten cel najpierw w barażach powalczy z Ukrainą, a jeśli z nią wygra, to w finale zmierzy się z Albanią lub Polską. Aktualnie nastroje kibiców kadry "Trzech Koron" z pewnością nie są najbardziej optymistyczne. Drużyna Grahama Pottera pod jego wodzą zdążyła już przegrać 1:4 ze Szwajcarią oraz zremisować 1:1 ze Słowenią.
Przyjście jednego z najskuteczniejszych zawodników w Europie z pewnością podniosłoby poziom gry szczególnie biorąc pod uwagę poważne braki personalne w ataku. Przypomnijmy, że piłkarz Lecha Poznań jeszcze na początku swojej kariery przy Bułgarskiej miał okazję grać dla Szwecji. Ostatni raz tego zaszczytu dostąpił w listopadzie 2022 roku. Wtedy dla kadry narodowej zagrał siódmy i jak dotąd ostatni raz. Warto zaznaczyć, że dla drużyny "Trzech Koron" zanotował w sumie trzy występy jako zawodnik Lecha. Wszystkie one miały miejsce jesienią 2022 roku. Niestety dla Ishaka, w meczach o punkty grał tylko osiem minut w ramach rozgrywek Ligi Narodów.
- Kiedyś dostawałem maile z informacją, że jestem w kadrze i czasami dzwonili do mnie, żeby sprawdzić, jak się czuję. Ale w ostatnich latach panowała całkowita cisza, choć dobrze sobie radziłem. Sprawdźcie moje statystyki. Od kilku lat strzelam gole i w lidze, i w Europie, ale nie było żadnych telefonów, więc nie wiem, dlaczego teraz miałoby się to zmienić - przytaczał argumenty szwedzki napastnik dla portalu "LT-Sporten".
Z wypowiedzi Mikaela Ishaka można jednak wywnioskować, że szwedzki golleador nie posiada jednak w związku z tym żadnej, głębokiej zadry w sercu. Sam stwierdził w wywiadzie, że byłby głupi, gdyby nie przyjął powołania choć ponownie potwierdził, że nie jest to coś, na co szczególnie czeka.
Komentarze (0)