Lech Poznań po raz drugi w swojej historii występów w Europie zmierzy się z drużyną z Finlandii. Ostatni raz "Kolejorz" odwiedził ten nordycki region w lipcu 2013 roku przy okazji dwumeczu z FC Honką. Teraz na podopiecznych Nielsa Frederiksena czeka dużo bardziej wymagający rywal. KuPS to aktualny mistrz kraju, który całkiem udanie zaakcentował swoją obecność w europejskich rozgrywkach w tym sezonie. Szkoleniowiec niebiesko-białych wykazuje się jednak dużym spokojem przed pierwszym gwizdkiem sędziego.
Analiza przeciwnika to najtrudniejszy element, który Duńczyk wskazał na przedmeczowej konferencji prasowej. Wszystko przez zmiany, które nastąpiły w obozie rywala na przestrzeni ostatnich tygodni. Z zespołem KuPS pożegnało się aż siedmiu zawodników, którzy przez cały sezon stanowili o sile drużyny. Jednym z nich jest Piotr Parzyszek, który regularnie odpowiadał za działania w ofensywie.
- Przygotowanie się do meczu było trudniejsze, biorąc pod uwagę liczne zmiany personalne oraz zmianę na ławce trenerskiej, która nastąpiła zimą. Nie do końca mogliśmy wykorzystać do analizy mecze, które przeciwnicy rozegrali w poprzednim roku. Myślę, że znamy jednak strukturę tej drużyny i wiemy, czego możemy się spodziewać. Wiemy też, jakiego składu rywali możemy spodziewać się w jutrzejszym spotkaniu - zaznaczył trener Frederiksen.
Niespodzianek nie powinno być także w wyjściowej jedenastce "Kolejorza", choć trener podkreślił, że dokona kilku zmian względem ligowej rywalizacji z Piastem Gliwice. Kibice mogą oczekiwać, że miejsce w ataku zajmie Mikael Ishak. W składzie zabraknie z kolei Alego Gholizadeha, który ze względu na drobne problemy zdrowotne pozostał w Polsce i przygotowuje się indywidualnie do kolejnego spotkania w PKO BP Ekstraklasie. Niewykluczone, że wspomniane przez trenera rotacje mogą dotyczyć także bloku defensywnego i podarowania szansy występu Mateuszowi Skrzypczakowi lub Joelowi Pereirze.
- Liczba rotacji zależy od tego, jak postrzegamy rotację w składzie. Czy postawienie na Mikaela Ishaka to będzie taka rotacja? Jeśli tak, to mamy jedną zmianę w składzie, ale można spodziewać się, że będzie ich około trzech-czterech w porównaniu do ostatniego meczu - zdradził Duńczyk.
Zwycięstwo głównym celem drużyny
Mistrzowie Polski zdają sobie sprawę, że to spotkanie nie będzie należało do banalnie prostych. Europejskie puchary to dodatkowa motywacja dla obu zespołów, więc kluczowe będzie zaprezentowanie odpowiedniej jakości. Trener został zapytany o to, czy wolałby zbudować silną zaliczkę przed rewanżem w postaci strzelonych bramek, czy raczej utrzymać stabilną postawę w defensywie i nie pozwolić się zaskoczyć. Duńczyk wskazał jasno, że najważniejsze jest osiągnięcie bezpiecznego wyniku przed rewanżem w Poznaniu.
- W zamierzchłych czasach, gdy gole na wyjeździe liczyły się podwójnie w przypadku równej liczby bramek na koniec dwumeczu, pewnie szukalibyśmy za wszelką cenę okazji, by zdobyć tu bramkę. Najważniejsze teraz będzie osiągnięcie takiego wyniku, który pozwoli nam dokończyć robotę na własnym stadionie. Oczywiście przyjechaliśmy tu wygrać, ale mam przekonanie, że jeśli zremisujemy, nie będzie to koniec świata - przyznał Frederiksen.
Widoczna poprawa w grze "Kolejorza"
Ostatnie dwa mecze Lecha Poznań mogą napawać optymizmem przed tak ważnym starciem w Europie. Lechici poprawili grę w defensywie i ponownie są skuteczniejsi pod bramką rywala. Trener mistrzów Polski zwrócił na to uwagę i zaznaczył, że jego zespół wciąż jeszcze podąża w kierunku wymaganej jakości, ale taki progres w ostatnich tygodniach daje powody do uśmiechu. Kluczem w następnych tygodniach będzie zdecydowanie poprawa skuteczności w sytuacjach, które wymagają pokonania bramkarza rywali.
- Cieszy mnie to, że stwarzamy sytuacje. To pierwszy krok ku temu, by strzelać gole. Musimy jednak więcej z nich zamieniać na bramki. Jak spojrzymy na liczbę punktów oczekiwanych w Ekstraklasie, zgodnie z tą statystyką powinniśmy być liderem tabeli, a nie jesteśmy, bo brakuje nam skuteczności. Traciliśmy zbyt wiele "miękkich goli", a nie wykorzystywaliśmy okazji, w których o gola można było się pokusić. Natomiast na początku rundy może jeszcze brakować tej jakości w zespole i potrzeba trochę czasu, by wskoczyć na odpowiednie tory - wyjaśnił trener.
Niels Frederiksen odniósł się także do elementów gry w fazach przejściowych, gdzie zespół wygląda znacznie lepiej z każdym kolejnym spotkaniem. - Dostrzegamy po liczbach, że jesteśmy skuteczniejsi pod kątem unikania zagrożenia po stracie piłki, kiedy przeciwnik przechodzi do kontrataku. Wiemy, że rywale w ten sposób kreują najwięcej okazji do zagrożenia, dlatego chcemy im ten atut wytrącać. Musimy robić wszystko, by unikać takich sytuacji, choć nie jest możliwe całkowite uniknięcie tego elementu - uzupełnił.
Pierwszy gwizdek sędziego wybrzmi w czwartek 19 lutego o godz. 18:45 czasu polskiego. "Kolejorz" zagra spotkanie na sztucznej nawierzchni, do czego mógł się przyzwyczaić w tym sezonie przy okazji wyjazdowego pojedynku z islandzkim Breidablik.
Komentarze (0)