Były zawodnik Lecha nie miał na co liczyć w Holandii. Odstawili go na bocznicę
Lech Poznań po ostatnim sezonie zdecydował się na wykupienie wyłącznie niesamowitego Luisa Palmy. 26-letni Honduranin niemalże dwukrotnie pobił wcześniejszy rekord transferowy Kolejorza. Reszta piłkarzy jak Timothy Ouma oraz Taofeek Ismaheel nie zyskała w oczach władz klubu i teraz powalczą o pokazanie się z dobrej strony w Slavii Praga i Górniku Zabrze. Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku Plamena Andreeva, którego w swoich planach na najbliższą przyszłość nie widział Feyenoord Rotterdam. 22-letni bułgarski bramkarz wczoraj stał się jednym z pierwszych ruchów transferowych holenderskiego klubu.
Piłkarz został sprzedany do ekipy Debreceni VSC - czwartej siły węgierskiej Ekstraklasy i siedmiokrotnego mistrza kraju. Równocześnie przed mistrzem Polski z Lechem Poznań otworzyła się możliwość dalszej gry w Lidze Konferencji. Jego nowa ekipa zyska szansę na udział w tym turnieju po kwalifikacjach, a Plamen Andreev inaczej niż w Kolejorzu czy Feyenoordzie może stać się pierwszym wyborem na pozycji bramkarza.
Warto wspomnieć, że gdyby Feyenoord zdecydował się na to pozostawienie go w klubie, Andreev jak w banku miałby udział w Lidze Mistrzów. Mecze w tym turnieju zapewne oglądałby jednak z pozycji rezerwowego. Ekipa z Rotterdamu sięgnęła w minionym sezonie po wicemistrzostwo, dysponując czwartą najszczelniejszą defensywą. Spory swój udział w tym sukcesie miał kapitan i pierwszy bramakarz tej drużyny - Timon Wellenreuther.
30-latek był fundamentem Feyenoordu, opuszczając zaledwie jeden mecz w Eredivisie. W poprzednich rozgrywkach miał aż dziewięć czystych kont w tych rozgrywkach, co było trzecim najwyższym wynikiem ex aequo z Etienne Vaessenem oraz Jarim de Busserem. Realna rywalizacja w Feyenoordzie na pozycji bramkarza graniczyłaby zatem z cudem w przypadku Plamena Andreeva. Tym bardziej, że nie zdołał się przebić w żadnej z dwóch drużyn na wypożyczeniu w dwóch różnych ligach.
Mistrz Polski nie może zbudować swojej pozycji poza Bułgarią. Lepszej szansy niż teraz nie będzie?
Feyenoord Rotterdam co prawda nie stał pod ścianą w kontekście sprzedaży Bułgara, bo miał przed sobą jeszcze trzy lata kontraktu, ale i tak zdecydował się go upłynnić za 500 tysięcy euro, co jest zdecydowanie niższą kwotą niż ta, którą zapłacił Levskiemu Sofii. Piłkarz przez dwa ostatnie sezony pełnił rolę etatowego rezerwowego. Po przyjściu do Feyenoordu rozegrał tylko jeden mecz dla seniorskiej drużyny - było to ostatnie starcie sezonu 2024/25. Następnie na wypożyczeniu w Racingu Santander rozegrał ledwie trzy mecze na zapleczu La Ligi, nie notując żadnego czystego konta i wpuszczając dwa gole. W Kolejorzu natomiast błysnął tylko raz przy okazji niespodziewanej absencji Bartosza Mrozka. Jeden z najlepszych golkiperów w lidze musiał trafić do szpitala po pogryzieniu przez psa, by Bułgar otrzymał swoją szansę. Mimo wszystko jej nie zmarnował, a wręcz przeciwnie.
W heroiczny sposób zapewnił Kolejorzowi trzy punkty, popisując się kluczowymi interwencjami w ostatniej fazie meczu. Wybronił nawet piłkę meczową ze stałego fragmentu gry, a to wszystko mimo koszmarnego bólu z powodu skurczy w nodze. Piłkarz dokończył mecz, pokazując, że jego potencjalny nowy klub może liczyć na jego mobilność, refleks, zwinność i odwagę przy wyjściach jako "bramkarz-libero". Plamen Andreev w trakcie tych 90 minut pokazał, że zdecydowanie nie boi się ryzyka w grze, stawiając często na progresujące wyprowadzenia piłki nawet przez środek boiska. Z tego powodu węgierski Debrecen VSC ma prawo upatrywać w tym zawodniku cennego wzmocnienia, bowiem pasuje on do profilu nowoczesnego golkipera.
Aby jednak Plamen Andreev złapał formę, musi w końcu zyskać na dłużej zaufanie szkoleniowca. Piłkarz od dwóch lat nic tylko siedział na ławce najpierw przez cały sezon w Rotterdamie, a potem w Racingu i Lechu Poznań. Tymczasem w Levskim Sofia zapowiadał się jako jeden z najlepszych zawodników swojego pokolenia w Bułgarii. W sezonie 2023/24 zachował aż 17 czystych kont w 23 meczach ligowych, dajac się pokonać zaledwie 23 razy. W sześciu rozegranych meczach w Lidze Konferencji Europy nie dał się zaskoczyć trzy razy i czterokrotnie wyjmował piłkę z siatki. Potrafił też bronić jako pierwszy golkiper na Mistrzostwach Europy U-21. W wieku 19 lat jego wartość sięgała dwóch milionów euro.
Piłkarz nie przebił się w kolejnych trzech zespołach, a w Debreceni VSC nie może liczyć na to, że poprzeczka będzie zawieszona niżej niż w poprzednich klubach. Pomimo tego, że wartość Plamena Andreeva stanowi niemalże 1/5 samej wartości całej kadry, to mimo wszystko on dołącza tu jako ktoś, kto będzie musiał wywalczyć sobie pozycję. O to może być jednak trudno, bowiem Debreceni dysponowało czwartą najlepszą defensywą w lidze choć należy zauważyć, że ich bramkarz Patryk Demjen nie dysponował wybitnymi statystykami. Zaliczył tylko pięć czystych kont, wpuszczając 38 goli. Jego zastępca -Benedek Erdélyi - także nie mógł się pochwalić wybitnymi liczbami, tracąc 18 goli w 12 meczach i zachowując trzy razy wynik na zero z tyłu.
Plamen Andreev ma zatem świetne warunki ku temu, by wreszcie powrócić do dobrej formy i przypomnieć światu o swoim talencie. Oknem wystawowym dla jego talentu na arenie międzynarodowej będzie wspomniana Liga Konferencji, jeśli uda się do niej awansować. W drugiej połowie lipca Debreceni zagra w II rundzie eliminacyjnej Ligi Konferencji 2026/2027 przeciwko zwycięzcy z pary Pyunik Erywań (Armenia) vs Marsaxlokk (Malta).
Komentarze (0)