Co za bitwa o Betclic 2. ligę! Sokół Kleczew zaliczył nieprawdopodobną końcówkę

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Co za bitwa o Betclic 2. ligę! Sokół Kleczew zaliczył nieprawdopodobną końcówkę - Zdjęcie główne
Autor: Sportowy Poznań/YouTube | Opis: Sokół Kleczew znów pisze niesamowitą historię na oczach swoich kibiców.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaWtorkowy mecz Sokoła Kleczew z Górnikiem Polkowice stał się doskonałym przykładem tego, że walka o utrzymanie bywa o wiele ciekawsza niż rywalizacja o awans. Obie drużyny rywalizowały dziś w Wielkopolsce o to, kto w przyszłym sezonie zagra na trzecim szczeblu rozgrywkowym. Spotkanie obfitowało w wiele emocji, a kibice musieli czekać do ostatniego gwizdka, by być pewnym, że to właśnie ich drużyna spełni swój najwyższy cel.
reklama
reklama

Sokół walczył jak lew o awans. Górnik wystawił drugoligowca na trudną próbę

Sokół Kleczew miał dziś przed sobą wyjątkowo wymagające wyzwanie. Do rewanżowego spotkania przeciwko Górnikowi Polkowice przystępował przegrywając 0:1 i musiał nadrabiać straty w walce o utrzymanie w Betclic 2. lidze. Beniaminkowi  z tego sezonu podobnie jak kilka dni temu szło jak po grudzie, a goście nie dawali się złamać w obronie. Podopieczni trenera Tomasza Pozorskiego oddali w pierwszej części spotkania aż osiem strzałów, lecz tylko jeden poleciał w światło bramki. Plan przyjezdnych był jasny: przetrwać aż do końca. Gospodarze natomiast próbowali zrobić na boisku więcej niż mogli, a z ich poczynań łatwo można było wywnioskować, jak wysoka jest dla nich stawka meczu. 

reklama

Przez większość drugiej części spotkania sytuacja Sokoła Kleczew w dalszym ciągu była szalenie niekomfortowa. Rywale bronili się głęboko i dzięki kompaktowemu ustawieniu pod swoją bramką utrzymywali korzystny wynik. Podopieczni trenera Pozorskiego musieli wykazywać się stoickim spokojem i cierpliwością nadciągając z kolejnymi atakami, jednocześnie czując, że grunt pali im się pod stopami.  

Kleczewianie mieli ogrom okazji strzeleckich, ale jakość ich wykończenia pozostawiała wiele do życzenia. Wydawało się, że ten aspekt gry zwyczajnie uniemożliwi gospodarzom utrzymanie na trzecim szczeblu rozgrywkowym, a cała przewaga w posiadaniu piłki na nic się zda. W 74. minucie doszło jednak do upragnionego przełomu. Piłkę w pole karne dorzucił w inteligentny sposób Aleksander Kubacki, a błyskotliwe płaskie dośrodkowanie wykorzystał nabiegający na futbolówkę Dawid Retlewski. Atakujący doprowadził do remisu na 15 minut przed końcem, a marzenia Górnika Polkowice były już bardzo poważnie zagrożone w związku z dogrywką i właśnie od tego momentu meczu zaczął się emocjonujący rollercoster wrażeń. 

reklama

W 80. minucie spotkania fenomenalną akcją indywidualną na boku boiska popisał się Daniel Dudziński, który po efektownym dryblingu i zejściu ze skrzydła w pole karne oddał kapitalny strzał po dalszym słupku. Marcin Furtak był bez szans przy tym nagłym, potężnym uderzeniu, a Sokół Kleczew w sześć minut znalazł się po przeciwnej stronie bramy raju. Kleczewianie odwrócili mecz o 180 stopni, prowadząc w dwumeczu 2:1 i zmusili chwiejący się w posadach Górnik, by ten odwrócił sytuację, goniąc za remisem. Przyjezdni doskoczyli do swoich przeciwników, chwytając się brzytwy i... dopięli swego!

Na 120 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry Skrzypczak posłał dośrodkowanie w środek mocno zagęszczonego pola karnego Sokoła Kleczew, gdzie do piłki dopadł Filip Starzyński. Weteran z przeszłością w Ekstraklasie popisał się efektowną przewrotką, ale zamiast zaskoczyć bramkarza Sokoła Kleczew, wystawił piłkę swojemu koledze z drużyny, który nie pomylił się w sytuacji sam na sam i doprowadził do dogrywki.

reklama

Szaleństwo Sokoła Kleczew w dogrywce! Trzecioligowiec wypunktowany

Regulaminowy czas gry jasno pokazał, że w niej mogło się zdarzyć po prostu wszystko. Obie ekipy były wykończone, a jednocześnie wiedziały, że remis nic nikomu nie daje i ktoś musi przechylić szalę na swoją korzyść. Pozostawało jednak pytanie, komu wystarczy więcej sił w dodatkowych 30 minutach gry? Odpowiedź przyszła po dwóch minutach, kiedy to gracz Górnika Polkowice dopuścił się faulu we własnym polu karnym przy dośrodkowaniu piłkarza Sokoła. Do piłki podszedł Maciej Śliwa i pewnie wykorzystał swoją okazję, posyłając futbolówkę w przeciwny róg bramki niż ten, w którego kierunku rzucił się bramkarz. 

Sokół prowadził w dwumeczu 3:2, zyskując gola na wagę utrzymania w Betclic 2. lidze, a sytuacja Górnika Polkowice stała się już wyjątkowo trudna. Co najgrosze dla niego Sokół Kleczew zupełnie nie zamierzał się wycofać, naciskając bardzo wysoko na rywali. Ewidentnie chciał dalej nacierać i budować większą przewagę. Po golu Śliwy rywalizacja była już prawdziwą walką w zwarciu, gdzie nie brakowało brutalności i ostrych wejść. Widać to było w szczególności przy tym, gdy Górnik Polkowice chciał kontratakować, a Kleczewianie bezpardonowo uniemożliwiali przyjezdnym takie rajdy. 

Goście uwijali się jak w ukropie byle tylko przełamać mur Kleczewian, ale nic takiego nie miało miejsca. Poruszali się wokół pola karnego Klaudiusza Mazura jak szczypiorniści chcąc zaatakować, lecz nie potrafili sforsować zaryglowanej formacji defensywnej. Najlepszą okazję do ponownego remisu miał w 106. minucie Filip Starzyński, ale weteran pomylił się z kliku metrów, nie dając rady zaskoczyć golkipera gospodarzy. Jednak nawet, gdyby były gracz Zagłębia Lubin wykorzystał tę sytuację i tak odgwizdanoby spalonego.

Przyjezdni w ostatnich minutach spotkania dominowali w meczu, wciąż nie potrafiąc zbyt wiele zdziałać z piłką zarówno po rzutach rożnych jak i rozegraniu pod polem karnym. Sokół dzielnie się bronił, próbując zwiększać swoje okazje na kolejnego gola po kontratakach i to właśnie jeden z nich w 119. minucie spotkania przyniósł im drugi rzut karny. Do piłki ponownie podszedł Maciej Śliwa i wbił gwóźdź do trumny Górnika Polkowice, odsyłając ich z kwitkiem do Betclic 3. ligi. Sokół Kleczew wyraźnie udowodnił swoim hartem ducha, walecznością i ofiarnością, że zasługuje na to, by pozostać w 2. lidze ku uciesze swoich fanów. Sokół wygrał mecz rewanżowy 4:1, wygrywając tym samym dwumecz 4:2.

Sokół Kleczew będzie bronić honoru Wielkopolski w Betclic 2. lidze

Sokół Kleczew uciekł spod topora dosłownie w ostatniej chwili i pozostanie na kolejny sezon na trzecim szczeblu rozgrywkowym, walcząc o spokojniejszy finisz w 2027 roku. W tym sezonie odniósł dziesięć zwycięstw, siedem remisów i 17 porażek, sprawiając, że po barażach Wielkopolska utrzyma swojego reprezentanta w Betclic 2. lidze. KKS Kalisz w tym sezonie nie podołał wyzwaniu i tym samym spadł o piętro niżej już bez żadnych kół ratunkowych. Zajął on rozczarowujace 16. miejsce z 18. i będzie teraz lizać rany w 3. lidze. 

Ostatecznie również i KSZO Ostrowiec nie zagości na trzecim szczeblu rozgrywkowym, bowiem Resovia także uniknęła stryczka i dowiozła zwycięstwo w dwumeczu, pokonując rywali w rewanżu aż 3:0. Tak samo jak Sokół Kleczew otrzymała ona szansę na rehabilitację po tym trudnym sezonie. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo