Dla tego piłkarza nie miało być nadziei. Ryzykował rokiem bez gry
Powiedzieć, że sytuacja Bryana Fiabemy była w ostatnim czasie trudna to jak nic nie powiedzieć. Po powrocie piłkarza do Lecha Poznań z wypożyczenia do ADO Den Hag przepadł on jak kamień w wodę. Norweg został kompletnie odstawiony na bocznicę zarówno przez Nielsa Frederiksena jak i nowego trenera rezerw Joopa Ostervelda. Wtedy, gdy kadra Kolejorza przechodziła przez najbardziej intensywny okres zmian, a organizacja pozbywała się niewypałów lub graczy, z którymi nie wiązała żadnej przyszłości, w sprawie Fiabemy panował status quo.
Atmosfera wokół piłkarza robiła się bardzo nieciekawa z tego względu, że nie miał on żadnych perspektyw na grę w żadnym zespole i tym samym musiał liczyć na to, że jakiś klub zaufa jego umiejętnościom biorąc pod uwagę w zasadzie tylko niewielkie przebłyski z gry w Holandii. W barwach ADO Den Hag Fiabema zdobył w sumie trzy gole i asystę w 16 meczach nie przekraczając nawet tysiąca rozegranych minut. O highlightach z czasów gry dla Lecha Poznań nie było co mówić. Za taki możemy uznać jedynie gol w rywalizacji z Widzewem rok temu albo rozstrzygające trafienie z GKS-em Katowice.
Niels Frederiksen do pewnego momentu bardzo mocno stał za swoim podopiecznym, nie bojąc się także wejść w polemikę z dziennikarzami jak to miało miejsce w przypadku Dawida Dobrasza, ale w pewnym momencie nawet on dał sobie spokój. Trener bronił talentu Norwega głównie jego dobrą postawą na treningach i nie raz tłumaczył, że obecność Bryana Fiabemy na boisku była podyktowana właśnie jego pracą poza meczem.
Wszystko jednak wskazuje, że na tym pozytywy w kontekście 23-latka w Kolejorzu finalnie się zakończą, a zaszczytu oglądania go choćby w obiecującej formie dostąpili jedynie członkowie zespołu Lecha Poznań poza meczami. Kibicom w pamięci zostanie raczej tylko wspomniany mecz z Widzewem Łódź.
Nowy klub srogo rozczaruje się graczem Lecha? Ma wysokie oczekiwania!
W sobotę po południu portal "TV2.no" niespodziewanie poinformował jednak, że Fiabema jest już o krok od zmiany barw klubowych i wkrótce dołączy do ekipy Fredrikstad FK, która na co dzień występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej w Norwegii. W zeszłym sezonie Eilteserien zajęła ona ósme miejsce w tabeli z dorobkiem jedenastu zwycięstw, dziewięciu remisów i dziesięciu porażek. Co ciekawe prowadził ją wtedy sam Andreas Hagen, który teraz pełni rolę asystenta Nielsa Frederiksena.
Według doniesień TV2.no, Lech Poznań na transferze Fiabemy do Fredrikstad ma zarobić ok. 140 tysięcy euro.
Norwegowie zdają się mocno ufać w umiejętności 23-latka, bowiem chcą związać się z nim długoletnią umową. Oczywiście, jeśli zawodnik przejdzie obowiązkowe testy medyczne. To jak bardzo Fredrikstadowi potrzebny jest jakościowy strzelec potwierdzają słowa jednego z norweskich ekspertów piłkarskich, Johsipa Matihsena. Jak dotąd Fredrikstad odnotowuje trzeci najgorszy wynik w lidze, bowiem w 17 meczach zdobyli jedynie 18 goli! Od 29 maja nie potrafią zdobyć choćby dwóch zdobyczy w jednym meczu.
- Fredrikstad desperacko potrzebuje napastnika, który strzela gole. To sprawia, że potencjalnie może to być świetne połączenie. W piłce nożnej nie ma żadnych gwarancji, ale potencjał w tym przypadku może być naprawdę duży – przytaczał słowa Mathisena TV2.no.
Jak twierdzi wspomniany wyżej portal, Fredrikstad wygrał wyścig po usługi Bryana Fiabemy z duńskim Silkebogriem, ale również węgierskim ZTE. Niewiele brakowało, a 23-latek mógł nawet trafić do swojego byłego szkoleniowca Sindre Tjelmelanda, bowiem zainteresowani zatrudnieniem Fiabemy byli także przedstawiciele Molde. To jednak wspomniany Frederikstad okazał się najbardziej konkretny, a TV2.no jest przekonane, że jeszcze w ten weekend Fiabema przyleci do Norwegii sfinalizować transfer, by w przyszłym tygodniu już oficjalnie podpisać umowę.
140 tysięcy euro. Na tyle najprawdopodobniej wycenione zostanie 1,5 sezonu piłkarza w ekipie dziesięciokrotnych mistrzów Polski. W tym czasie Bryan Fiabema odnotował 45 występów, dwie bramki i dwie asysty grając dla pierwszej drużyny. Dołożył do tego też trzy mecze i gola dla trzecioligowych rezerw. Odnotujmy też, że na pierwsze trafienie dla Lecha Poznań Fiabema czekał... nieco ponad rok! W drodze do tego celu zdążył rozegrać 31 meczów w sezonie 2024/25, gdzie na boisku spędził nieco blisko 800 minut.
- Bryan Fiabema był przecież kilka lat temu ogromnym talentem i wiązano z nim wielkie nadzieje – mówi ekspert piłkarski TV 2 Jesper Mathisen - W ostatnich latach nieco zniknął z radarów, więc powrót do bezpiecznej Norwegii, gdzie lepiej wie, czego może się spodziewać, ma oczywiście sens.
Komentarze (0)