Początek tego sezonu nie należy do najłatwiejszych dla zawodniczek Lecha Poznań UAM. Drużyna przegrała trzy mecze z rzędu, choć należy też dodać, że terminarz nie był łaskawy dla niebiesko-białych i już w pierwszych domowych spotkaniach przyszło im zagrać z potentatkami do tytułu - GKS-em Katowice (0:5) oraz Górnikiem Łęczna (0:3).
Obecna sytuacja kadrowa w zespole nie pomaga trenerce Alicji Zając, która po obu rozegranych meczach przed własną publicznością podkreślała, że aktualnie swoje szanse na boisku dostają bardzo młode zawodniczki. Klub wzmocnił się latem na kilku pozycjach, ale wciąż brakuje ważnych postaci na czele z Zuzanną Sawicką. Rehabilitację po poważnym urazie przechodzi także Liwia Prochwicz, a Lechitki w pierwszych meczach nowego sezonu musiały sobie radzić też bez kapitan zespołu, Klaudii Wojtkowiak oraz nowej napastniczki, Marceliny Buś.
Zawodniczka przeszła długą drogę. Za moment będzie mogła zadebiutować w pierwszym zespole Lecha UAM
Była zawodniczka Śląska Wrocław, która latem dołączyła do Kolejorza, ma za sobą dramatyczne chwile w karierze. W październiku ubiegłego roku doznała kontuzji lewego kolana. Przez kolejne miesiące toczyła bolesną walkę o powrót do pełnej sprawności, ale leczenie zachowawcze nie pomogło i konieczna okazała się operacja.
O dramacie piłkarki zrobiło się głośno, gdy uruchomiono zbiórkę na jej leczenie. Artroskopia lewego kolana, a następnie dalsza rehabilitacja, przekraczały możliwości finansowe napastniczki. Jak poinformował Śląsk Wrocław za pośrednictwem mediów społecznościowych, klub zaproponował zawodniczce całkowicie bezpłatny zabieg wykonany przez lekarza klubowego, ale Marcelina nie zdecydowała się skorzystać z tej możliwości i kontynuowała leczenie na własną rękę. Środowisko piłkarskie zaangażowało się w akcję i kwotę udało się zebrać z lekką nadwyżką.
Buś kontynuowała powrót do zdrowia po podpisaniu kontraktu z Lechem Poznań UAM. Jej transfer na pewno był jednym z najbardziej wyróżniających się w lidze, gdyż mowa tu o piłkarce, która stała się ikoną na Dolnym Śląsku. Od początku swojej kariery była związana z Wrocławiem - zagrała dla "Wojskowych" w 132 spotkaniach, zdobywając 43 bramki.
Teraz wszystko z jej zdrowiem zmierza już w dobrym kierunku, a zawodniczka ma za sobą nawet debiut w niebiesko-białych barwach. Na razie jednak w drugim zespole Kolejorza, gdy w meczu 1. kolejki Orlen I Ligi pojawiła się na murawie w 65. minucie spotkania z Polonią Środa Wielkopolska. Wiadomo jednak, że już po przerwie reprezentacyjnej może być do dyspozycji trenerki Alicji Zając.
Długa przerwa liderki Lecha UAM. Jej powrót będzie dużym wzmocnieniem
Podobnie wygląda sytuacja Klaudii Wojtkowiak, która po raz ostatni zagrała w kwietniu z Górnikiem Łęczna (1:3), a następnie wypadła z kadry na kolejne tygodnie. Przypomnijmy, że to zawodniczka związana z Lechem Poznań UAM od początku istnienia kobiecej sekcji i pełni nie tylko ważną rolę sportową, ale również funkcję kapitana oraz jednej z liderek szatni. Na początku sezonu opaskę pod jej nieobecność przejęła Alicja Piechocka.
fot. Kacper Paterski / Kapitan w trakcie rehabilitacji dzielnie wspiera Kolejorza na każdym spotkaniu
Wojtkowiak także powinna zasilić zespół po przerwie reprezentacyjnej, a ta będzie wyjątkowo długa ze względu na MŚ U20 kobiet, które odbędą się w Polsce. Lech Poznań UAM już może złapać oddech po pierwszych kolejkach sezonu, gdyż spotkanie zaplanowane na 29 sierpnia z UJ Kraków zostało przełożone ze względu na powołania do młodzieżowej reprezentacji. Lechitki wrócą do rywalizacji dopiero 26 września w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław.
Dla Poznanianek powrót tej dwójki będzie bardzo ważnym punktem. Obie mają cechy, których ten zespół potrzebuje w trudniejszym momencie. Marcelina Buś ma dać drużynie jakość i doświadczenie w ofensywie, a Klaudia Wojtkowiak - kreatywność, skuteczność oraz charakter.
Komentarze (0)