Duże problemy stopera w ostatnich tygodniach
Antonio Milić w rundzie wiosennej zagrał w dziesięciu ligowych spotkaniach. Od początku roku był filarem defensywy, która znacząco uległa poprawie i traciła zdecydowanie mniej goli. W marcowym meczu z Widzewem Łódź nie wystąpił z powodu zawieszenia za żółte kartki, a następnie rozpoczął się jego pechowy okres gry "w kratkę".
Problemy zdrowotne dopadły Chorwata szczególnie przed meczem z GKS-em Katowice. Sztab szkoleniowy nie mógł skorzystać z doświadczonego stopera przez następne trzy kolejki. Wrócił do kadry meczowej już na spotkanie z Legią Warszawa, ale nie był w 100 proc. gotowy do gry, a trener w obliczu braku zdrowych stoperów poza Wojciechem Mońką, był zmuszony ustawić na środku obrony Roberta Gumnego.
Milić zameldował się na boisku przy okazji zwycięskiego meczu z Motorem Lublin, rozgrywając pełne 90 minut. Wyglądało na to, że nie ma już przeszkód, by pomógł Lechowi Poznań w końcówce sezonu. Naturalnie wybiegł na murawę także w piątkowym starciu z Arką Gdynia, ale tego spotkania już nie dokończył. W pierwszej połowie doznał kontuzji, przez którą w przerwie opuścił plac gry.
Koniec sezonu dla Chorwata. To był jego ostatni występ w Lechu?
Badania wykazały, że Milić doznał urazu mięśnia przywodziciela. Czeka go teraz od czterech do sześciu tygodni przerwy. W tym sezonie nie pomoże już Kolejorzowi w zdobyciu mistrzostwa Polski. To fatalna wiadomość, gdyż aktualnie Lech może liczyć jedynie na zdrowego Wojciecha Mońkę i wracającego po kontuzji Mateusza Skrzypczaka.
Robert Gumny, który udanie zastępował Chorwata w ostatnich spotkaniach, tym razem nie będzie mógł wspomóc drużyny na środku obrony. W spotkaniu z Arką Gdynia obejrzał żółtą kartkę, która wyeliminowała go z najbliższego meczu w Radomiu.
Za sześć tygodni kończy się także kontrakt Antonio Milicia w Lechu Poznań. Obie strony negocjują jego przedłużenie, ale kolejny uraz może mieć negatywny wpływ na ostateczne rozmowy. 32-latek gwarantuje doświadczenie w szatni i wysoki poziom, gdy znajduje się na boisku. Często jednak nie dawał 100 proc. pewności w zakresie zdrowotnym.
Na konkretne wieści w sprawie przedłużenia umowy trzeba zaczekać, ale jeśli klub doszedł do porozumienia z Radosławem Murawskim, który nie grał w piłkę przez ostatni rok, a teraz rozpoczął także rozmowy z Alim Gholizadehem (więcej TUTAJ), to szansa na pozostanie Milicia w stolicy Wielkopolski wciąż jest dość spora.
Przypomnijmy, że środkowy obrońca jest związany z Kolejorzem od stycznia 2021 roku i w tym czasie rozegrał dla klubu 179 spotkań, zdobywając 11 bramek oraz 8 asyst. Na swoim koncie ma dwa tytuły mistrzowskie z Lechem, a trzecie trofeum niemal na wyciągnięcie ręki.
Komentarze (0)