Oceny zawodników Lecha Poznań po spotkaniu z Motorem Lublin:
- Bartosz Mrozek - 7
Nie miał zbyt dużo pracy w tym meczu, bo rywale oddali tylko jeden celny strzał na bramkę. Musiał pozostać jednak czujny do ostatniego gwizdka, bo w drugiej połowie gospodarze częściej składali się do uderzeń. Bardzo dobrze spisywał się na przedpolu, o czym świadczy jego 100 proc. skuteczność przy wyjściach do dośrodkowań. Motor miał trzy rzuty rożne w tym spotkaniu, po których nie stworzył żadnego zagrożenia pod bramką 26-latka.
- Joel Pereira - 9
Portugalczyk był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem na boisku - świetnym w obronie i kluczowym w ataku. Zanotował aż dziewięć odbiorów i sprawił, że dla Bradleya van Hoevena to był jeden z gorszych występów w ostatnich tygodniach. Prawy obrońca śmiało mógł pełnić dziś rolę pomocnika, zwracając uwagę na jego statystyki w rozegraniu. Pięć kluczowych podań, cztery udane dośrodkowania i jedenaście piłek skierowanych w pole karne. Efektem tak skutecznej gry z piłką przy nodze była asysta przy golu Leo Bengtssona.
- Antonio Milić - 8
Pojawił się po dłuższej nieobecności i zagrał tak, że po kontuzji nie widać było żadnego śladu. Sześć odzyskanych piłek na jego koncie, wysoka skuteczność w pojedynkach powietrznych i doskonała gra przy wyprowadzeniu - 90 proc. dokładnych podań. Dwukrotnie piłka znalazła go przy stałych fragmentach gry, ale zabrakło celności przy strzałach głową. Popełnił tego dnia najwięcej fauli w zespole, ale nie było z tego żadnych konsekwencji.
- Wojciech Mońka - 8
Nic dodać, nic ująć. Świetny występ utalentowanego obrońcy. Zaliczył pięć udanych odbiorów, wprowadzał dużo spokoju w defensywie. Czujnie reagował w sytuacjach, w których Motor potrafił zapędzić się pod pole karne Kolejorza. Sam też uczestniczył w wyprowadzeniu piłki - posłał najwięcej długich podań w całym meczu. Łącznie skuteczność jego zagrań oscylowała w granicach 85 proc. To już stały punkt defensywy mistrza Polski i nie da się ukryć, że przed nim jeszcze bogata kariera.
- Michał Gurgul (opuścił boisko w 79. minucie) - 7
Mecz zagrany przez lewego obrońcę na wysokim poziomie. Najwięcej jakości było u niego widać w rozegraniu - pod tym względem imponował utrzymaniem się przy piłce i szukaniem progresywnych podań w kierunku ofensywnych zawodników. W defensywie zaprezentował się przyzwoicie, nie popełniając rażących błędów. W ostatnich tygodniach potrafi skutecznie łączyć dobrą grę do przodu z zabezpieczaniem tyłów. Opuścił boisko w końcówce w wyniku skurczów, ale nie powinno to być nic poważnego.
- Timothy Ouma - 7
Kenijczyk znów zameldował się w wyjściowym składzie i tym spotkaniem udowodnił, że należy mieć go na oku w kontekście rotacji. Przyzwoicie radził sobie w odbiorze, wygrał aż siedem pojedynków w środkowej strefie. Dobrze czuł się z piłką przy nodze i choć zdarzały mu się błędy przy wyprowadzeniu, to potrafił je szybko naprawiać. Nie ograniczał się wyłącznie do grania z najbliższym partnerem na boisku. W Lublinie także szukał prostopadłych piłek i chwilami przesuwał się wyżej. Przy akcji bramkowej miał swój udział, przytomnie rozgrywając piłkę z Joelem Pereirą. Celność jego podań w tym meczu wyniosła 83 proc.
- Antoni Kozubal - 7
Młodzieżowy reprezentant Polski ponownie przejął rolę "ósemki" na boisku, ale dało się zauważyć, że to nie było dla niego tak naturalne, jak mogło się wydawać. W ostatnich tygodniach pełnił rolę głęboko ustawionego pomocnika i chwilami zbiegał dość nisko do rozegrania, pozwalając na to, by Timothy Ouma "przeskoczył" trochę wyżej. Grał mądrze z piłką przy nodze, często pozostawał pod grą. To był na pewno dobry mecz Kozubala, który mógł zakończyć nawet z golem. Uniemożliwiła mu to interwencja bramkarza przy stałym fragmencie gry z pierwszej połowy.
- Ali Gholizadeh (opuścił boisko w 19. minucie) - grał za krótko, by go ocenić
Ogromna szkoda, że dziś nie możemy wystawić Irańczykowi oceny za jego występ. Rozpoczął świetnie, na najwyższym poziomie. W pierwszym kwadransie robił największe wrażenie na boisku, był nawet bliski otwarcia wyniku. Niestety w 15. minucie spotkania, próbując uniknąć kolizji z Bradleyem van Hoevenem, przeskoczył nad wykonującym wślizg rywalem. Po chwili upadł na murawę, trzymając się za lewe kolano. Gestykulacja skrzydłowego od razu wskazywała na to, że nie dokończy spotkania. Na razie nie wiadomo, jaki to uraz i na jak długo wykluczy pomocnika z gry.
- Patrik Walemark (opuścił boisko w 65. minucie) - 6
Powinien to spotkanie skończyć przynajmniej z jednym trafieniem, a w protokole zapisał się bez liczb. Ofensywny pomocnik Lecha w pierwszej połowie miał przynajmniej trzy sytuacje, w których przeciwnicy zostawili mu dużo miejsca, ale każda próba uderzenia lewą nogą nie zmierzała nawet w kierunku bramki. Skuteczniejszy był zdecydowanie w rozegraniu. Napędzał ataki swojej drużyny, szczególnie w fazach przejściowych, gdy mógł korzystać z wolnych przestrzeni. Zanotował 80 proc. dokładnych podań progresywnych. W drugiej połowie na boisku zastąpił go Filip Jagiełło
- Leo Bengtsson (opuścił boisko w 79. minucie) - 8
W pierwszych minutach, gdy rozpoczął mecz na lewej stronie, nie był tak aktywny. Gdy z konieczności przeniósł się na prawe skrzydło i wziął na siebie odpowiedzialność po zejściu Alego Gholizadeha, zdecydowanie dał drużynie więcej konkretów. Jeszcze w pierwszej połowie znakomitym przyjęciem uwolnił się spod opieki obrońcy i strzałem po długim słupku wyprowadził Lecha na prowadzenie. Łapał sporo kontaktów w polu karnym przeciwnika, łącznie oddał trzy strzały na bramkę.
- Mikael Ishak - 7
Nie mógł narzekać na brak okazji pod bramką Motoru, ale na własne życzenie nie skończył tego spotkania z golem. Oddał najwięcej strzałów na boisku, ale tylko jeden okazał się celny i skutecznie wybroniony przez bramkarza. Nie jest tajemnicą, że brakuje mu nieco szybkości, która pozwoliłaby wyprzedzać rywali i łapać więcej wolnych przestrzeni. W kilku sytuacjach na pewno zyskałby na tym więcej. Warto jednak podkreślić jego dobrą grę bez piłki - zarówno w samym poruszaniu się po boisku, ale też w defensywie. Kapitanowi nie można było odmówić zaangażowania.
Rezerwowi:
- Daniel Hakans (wszedł w 19. minucie, opuścił boisko w 65. minucie) - 5
Anonimowy występ skrzydłowego, który z konieczności zastąpił w pierwszej połowie Alego Gholizadeha. Był na tyle niewidocznym zawodnikiem, że w drugiej połowie otrzymał "wędkę" od trenera Frederiksena, a jego miejsce na boisku zajął Luis Palma. Jedyny plus to skuteczność podań po stronie reprezentanta Finlandii, bo gdy już miał piłkę przy nodze, to nie popełniał błędów w rozegraniu.
- Luis Palma (wszedł w 65. minucie) - 6
- Filip Jagiełło (wszedł w 65. minucie) - 6
- Taofeek Ismaheel (wszedł w 79. minucie) - grał za krótko, by móc go ocenić
- Robert Gumny (wszedł w 79. minucie) - grał za krótko, by móc go ocenić
Motor Lublin - Lech Poznań 0:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Leo Bengtsson 40'
Składy:
Motor: Gasper Tratnik - Paweł Stolarski (77. Filip Wójcik), Marek Bartos, Arkadiusz Najemski, Filip Luberecki - Sergi Samper - Mbaye Ndiaye (65. Michał Król), Ivo Rodrigues (86. Kacper Karasek), Bartosz Wolski, Bradley van Hoeven (65. Fabio Ronaldo) - Karol Czubak (77. Renat Dadashov)
Lech: Bartosz Mrozek - Joel Pereira, Wojciech Mońka, Antonio Milić, Michał Gurgul (79. Robert Gumny) - Timothy Ouma, Antoni Kozubal - Ali Gholizadeh (19. Daniel Hakans, 65. Luis Palma), Patrik Walemark (65. Filip Jagiełło), Leo Bengtsson (79. Taofeek Ismaheel) - Mikael Ishak
Żółte kartki: -
Sędziował: Karol Arys (Szczecin)
Komentarze (0)