Kapitan z golem na wagę trzech punktów! Lech Poznań wygrywa na terenie lidera Ekstraklasy

Opublikowano:
Autor:

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaW niedzielę, 15 marca, o godzinie 14:45 odbył się mecz pomiędzy zasiadającym na fotelu Zagłębiem Lubin a aspirującym do obrony mistrzowskiego tytułu Lechem Poznań. Przystępujący do starcia z liderem po trzech porażkach z rzędu podopieczni Nielsa Frederiksena obrobili lekcję z rundy jesiennej i pokonali drużynę Miedziowych po trafieniu Mikaela Ishaka. Niezwykle cenne zwycięstwo pozwoliło Kolejorzowi na zrównanie się punktami z Zagłębiem, ale nie wyprzedzenie go w ligowej tabeli.
reklama

Pomimo faktu, że do starcia z Zagłębiem Lubin Lech Poznań podchodził po trzech porażkach z rzędu, trener Niels Frederiksen zdecydował się na zaledwie dwie zmiany w składzie względem czwartkowego meczu z Szachtarem Donieck. Na lewej stronie obrony Michała Gurgula dość niespodziewanie zastąpił Joao Moutinho, a miejsce Luisa Palmy na pozycji numer "10" zajął Patrik Walemark. W kadrze meczowej ponownie zabrakło natomiast Filipa Jagiełły, Daniela Hakansa oraz Radosława Murawskiego.

Pełna kontrola i gol kapitana

Od samego początku niedzielne starcie na szczycie tabeli stało pod znakiem niezwykle wysokiej intensywności. Podopieczni Leszka starali się atakować zawodników Kolejorza, zakładając wysoki pressing, co przyniosło efekt w postaci kilku odbiorów na połowie rywala. W 4. minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Mateusz Grzybek, lecz próba 29-latka minęła słupek bramki strzeżonej przez Mrozka.

reklama

Lechici szybko przejęli jednak inicjatywę, co przyniosło efekt błyskawicznie, bo już w 7. minucie meczu. Ali Gholizadeh posłał dokładne podanie do wbiegającego w pole karne Pablo Rodrigueza, a Hiszpan wypatrzył niepilnowanego Bentssona, przenosząc futbolówkę na lewą flankę. Mocne uderzenie szwedzkiego skrzydłowego zatrzymało się co prawda na słupku, ale chwilę później zaskoczonego Buricia pokonał Mikael Ishak, który znakomicie "wkleił się" w linię spalonego. Kilka minut po trafieniu kapitana Kolejorz mógł podwyższyć prowadzenie, ale doświadczony golkiper gospodarzy dobrze poradził sobie ze strzałem Patrika Walemarka.

Rozwiń

Dalszy fragment niedzielnego meczu przebiegał pod dyktando Lecha Poznań. Podopieczni Nielsa Frederiksena przejęli kontrolę nad meczem, dusząc w zarodku niemal każdą akcję nie mogących opuścić własnej połowy piłkarzy Zagłębia Lubin. Nawet jeśli gospodarzom udało się przejść znakomicie dysponowanego Antoniego Kozubala, czekali już na nich bardzo dobrze spisujący się środkowi obrońcy - Antonio Milić oraz Wojciech Mońka.

reklama

W 34. minucie sędzia Daniel Stefański popełnił olbrzymi błąd na niekorzyść Lecha Poznań. Grający z żółtą kartką na koncie Michał Nalepa nieprzepisowo zaatakował Mikaela Ishaka, a arbiter nie tyle nie pokazał doświadczonemu stoperowi drugiego żółtego kartonika, co... w ogóle nie odgwizdał faulu. 

Rozwiń

W doliczonym czasie gry wyraźnie kontrolujący przebieg meczu Kolejorz stanął przed doskonałą szansą na zdobycie drugiej bramki. Patrik Walemark świetnie wypatrzył w polu karnym Alego Gholizadeha, lecz Irańczykowi przeszkodziła... nierówna murawa, przez którą nawet nie trafił on w piłkę. Kilkadziesiąt sekund później sędzia zaprosił obie drużyny do szatni. Po 45 minutach to podopieczni Nielsa Frederiksena bardzo zasłużenie prowadzili z Zagłębiem po trafieniu Ishaka.

Lech z problemami, ale utrzymał korzystny wynik

reklama

W przerwie meczu niezadowolony z postawy swoich podopiecznych Leszek Ojrzyński zdecydował się na dokonanie aż trzech zmian. Zagłębie, podobnie jak w pierwszej połowie, zaatakowało Lecha bardzo wysokim pressingiem, a piłkarze Kolejorza momentami nie potrafili wręcz opuścić własnej połowy. Pod bramką strzeżoną przez Bartosza Mrozka szczególnie kotłowało się po zagraniach ze stojącej piłki. Miedziowi nie potrafili jednak przekuć chwilowej przewagi na groźne strzały.

W 66. minucie gry o krok od zdobycia przepięknej bramki stanął Marcel Reguła. Po dobrze rozegranym rzucie wolnym młodzieżowy reprezentant Polski doskonale złożył się do strzału przewrotką, lecz jego próba okazała się minimalnie niecelna.

Zawodnicy Kolejorza po zmianie stron kompletnie nie przypominali natomiast samych siebie z pierwszej części spotkania. Lech Poznań przez całą drugą połowę miał olbrzymie problemy z budowaniem składnych, wielopodaniowych akcji, a oczekiwanej świeżości do gry przyjezdnych nie wnieśli zmiennicy - zwłaszcza Luis Palma. Dość powiedzieć, że pierwszy celny strzał lechici oddali dopiero w... 89. minucie spotkania.

reklama

Umiejętnie broniącym się podopiecznym Nielsa Frederiksena udało się jednak "dowieźć" korzystny wynik do końcowego gwizdka. Kolejorz przełamał się po trzech kolejnych porażkach, odnosząc niezwykle cenne zwycięstwo na terenie lidera Ekstraklasy. Cenne trzy punkty pozwoliły Lechowi na zrównanie się punktami z Zagłębiem, ale nie przeskoczenie go w ligowej tabeli.

Zagłębie Lubin - Lech Poznań 0:1 (0:1)

Bramki: Ishak 7. - Lech Poznań

Zagłębie Lubin: Burić - Orlikowski, Nalepa, Michalski, Grzybek (46. Lucić) - Dąbrowski, Dziewiatowski (46. Kowalczyk) - Reguła, Radwański (69. Diaz), Ćorluka - Kosidis (46. Szabo)

Lech Poznań: Mrozek - Pereira, Mońka, Milić, Moutinho (64. Gurgul) - Kozubal, Rodriguez (73. Thordarson) - Gholizadeh (87. Gumny), Walemark (64. Palma), Bengtsson - Ishak (73. Ishak)

Kartki: Nalepa - Zagłębie Lubin - Moutinho, Kozubal, Mońka - Lech Poznań

Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz)

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo