Obiecujący start przygody przy Bułgarskiej. Był talizmanem swojej drużyny
Koniec przygody Filipa Dagerstala w Lechu Poznań upłynął pod znakiem bardzo poważnych problemów zdrowotnych. Wyczekiwanie powrotu szwedzkiego stopera i odliczanie dni od momentu, w którym piłkarz ostatni raz zameldował się na murawie, stało się częstym zajęciem kibiców Kolejorza w social-mediach. Obrońca trafił do Kolejorza latem 2022 roku z rosyjskiego Khimki i od razu stał się ważnym punktem obrony za kadencji Johna van den Broma.
W swoim pierwszym sezonie dla mistrzów Polski rozegrał 20 spotkań w Ekstraklasie i 10 w Lidze Konferencji. W pierwszych z wymienonych rozgrywek w sezonie 2022/23 obrona Kolejorza, gdy Dagerstal występował od pierwszych minut, odnotowała aż dziesięć czystych kont! W europejskich pucharach Poznaniacy mieli ich niewiele mniej, bowiem sześć, gdy Szwed meldował się na placu gry. Jednak już na początku swojej kariery w Lechu piłkarzowi zdarzały się epizody, kiedy wypadał z gry na jakiś czas.
Historyczny sezon w Lidze Konferencji stał się w zasadzie jedynym, w którym Filip Dagerstal zabłysnął w Lechu Poznań i zapisał się w pamięci kibiców swoimi umiejętnościami na boisku. Już na wstępnym etapie kolejnej kampanii zaczęły się jego poważne problemy zdrowotne, które na ten moment zakończyły jego przygodę z piłką nożną.
Po znakomitym momencie przyszły fatalne lata. "Nikt nie myślał, że to coś poważnego"
Z końcem października 2023 roku zawodnik nabawił się pozornie niegroźnej kontuzji, jaką było stłuczenie stawu skokowego. Szef sztabu medycznego mówił wtedy, że czeka go od 3 do 6 tygodni przerwy w zależności od przebiegu rehabilitacji, ale w praktyce sytuacja okazała się znacznie bardziej skomplikowana. Mimo ciągłej, indywidualnej pracy podczas powrotu do zdrowia, piłkarzowi zawsze coś stawało na przeszkodzie, by znów zameldować się na boisku w meczu
- Dostałem kopniaka w stopę i nikt nie myślał, że to coś poważnego. Lekarze myśleli, że skręciłem stopę i powiedzieli: „Dwa tygodnie, potem znowu będziesz mógł biegać. Kiedy nie dałem rady, powiedzieli: „Odpocznij jeszcze trochę”. Ale czułem, że coś jest nie tak (...) Zrobiliśmy prześwietlenie i okazało się, że coś z chrząstką jest nie tak, jak powinno. Przeszedłem mały zabieg, ale nie przyniósł rezultatu – mówił Dagerstal w rozmowie dla szwedzkiego portalu "Fotbollskanalen".
Przełom nastąpił dopiero 14 miesięcy od tamtego fatalnego urazu odniesionego w meczu z Cracovią. Poinformowano, że piłkarz wraca do treningów i weźmie udział w przygotowaniach w tureckiej Larze. Piłkarz dziękował wtedy w mediach społecznościowych swoim fanom za ogromne wsparcie, które otrzymał w, jak stwierdził, najtrudniejszym roku w jego życiu. Wszystko wskazywało na to, że historia Dagerstala finalnie po ponad roku nieobecności skończy się happy-endem, ale wydarzenia znów potoczyły się inaczej.
Szwed więcej już się nie zameldował na murawie w koszulce Lecha Poznań. Latem 2025 roku klub oraz Dagerstal rozwiązali kontrakt za porozumieniem stron, a piłkarz wrócił w rodzinne strony. Szwed postanowił dalej konsekwentnie walczyć o pełny powrót do zdrowia, a swoje wsparcie w tej kwestii okazało szwedzkie IFK Norrkoping. To właśnie tam Dagerstal stawiał swoje pierwsze kroki w profesjonalnym futbolu. Klub co prawda nie podpisał z nim kontraktu, ale pomaga mu dojść do pełnej sprawności.
- Droga rodzino Lecha, chcę tylko podziękować za wszystko. Od samego początku czułem Wasze wsparcie – zwłaszcza w tym trudnym okresie, kiedy doznałem kontuzji. Oczywiście, sprawy nie potoczyły się po mojej myśli, ale jestem naprawdę wdzięczny i dumny, że założyłem koszulkę Lecha. To coś, co będę nosić przy sobie na zawsze. Również bardzo dziękuję wszystkim, dzięki którym czułam się jak w domu dla mojej rodziny i dla mnie. Spotkaliśmy po drodze wielu wspaniałych ludzi i będziemy za wami tęsknić! Widzimy się w przyszłości Bułgarska - pisał w pożegnalnym poście na swoim Instagramie Filip Dagerstal.
Były piłkarz Lecha Poznań przygotowuje się na zakończenie kariery? Obrał nieoczywisty kierunek
Były stoper Lecha Poznań nie ogranicza się w swoich aktywnościach tylko do wytężonej pracy nad powrotem do zdrowia. Piłkarz przygotowuje sobie opcję awaryjną, gdyby jego kontuzja pokrzyżowała mu plany na dalszą karierę zawodniczą. Niedawno na swoim Instagramie piłkarz poinformował, że przystąpił do dziewięciomiesięcznego kursu UEFA Certificate in Football Management. Dzięki niemu zwiększy swoje szanse na znalezienie pracy związanej z piłką nożną, ale już poza boiskiem.
Warto wspomnieć, że ukończenie tego kursu nie jest jednoznaczne z uzyskaniem licencji trenerskiej. Po odbyciu szkolenia nabywa się większego doświadczenia w zakresie pracy managerskiej związanej z klubami, związkami piłkarskimi, czy ligami. Dagerstal zwiększa tym samym swoje szanse na zajmowanie się chociażby organizacją meczów, administracją klubu, zarządzaniem akademią piłkarską, kontaktem z mediami, marketingiem i sponsoringiem.
Kurs składa się z modułów online oraz seminariów stacjonarnych organizowanych przez narodowe federacje piłkarskie we współpracy z UEFA. Warto wspomnieć, że liczba uczestników jest ograniczona przykładowo do około 30–35 na edycję. Są oni wybierani na podstawie zgłoszeń i kwalifikacji.
Ciekawostką jest, że ten kierunek jest dość chętnie wybierany przez czynnych piłkarzy, którzy nie chcą rozstawać się z futbolem po zakończeniu kariery. Kurs ten w przeszłości kończyli już tacy rozpoznawalni zawodnicy jak: Michael Essien, Juan Mata, Bafetimbi Gomis, Axel Witsel, Raphael Varane, Ivan Rakitić czy Helder Postiga.
- Choć w Poznaniu długo byłem kontuzjowany, to bawiłem się tam fantastycznie. To niesamowicie dobrze prowadzony klub, bardzo przypomina mi IFK Norrkoping. Zrobiłem wszystko, żeby wrócić, Lech Poznań tak samo, ale poczuł, że to już koniec naszej drogi. Rozumiem ich stronę. To biznes i kiedy sprowadzasz nowych graczy, to chcesz na nich postawić - mówił po zakończeniu swojej przygody z Lechem Dagerstal w rozmowie dla "Fotbollskanalen".
Komentarze (0)