Miał być gwarantem w Ekstraklasie, a zaczął zachwycać w... Europie!
Taofeek Ismaheel może traktować pobyt w Lechu Poznań jako okno wystawowe na swój talent w szczególności, gdy mowa o rozgrywkach europejskich. "Mr Conference League" zrobił fantastyczne wrażenie we wspomnianej Lidze Konferencji, zdobywając po trzy gole i trzy asysty w fazie zasadniczej. Sprowadziły się na to między innymi dublety z Rapidem Wideń oraz Lausanne-Sport. Koledzy mogli także liczyć na jego skuteczność w polu karnym w meczu z KuPS Kuopion oraz kluczowe podanie w rewanżowym starciu z Szachtarem Donieck już w fazie pucharowej.
Poza rozgrywkami europejskimi trudno jednak wskazać więcej znaczących momentów z udziałem Taofeeka Ismaheela. Nigeryjczyk na polskim podwórku wcale nie był w Lechu wiodącą postacią i po powrocie Alego Gholizadeha ustąpił mu już na stałe miejsca na prawej stronie boiska. Nigeryjczyk zasiadł na ławce rezerwowych, pełniąc w poszczególnych meczach rolę wytrycha w kontekście rozmontowywania defensyw rywali po kontratakach w końcowych fazach spotkań. Trzeba mu oddać, że znakomicie sprawdzał się na podmęczonego rywala.
Jednakże jego liczby w 2026 roku w Ekstraklasie nie świadczą na jego korzyść. Ismaheel odnotował tylko asystę w meczu z Termalicą i ledwie dwukrotnie wyszedł w podstawowym składzie. Oprócz tego siedem razy nie powąchał nawet murawy, meldując się na niej dziesięć razy. Najcześciej jednak rozgrywał pomiędzy 10, a 15 minut, co zdecydowanie nie stawiało go w najlepszym świetle na finiszu rozgrywek, gdy ważyły się losy mistrzostwa jak i jego przyszłości. Nigeryjczyk pełnił drugoplanową rolę w ekipie Nielsa Frederiksena nawet po stracie Alego Gholizadeha. Powrót do gry Patrika Walemarka jeszcze bardziej wpłynął na zmniejszenie jego znaczenia na boisku
Dyrektor klubu jasno określił Lechowi deadline. Mistrzowie muszą działać jak najszybciej
Właśnie z powodu tej rozczarowującej wiosny władze Lecha wcale nie muszą patrzeć przychylnie na Taofeeka Ismaheela, który liczbowo wcale nie wnosił wiele do gry Kolejorza. Głos w sprawie przyszłości 25-letniego Nigeryjczyka zabrał dziś w programie na kanale "Meczyki.pl" sam dyrektor sportowy Górnika Zabrze Łukasz Milik, który nie rozwiał wszelkich wątpliwości na temat swojego zawodnika.
- Nic się nie wydarzyło ani w lewo, ani w prawo. Status jest taki, że czekamy i nie wiemy, co Lech zrobi. My już przygotowujemy kadrę pod nowy sezon - z Ismą, czy też bez Ismy. Musimy zaplanować to, że Lech go kupi albo że go nie kupi. Może też będzie jakiś kolejny kierunek, w którym gdzieś pójdzie, bo tego nie wiemy i nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Jesteśmy w kontakcie z agentem i on też nie dał dzisiaj rozwiązania, bo też nie wie, co Lech zrobi z Ismą - wspomniał dyrektor sportowy Górnika Zabrze, Łukasz Milik.
W tym samym programie działacz ekipy z południa kraju wyraźnie jednak zaznaczył, że jego klub nie będzie szczególnie długo czekać na decyzję władz Kolejorza. Termin na określenie się wkrótce upłynie i przyszła najwyższa pora, by włodarze mistrzów Polski podjęli konkretne działania. Szczególnie, że już zaprezentowali ważne wybory w kontekście formowania kadry - przedłużono bowiem umowy z samym Nielsem Frederikenem, jego asystentem Andy'm Parslowem, ale też Alim Gholizadehem czy Radosławem Murawskim. Niewykluczone, że nawet teraz w atmosferze święta i rozdania nagród na gali Ekstraklasy dojdzie do kolejnych prób dialogu między stronami.
- Rozmawiamy w tej sprawie, ale mają czas do końca maja. Wiadomo, że Lech ma teraz jeszcze czas na świętowanie, cieszenie się i może dzisiaj na gali Ekstraklasy dzisiaj o coś więcej podpytamy - mówił Łukasz Milik w rozmowie z Tomaszem Włodarczykiem.
Jeszcze w marcu w ankiecie, którą przeprowadziliśmy TUTAJ, aż 88,7% ankietowanych zaznaczyło, że chciałoby pozostania Taofeeka Ismaheela w Poznaniu. Głosu w sumie udzieliły 463 osoby, co pokazuje, że temat Nigeryjczyka w ekipie Kolejorza jest niebagatelny nawet mimo jego nieprzekonującej drugiej części sezonu. Kibice doceniają jego szybkość i umiejętności dryblerskie, którymi nie raz popisywał się czy to w Lechu, czy to w Górniku.
Teraz jednak perspektywa względem marca dość konkretnie się zmieniła. Kolejorz obronił tytuł, walczy o Ligę Mistrzów i z pewnością zwiększy środki w swoim budżecie. Szczególnie, że rozważane są też sprzedaże wychowanków - Michała Gurgula i Antoniego Kozubala. Nawet trener Niels Frederiksen zwrócił dziś uwagę na to, że sprawa Taofeeka jest o tyle ważna, że trudno jest teraz snuć jakiekolwiek plany transferowe na lato. Wszystko bowiem zależy od tego czy Nigeryjczyk zostanie w klubie. Jeśli nie, to trzeba będzie szukać nowego gracza na jego pozycję
- Transfery zależeć będą od tego, kto zostanie sprzedany. Może sprzedamy Kozubala, nie wiemy co z Luisem, co z Ismaheelem. Jeśli chodzi o nową szóstkę, to też pamiętajmy o powrotach. Wrócił Murawski w ostatnich tygodniach, będzie w pełni gotowy na okres przygotowawczy. Oczywiście ta pozycja będzie tą, na którą będziemy szukać wzmocnień. Potem może będziemy szukać skrzydłowego. Przygotowujemy się na wszystkie pozycje - powiedział trener Lecha Poznań dziś rano.
Nieoficjalnie mówi się, że klauzula wykupu piłkarza Górnika Zabrze wynosi 1,2 miliona euro. Jest to zatem niemała cena za usługi skrzydłowego, który przegrał rywalizację na swojej pozycji z każdym z prawych skrzydłowych w Lechu Poznań. Do głównych atutów Ismaheela zalicza się: doświadczenie z Ekstraklasy, umiejętność gry na obu skrzydłach, świetną motorykę oraz schodzenie z piłką do środka.
Komentarze (0)