Rewelacyjny wychowanek Lecha odpowiedzią na odejście Bartosza Mrozka
Przyszłość niektórych wychowanków Lecha Poznań stoi pod dużym znakiem zapytania w kontekście następnego sezonu. Wraz ze zbliżającym się zakończeniem rozgrywek napływają informacje o tym, że zielone światło na transfer miał ponoć otrzymać Antoni Kozubal. Środkowym pomocnikiem jest zainteresowana Borussia Dortmund, a innym z młodych zawodników, wokół którego jest szczególnie gorąco jest też Wojciech Mońka. On z kolei łączony był swego czasu z Atalantą. Do zmian może też nadejść na pozycji bramkarza i póki co to właśnie w kontekście tej pozycji pojawia się najwięcej konkretów.
Następcą Bartosza Mrozka ma zostać inny z wychowanków Lecha Poznań - Mateusz Lis. 29-latek spełnia się grając aktualnie w ekipie tureckiego Goztepe. Portal "Transfermarkt" wycenia go na 2,5 miliona euro, co podkreśla jego jakość. Były bramkarz Kolejorza definitywnie opuścił szeregi wielkopolskiej drużyny w lipcu 2018 roku, kiedy to przeniósł się do Wisły Kraków. W kolejnych latach zbierał doświadczenie na najróżniejszych frontach. Grał w Turcji dla Altay SK, potem w Anglii dla Southampton, następnie przeniósł się do francuskiego Troyes, aż wreszcie powrócił na bliski wschód do wspomnianego Goztepe.
Ostatnie lata jego kariery naznaczyły kolejne wypożyczenia z sezonu na sezon, ale teraz zdaje się, że piłkarz wreszcie trafił do swojej ziemi obiecanej i ustabilizował swoją karierę. Sam zresztą swego czasu mówił o tym, że zdecydował się na powrót na stałe do Goztepe po krótkim wypożyczeniu z Southampton, bo w jakiś sposób czuł, że tam jest jego miejsce. Do tego doszły też niesamowite wyniki w postaci 16 czystych kont w 33 rozegranych meczach Super Lig. Na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej było jeszcze lepiej. W sezonie 2023/24 aż 20 razy zagrał na zero z tyłu przy 31 starciach.
Obecnie Lis jest kapitanem Goztepe, odgrywając tam jedną z najważniejszych ról. To zresztą nie jest byle jaki turecki klub, bowiem zajmuje piąte miejsce ze stratą czterech oczek do strefy pucharowej na kolejkę przed końcem. Wcześniej natomiast po wejściu do Super Lig zajął bezpieczną, ósmą lokatę.
Jego powrót nie musi być pewniakiem? Lech będzie musiał się postarać
Obecnie, jak poinformował dziś rano Tomasz Włodarczyk, rozpoczęły się rozmowy na temat powrotu Mateusza Lisa do Lecha Poznań. Celem władz Kolejorza jest rzecz jasna wzmocnienie pozycji bramkarza i stabilizacja w kontekście jakości między słupkami. Atutem tego zawodnika, przekonującym do transferu jest w teorii dobra znajomość środowiska i tym samym łatwiejsza aklimatyzacja. Lech już udowodnił, że ten czynnik odgrywa niebagatelną rolę przy budowaniu drużyny i osiąganiu jak najszybszych sukcesów choć przypadek Mateusza Skrzypczaka może nieco podważyć tą teorię.
Statystyki bez wątpienia wskazują na to, że Kolejorz zyskałby przede wszystkim bramkarza, który dobrze operuje piłką i nie boi się gry na przedpolu. Piłkarz ten ma ponadprzeciętne liczby w kontekście zapobiegania utratom goli i najwyższe wskaźniki odnoszące się do skuteczności interwencji. Znakomicie wygląda także celność jego podań na skrzydła jak i tych dalekich, które dynamizują akcje. Pod tym względem wyraźnie dystansuje Mrozka, stawiającego bardziej na krótkie rozegranie.
Wydaje się zatem w teorii, że Mateusz Lis będzie znakomitym wyborem dla ofensywnego Lecha, który w dalszym ciągu będzie preferować grę między liniami i stawiać na dynamiczne skrzydła. Wizytówką zawodnika w barwach Goztepe stały się także obronione rzuty karne, a jeden z nich miał miejsce w letniej rywalizacji z Fenerbache.
Za wychowankiem Lecha Poznań stoją istotne argumenty, ale za Mateusza Lisa trzeba będzie mimo wszystko zapłacić. Jego kontrakt z Goztepe obowiązuje jeszcze przez rok, a tak znakomita forma powoduje, że klub z Turcji z pewnością nie zechce się łatwo rozstać z rewelacją tegorocznych rozgrywek. Jest on bezkonkurencyjny w kontekście liczby czystych kont, a skuteczność jego obron oscyluje wokół 48%. Tylko liderujący Galatasaray może się poszczycić równie szczelną defensywą, co Goztepe - obie ekipy mają po 29 straconych goli.
Trudno o lepszą okazję do zakontraktowania tego gracza, ale biorąc pod uwagę sukcesy w Goztepe i zapewnienie sobie tam wreszcie upragnionej stabilizacji, może być trudno przekonać go do powrotu do Polski. Szczególnie, że presja oczekiwań na jego barkach będzie o wiele większego kalibru niż w Turcji. Będzie musiał wejść w buty jednego z najlepszych graczy w poprzednim sezonie, wnieść z miejsca jakość do klubu, który latem stanie do walki o Ligę Mistrzów i pokazać, że jest wart niebagatelnej ceny za swoje usługi. Z drugiej strony szalę mogą przeważyć jego personalne ambicje jako wychowanka tej drużyny oraz chęć udowodnienia swojej jakości w miejscu, w którym wypływał na szerokie, piłkarskie wody.
Komentarze (0)